Duża przynęta – duża ryba?

W ciągu ostatnich kilku lat wśród spinningistów niezwykle popularne stało się łowienie na duże przynęty. W znacznym stopniu zwiększa ono szansę na spotkanie z największymi okazami poławianych gatunków, jednak czy zawsze jest to słuszna decyzja?

Pokaźnych rozmiarów przynęty coraz częściej goszczą w pudełkach wielu wędkarzy, oczywiście również w moich. Mimo że jest to niewątpliwie skuteczne rozwiązanie, to od dłuższego czasu bardzo mocno zastanawiam się, czy zawsze trafione? Na podstawie kilku lat obserwacji i podglądania wielu świetnych wędkarzy odnoszę wrażenie, że wraz z początkiem popularności dużych przynęt rozpoczął się również swego rodzaju wyścig. Wędkarze często prześcigają się w tym, kto złowi rybę na większy wabik, a nawet kto użyje większego. Do zasadności tej rywalizacji wrócę później, najpierw chciałbym poruszyć temat ściśle związany ze zdobywaniem przez naszych rywali pokarmu. Ryby, jak wszystkie zwierzęta, dążą do zaspokojenia swojego zapotrzebowania kalorycznego przy jak najmniejszej stracie energii w trakcie polowania. Stosując odmienne taktyki podczas zdobywania pokarmu, zdecydowanie najczęściej wybierają tę, która jest najbardziej dostępna w danym okresie. Są oczywiście pewne wyjątki. Doskonale wiadomo, że wiele gatunków ryb drapieżnych atakuje osobniki o nieproporcjonalnie dużych rozmiarach i chyba każdy z nas widział kiedyś zdjęcia szczupaków, okoni czy sumów zadławionych rybami niewiele mniejszymi od siebie. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego miałyby tego nie robić?

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Kacpra Dowksza na stronie 24 WŚ 12/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy