okoniowe-szalenstwo

Okoniowe szaleństwo

Zima to jedna z najpiękniejszych pór roku. O ile śnieg zgrywa się z minusowymi temperaturami, za oknem zima rysuje nam bajeczny, wręcz idylliczny obraz. Dzieci, z zaczerwienionymi od zimna policzkami, lepią bałwany, wędkarze przy ogniu kominka, segregują przynęty i snują marzenia o tym, co przyniesie nowy sezon. Jest też inna grupa wędkarzy, najbardziej szalonych i zdeterminowanych, dla których mróz i zimny wiatr to dobry prognostyk na wyciągnięcie z ciemnych odmętów piwnicy świdrów, sanek i krótkich wędek. To okres, w którym wędkarze tańczą z okoniami na lodzie.

Pierwszy lód – BHP

Od wielu lat okres pierwszego lodu jest dla mnie bardzo emocjonujący. Obserwacje wszystkich prognoz pogody, jakie tylko są dostępne, sprawdzanie siły, kierunku wiatru i niecierpliwe oczekiwanie aż jezioro w końcu pokryje się solidną warstwa lodu. Oczekiwanie i rytuały przygotowań do podlodowego szaleństwa są dla mnie wędkarskim świętem. W tym momencie warto też przypomnieć kilka podstawowych zasad bezpieczeństwa. Podwodne rusałki, swoim zdradzieckim śpiewem, wodzą na pokuszenie wędkarzy i zapraszają ich do tańca. Trzeba się pilnować! Brawura na lodzie to najgorszy doradca. Minimalna grubość pokrywy lodowej, na jaką możemy pozwolić sobie wejść, to 10 cm twardego, czarnego lodu, a im więcej tym lepiej.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Alberta Woźniaka na stronie 16 WŚ 01/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Zobacz też:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy