zarnowiec

Nowe przynęty i dobre prowadzenie

II Drużynowe Mistrzostwa Polski w Trollingu na Żarnowcu pokazały, że standardowe łowienie jest skuteczne w okresach intensywnego żerowania. Gdy ryby biorą słabo, sprawdza się jedynie w wodzie dziewiczej, ze znikomą presją. Tam, gdzie wędkarze non stop przeczesują wodę wszelkimi nowościami, do osiągnięcia sukcesu na zawodach potrzebne są niestandardowe sposoby i – jak zawsze w wędkarstwie – odrobina szczęścia.

Tegoroczne mistrzostwa wygrali nieprzypadkowi ludzie. Nieprzypadkowi w tym sensie, że każde z miejsc na pudle miało swoją przyczynę. Zwykłe pływanie, nawet z perfekcyjnie zestrojonymi zestawami i zgraną szybką załogą, wystarczało na standardowy wynik w środku stawki bądź poza klasyfikacją, gdy załodze zabrakło trochę szczęścia do przekroczenia 85 cm, od których szczupaki liczyły się do punktacji. Dopiero dołożenie do poprawnego trollingowego rzemiosła kilku swoich, indywidualnych elementów dawało szanse na pudło. Ponieważ prawie wszyscy zawodnicy coraz lepiej znają jezioro, mniejsze znaczenie miało zlokalizowanie ryb, tym bardziej że zawodnik z rybą, do którego podpływał sędzia, był widoczny dla wszystkich. Tajemnica mogła więc tkwić w przynętach i w ich prowadzeniu. Zacznijmy zatem od sekretów zwycięskiej drużyny.

Marcin i Magda Szymańscy nie wypadli trollingowej sroce spod ogona, więc ich sukcesu nie można usprawiedliwić prawem początkującego. Marcina poznałem bowiem już wiele lat temu na jednym ze szwedzkich jezior, gdzie łódka w łódkę w warunkach porównywalnych z Żarnowcem trollingowaliśmy za toniowymi szczupakami. To też nie było łatwe łowisko. Stosunkowo duża presja Szwedów sprawiała, że nie wystarczyło wypuścić za burtę byle woblera. Trollingowaliśmy gumami z ręki, przy czym jeszcze wtedy wystarczał do tego zwyczajny 15-centymetrowy ripper uzbrojony w główkę z dozbrojką. Na Żarnowcu taka przynęta już od dawna nie wystarcza. (…)

Inny sposób znaleźli tegoroczni wicemistrzowie Polski, czyli załoga Trollingmasters w składzie Andrzej Wiznej i Piotr Jamiński. Sposób wynikający głównie z ogromnej praktyki, gdyż kapitan zwycięskiej załogi jest w takim samym stopniu kojarzony z wędkarstwem na Żarnowcu jak Elektroluks z odkurzaczem, natomiast Piotr Jamiński to członek zwycięskiej załogi Dragona z łososiowych Mistrzostw Polski w Helu z 2015 roku, który jest na tyle częstym gościem na łodzi Andrzeja, że stanowią wręcz doskonały trollingowy komplet. Ta praktyka połączona z talentem do ryb i oczywiście, jak zawsze, z odrobiną szczęścia pozwoliła wypracować technikę na trudne zawodnicze szczupaki. …

Cały artykuł na temat skutecznych przynęt na olbrzymie szczupaki z Żarnowca przeczytacie na stronie 48 WŚ 8/2017.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy