trocie-lososie-mucha

Trocie i łososie na muchę

Od ponad 25 lat wędkuję w zasadzie tylko na muchę, z krótkimi epizodami w spinningu. To moja największa pasja w życiu. Pasja szczególna. Tyle samo frajdy daje mi łowienie, co kręcenie much. Tyle samo radości daje mi planowanie wyjazdów, co robienie zdjęć podczas wypraw. Wspomnienia pozwalają łatwiej znosić niepowodzenia i chwile przestoju, co motywuje do działania – It’s a mental game… powiedział mi kiedyś Scott Young – przewodnik w Britsh Columbii … łowienie łososi na muchę to zaiste uczta dla duszy.

PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE

Na początku przygody z trociami i łososiami nie miałem pojęcia, jak odmienne to gatunki i jak bardzo ich celowe łowienie jest różne. Po eksplozji trociowania w Polsce, we wszystkich gazetach (wtedy nie było Internetu) pojawiały się artykuły dotyczące łowienia w kraju, traktujące oba te gatunki wspólnie. Ewentualne różnice pojawiały się, kiedy pisano o Norwegii i łososiach – śp. Paruzel czy Jurkan. Zanim na szeroką skalę zaczęto zarybienia smoltami łososia, artykuły o jesiennym Pomorzu zazwyczaj dotyczyły łowienia troci. Kiedy już pojawiały sie wskazówki, pisano o obu gatunkach razem. Moje pierwsze spostrzeżenia, że jednak inaczej się powinno je łowić, pojawiły się podczas połowów w mojej ukochanej Drwęcy.

PODOBIEŃSTWA

W większości rzek na świecie, w których występują trocie, występują też łososie. Wyjątkiem są rzeki Patagonii, gdzie trocie żyją od stu lat samotnie, gdyż łososie się tam nie zaaklimatyzowały. Darwin, badając ichtiofaunę Patagonii napisał, że mimo fantastycznych warunków do tarła, na skutek ciężkiego klimatu i braku pożywienia, rzeki wydają się być puste. Na początku ubiegłego wieku Anglicy sprowadzili z Europy trocie i łososie, zaś z Californii pstrągi tęczowe. Potokowce i tęczaki przetrwały do dzisiaj, wykształcając fenomenalne populacje osiadłe jak i wędrowne – troci i steelheadów, zaś łososie nie dały rady utrzymać się w ziemi ognistej. Przez lata wyjątkiem były też polskie rzeki, w których łosoś zwyczajnie wymarł do początku lat 2000-ych.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Macieja Drosda na stronie 62 WŚ 02/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Zobacz też:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy