FILMY WŚ

wszystkie filmy

ANKIETA

Wędkarskie rodzinne wakcje?

NASI AUTORZY

Hubert Sałek
HubertSałekstały współpracownik
Edmund Gutkiewicz
EdmundGutkiewiczstały współpracownik
Piotr Lorenc
PiotrLorencstały współpracownik
Piotr Wojnowski
PiotrWojnowskistały współpracownik
wszyscy autorzy

NA FORUM

A są w tym zbiorniku węgorze?

Adzio, Pt, 19 lipca 2019, 12:50

Dzisiaj prawdopodobnie jadę znów posiedzieć w to miejsce więc spróbuję połowić na dropshota i zobaczymy co z tego wyjdzie. Tylko muszę poczekać do zmierzchu aby podpłynął drapieżnik. Wracając do tematu - Jak napisałem wcześniej byłem nad zbiornikiem 12.07 i to co się wydarzyło tej nocy na długo utkwi mi w głowie. Od początku: Przyjechałem nad wodę ok godziny 21 na stałą miejscówkę, pogadałem z miejscowymi, wyciągnąłem podbierak i po kilku machnięciach w wiaderku miałem już jakieś 12 uklei. Z racji tego że wędkarze łowili w moim ulubionym miejscu postanowiłem pojechać jakieś 250m dalej. Zarzuciłem wędkę gruntową z żywcem i drugą spławikową z tym samym na haku. O godzinie 21.50 pierwsze uderzenie i delikatne wybieranie żyłki, gdy ryba stanęła postanowiłem zaciąć. JEST! ... pomyślałem, krótki hol i zameldował się sandaczyk 68cm. Parę minut później zarzuciłem wędkę w to samo miejsce, minęło znów kilka minut i drugi odjazd, tym razem trochę inny, najpierw bardzo powolny później na kilka sekund zatrzymanie, później znów odjazd kilka metrów, ale bardzo powolny, no to tnę ... Tym razem pusto, ani żywca, ani ryby... No cóż próbuję dalej, uklejka na hak i do wody. Po jakiś dziesięciu minutach dokładnie taka sama powtórka, tym razem rybie dałem trochę więcej luzu i po późniejszym zacięciu znowu pusto. Później nastąpiła cisza, kilka razy zmieniałem żywca i przerzucałem w pobliskie miejsca, ale bez brania. Co ciekawe na spławik z rybką przy powierzchni kompletnie nic się nie działo, gdzie kilka dni wcześniej brały tylko na rybkę przy powierzchni, a grunt omijały szerokim łukiem. Później w okolicy godziny 1.00 na grunt znów odjazd taki "książkowy", ale zacięcie po zatrzymaniu i znów pusto. Do godziny 1.30 miałem jeszcze takie cztery odjazdy, ale żaden nie zakończył się holem ryby. Miałem wrażenie że te sandacze po prostu po odjeździe i zatrzymaniu nie połykały rybki tylko się nią bawiły, próbowały i sprawdzały, a na koniec porzucały po wyczuciu czegokolwiek nie smakującego jak ryba. Łącznie przez cały wypad miałem 8 odjazdów, trzy takie że ryba wybrała ok 20m żyłki, a pięć takich bardzo ostrożnych i powolnych. O godzinie 1.50 zacząłem pakować kije i zwinąłem się do domu. Zacząłem się zastanawiać co mogło być nie tak, że tyle było brań i taka niska skuteczność. Mój zestaw to rurka antysplątaniowa 25cm z ciężarkiem 30g, stoper i przypon z hakiem sandaczowym (podwójnym). Żyłka albo 0,22 albo 0,25 bo dokładnie nie pamiętam, a ukleja zahaczona pod płetwę grzbietową. Stawiam na to że skoro na początku trafił się sandacz większy, później również brały podobne sztuki, które z racji doświadczenia na zbiorniku z taką presją są bardzo ostrożne i albo bawią się przed połknięciem, albo przy najmniejszym już oporze wypluwają przynętę. Macie jakieś pomysły? Byłem jeszcze w tym samym miejscu w poniedziałek i środę, ale brania ustały. Tzn. W poniedziałek przez cały wyjazd bez brań, a w środę miałem jeden odjazd, bardzo silny, ale przed zacięciem ryba wypluła żywca i jedno branie na drugim kiju na wątróbkę, ale musiało to być coś mniejszego bo po poprawieniu brania i zacięciu było pusto.

jungu, Cz, 18 lipca 2019, 12:28

#Jungu, a może mają dość widoku gum i woblerów? Może spróbować wrócić do epoki blach i wirówek? Niestety jeśli już to mają dość widoku wszystkich sztucznych przynęt. Zbiornik ma bardzo dużą presję. Na blachę idzie tam już złowić tylko małe i nierozważne szczupaczki w okolicy wymiaru. Czasem mam nawet wrażenie że ryby trącają przynętę z zamkniętym pyskiem, jakby wiedziały o co chodzi. W poniedziałek byłem posiedzieć do północy ze znajomym, najpierw spinning, ale przez ok 45min nic się nie wydarzyło, więc założyłem uklejkę na dwie wędki. Jedna przy powierzchni na spławiku, druga z ciężarkiem przy gruncie. Znajomy miał taki sam zestaw. Efekt? Brania tylko na uklejki pływające przy powierzchni, złowiliśmy dwa bolenie w okolicy 50cm, sandacza jakieś 38-40cm i mieliśmy po jednym nie zaciętym braniu. Na gruncie kompletnie bez efektu. Wczoraj byłem kombinować dalej, tym razem na boczny trok z paproszkami i małym woblerem pływającym 6cm. Wprawdzie łowiłem w południe, ale było tylko jedno puknięcie na różową gumkę. Jeśli chodzi o prowadzenie przynęty to jedyne co kusi ryby to bardzo wolne prowadzenie, takie na granicy pracy woblera, gumki 7cm na główkach 4g są już za szybkie w opadzie, obrotówki i blachy również trzeba za szubko prowadzić. W zbiorniku jest masa uklei, która na noc wypływa z kanału wpływowego do zbiornika, jest tam jej tyle że drapieżnik ma w czym wybierać i wydaje mi się że trzeba trafić w miejsce żerowania i prowadzić w ten sposób że jak ławica ucieka przed drapieżnikiem, przynęta powinna płynąć wolniej od ławicy. To nie kwestia "przebłyszczenia" a warunków. Owszem, czasem takie ryby da się rozruszać mocno pracującą i/lub jaskrawą przynętą, ale często tylko drop lub vert wydaje się jedyną metodą by rybę na sztucznego wabia złowić. Dzisiaj prawdopodobnie jadę znów posiedzieć w to miejsce więc spróbuję połowić na dropshota i zobaczymy co z tego wyjdzie. Tylko muszę poczekać do zmierzchu aby podpłynął drapieżnik.W tej sytuacji może warto popróbować popperów, lub innych przynęt powierzchniowych, smużących? Powinny też zdać egzamin woblery pływające z niemal pionowo wklejonym sterem, lub bezsterowce, można je prowadzić bardzo powoli bez obawy, że zejdą zbyt głęboko.

Alex, Cz, 18 lipca 2019, 08:57
przejdź do forum

PORADA TYGODNIA

Marek Szymański
W tym tygodniu radzi:MarekSzymański
Belona

W połowie belony najskuteczniejsze jest połączenie trollingu ze spinningiem. Łowimy w ten sposób, że spinningując wachlarzem obławiamy wodę dookoła w...

wszystkie porady