mroźne-noce

Mroźne noce nad rzeczną rafą

Postępująca za oknami szarość przeplatana opadającymi, kolorowymi liśćmi to dla wielu wędkarzy zwiastun końca kolejnego, pięknego sezonu spinningowego. Z dnia na dzień słupki rtęci pokazują coraz mniej kresek, a w każdą kolejną coraz częściej mroźną noc ciężko jest spotkać kogokolwiek nad wodą.To właśnie znak, że zaczyna się najbardziej wyczekiwany przeze mnie okres w roku…

Dla wielu wędkarzy jesienne, nocne łowienie sandaczy w dużej, nizinnej rzece kończy się wraz z nadejściem temperatur powietrza zbliżających się do pierwszych kresek poniżej zera. Przenikliwie zimny wiatr, niejednokrotnie marznący deszcz i skostniałe od zimna ręce potrafią skutecznie wypłoszyć znad rzeki nawet najbardziej niestrudzonych spinningistów. Zimna woda niesie za sobą szereg zmian w życiu fauny i flory rzecznego ekosystemu, do których wędkarz powinien się dostosować. Biała ryba migruje w pobliża swoich zimowisk, a za nią podążają drapieżniki, których znacznie zwolniony już metabolizm wymusza pozyskiwanie pożywienia przy możliwie jak najmniejszej stracie energii. Znalezienie miejsc żerowania sandaczy w zimnej, bo zaledwie kilkustopniowej wodzie jest dosyć problematyczne. Z nocy na noc aktywność ryb spada i wstrzelenie się w kilkadziesiąt, a czasem wręcz kilkanaście minut na stołówce wymaga poświęcenia bardzo dużo wolnego czasu.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Bartłomieja Usakowskiego na stronie 14 WŚ 11/2019.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy