ryba

Drapieżniki z krainy wiatraków

Moja historia z wędkarstwem zaczęła się, gdy miałem 4 lata. Właśnie wtedy mój tata zabrał mnie pierwszy raz na ryby do Otmuchowa. Pociąg z Dzierżoniowa do Otmuchowa odjeżdżał o 6.01.

W tamtych czasach wagony były zapełnione po brzegi samymi wędkarzami. Łowiliśmy również sporo na zbiorniku zaporowym Mietków (woj. dolnośląskie) znanym z bardzo dużej populacji ryb drapieżnych, zwłaszcza sandaczy. Przygodę z wędką spinningową i rybami drapieżnymi, jak sandacz, szczupak, okoń, zacząłem w wieku 16 lat. Na każdym wspólnym wyjeździe z tatą dopracowywałem swoją technikę. Na początku nie było łatwo, ale słuchałem porad taty, a poza tym zawsze lubiłem kombinować i poprawiać skuteczność przynęty, co z biegiem czasu zaowocowało pięknymi rybami. W tamtych czasach naszą ulubioną przynętą spinningową była znana guma Relax Lures koloru białego z czerwonym grzbietem. W 2002 roku wyemigrowałem do Holandii. Rok później kupiłem kartę wędkarską. Teraz można ją dostać w każdym sklepie wędkarskim lub za- mówić przez Internet. Zajmuje to kilka minut.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Pawła Mikszy na stronie 26 WŚ 12/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy