sum

Warsztat sumiarza – Sum na grunt

Boja, dryf, vertical, podwiązka to techniki łowienia sumów do niedawna nieznane na polskich wodach, a powszechnie praktykowane na znanych europejskich łowiskach. Tym artykułem rozpoczynamy cykl poświęcony właśnie tym technikom.

Nie ma chyba w Polsce wędkarza, który w jakimś momencie swojej wędkarskiej kariery nie marzyłby o złowieniu największej ryby naszych wód – suma europejskiego. Ogromne rozmiary, przebiegłość i legendarna siła sprawiają, że silurus często staje się głównym bohaterem naszych snów, doprowadzając wędkarza do stanu nazywanego potocznie gorączką sumową lub – jak kto woli – sumozą. Aby nasze marzenia mogły się ziścić, musimy pomóc losowi, spełniając kilka koniecznych warunków. Pierwszym z nich jest odpowiednie przygotowanie sprzętowe, bez którego nie sposób przebyć szczęśliwie drogi ze sfery marzeń do rzeczywistości, gdy po upragnionym braniu nastąpi hol zakończony sesją fotograficzną z rybą życia na pierwszym planie, zamiast głupiej i niezbyt radosnej miny po stracie okazu, co zwykle następuje wówczas, gdy do przygotowania warsztatu podejdziemy nonszalancko i niedbale. (…)

Jednym z najważniejszych elementów wyposażenia sumiarza, bez względu na wybraną technikę połowu, jest niezawodny kołowrotek, który musi oddać rybie z dużym oporem potrzebną ilość linki. Im mniej jej odda, tym oczywiście lepiej, gdyż oddawanie większej ilości plecionki zawsze wiąże się z rosnącym wprost proporcjonalnie ryzykiem utraty ryby. Nie rozważam tutaj w ogóle przypadków zacięcia się hamulca, co w sumowym kołowrotku zdarzyć się nie ma prawa. Wbrew obiegowej opinii nie chodzi wcale o to, aby kołowrotek był wielkością zbliżony do betoniarki (w przypadku kołowrotków o stałej szpuli) czy wciągarki w aucie terenowym (w przypadku multiplikatorów). Dobry kołowrotek o stałej szpuli, którego używam najczęściej, to urządzenie klasy 5000–8000, ważące od 450 do 600 gramów, solidny, z grubym kabłąkiem, znakomitym nawojem plecionki, solidną korbą oraz mocnym hamulcem z dużymi tarczami. Do niezawodnych kołowrotków o stałej szpuli w moim arsenale należą Ryobi Aplause 6000 i wariacje tego modelu dostępne w innych firmach, a w szczególności Spro Blue Arc 7500, dobre były również starsze modele Shimano Stradic 6000, nie zawodzi mnie Mikado. (…)

Mając już podstawę sumowego zestawu, musimy skompletować pozostałe elementy, które są odpowiedzialne za nasz sukces lub porażkę tak samo jak te opisane powyżej, a zwykle nawet bardziej, gdyż da się wyholować suma ze złamaną wędką lub zepsutym kołowrotkiem, a z pękniętą plecionką, rozgiętą agrafką bądź wyprostowanym haczykiem tej sztuki dokonać się nie da.
Na szpulę nawijamy plecionkę o grubości…

O doborze plecionki, wędziska, kotwic i innych akcesoriów, które zestawimy w niezawodny zestaw na największe ryby występujące w Polsce przeczytacie w artykule Krzysztofa Krygiera pt. „Warsztat sumiarza”. Szczegółów szukajcie w „Wędkarskim Świecie” 8/2014 na stronie 16.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy