pstrągowy-klucz

Pstrągowy luty – znaleźć klucz

Jest wczesny lutowy poranek. Od dłuższego czasu stoję skupiony poniżej głębszej jamy, otulonej z dwóch stron starymi olchami. Podaję wykonanego z szarego lisa niewielkiego jiga, który co jakiś czas muska delikatnie dno. Pół godziny wcześniej pstrąg dwa razy skubnął subtelnie przynętę, nie decydując się na zdecydowany atak. Zignorowałbym taki niemrawy przejaw aktywności, jednak nie tym razem. Wiem, że w tym dołku stoi piękna ryba.

Takie ledwo wyczuwalne dotknięcia mogą często oszukać zwłaszcza niedoświadczonych miłośników pstrągowania a często kryją się za nimi konkretne potokowce. Chwila przerwy, kubek gorącej herbaty a w głowie szukanie pomysłu na marudera. Wygrzebuję z pudełka sporego twistera w brązowo – seledynowych odcieniach. Po cichutku ustawiam się kilkanaście metrów powyżej stanowiska ryby. Rzut spod kija i pod drugi brzeg wędruje lekko uzbrojona gumka, zamykam dłonią kabłąk i wachlarzem sprowadzam przynętę pod burtę po mojej stronie rzeki. Zdecydowany strzał i po serii szaleńczych kotłów pięknie cytrynowy, ponad półmetrowy samiec parkuje w podbieraku.

WBREW SCHEMATOM

Takich sytuacji jak opisana powyżej uzbierało się – odkąd łowię pstrągi – bardzo wiele, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy ryby nie są jeszcze tak dynamiczne jak wiosną czy latem, gdzie często cierpliwość a przede wszystkim dobranie odpowiedniej przynęty do konkretnych warunków pozwalały doczekać się zdecydowanej reakcji ze strony kropkowanych cwaniaczków. Koledzy z mojego wędkarskiego podwórka wiedzą, że moimi sztandarowymi przynętami na potokowce są wszelkie jigi wzorowane na muchowych streamerach.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Piotra Gołąba na stronie 10 WŚ 02/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy