Sztuka zbrojenia

Zwykle sezon szczupakowy kończyłem w lutym na Rugii, a rozpoczynałem w kwietniu na szwedzkich szkierach. Ostatni rok pandemii mocno ograniczył moje zagraniczne wypady i zmusił do skupienia się na naszych polskich łowiskach.

Okazało się, że jak się trochę poszuka, to można znaleźć wody potrafiące obdarzyć godnymi rybami. Przeniesienie zaś wędkarskich trików i przynęt sprawdzających się poza granicami na rodzimy grunt przyniosło nadspodziewanie dobre efekty. Dlatego nie mogę się doczekać, aż nadejdzie maj (piszę te słowa w kwietniu), a wraz z nim ruszy w Polsce sezon na szczupaki. Szykując pudło z przynętami na najbliższy wypad na Mazury, zwróciłem uwagę, że niczym się ono nie różni od tego, które zabrałbym ze sobą na wio- senne skandynawskie łowiska. Gumy w rozmiarze L, XL i XXL stanowią 70% jego zawartości, 20% miejsca zajmują jerki i twitche, a reszta to muchy spinningowe i „żelastwo”. Sprzęt na łódź też zabieram ten sam; stanowią go tylko, a może aż, 3 zestawy. Główny spinning wyposażony jest w zwykły kołowrotek i ma długość 2,40 m i cię- żar wyrzutu do 45 g. Obsługuję nim większość gum, wahadłówki, muchy i woblery.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Pawła Mireckiego na stronie 16 WŚ 05/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy