koniec-sezonu-karpiowego

Koniec sezonu

Co roku wyznaczam sobie datę zakończenia kolejnego sezonu. Zazwyczaj jest to końcówka października, ale chyba nigdy o tym czasie nie udało mi się odłożyć wędzisk w kąt. Zdarzało mi się nawet łowić karpie na dzień przed Wigilią, gdy temperatura wody nie przekraczała 4°C. To głównie pogoda decyduje o tym, kiedy skończymy, a słoneczne dni i niezamarznięte jeziora nawet w grudniu przyciągają jak magnes.

Czy jest coś takiego jak koniec sezonu? Oczywiście, że tak. Każdy z nas podchodzi do tego indywidualnie, ale w moim przypadku sezon trwa do pierwszych lodów. Jak wyglądają wtedy moje zasiadki i jak się do nich przygotowuję? Gdzie łowię? O tym moi drodzy będzie kolejny materiał, który powstaje właśnie dzięki świetle czołówki na głowie z laptopem na kolanach i rzecz jasna nad jedną z moich karpiowych perełek.

Sprzęt ograniczam do minimum

Wybierając się pod koniec sezonu nad wodę, warto przyjechać zdecydowanie wcześniej, najlepiej koło południa, gdyż ciemności dopadają nas szybciej niż w środku sezonu. Przyjmijmy oczywiście, że woda, na której zamierzacie usiąść, jest Wam dobrze znana. Obojętnie czy jest to początek, środek czy koniec sezonu, wszystko należy wykonać starannie, a umiejscowienie zestawów nie może być dziełem przypadku. Szczególnie w tym okresie. Moje zasiadki ograniczam do późnych godzin wieczornych, aczkolwiek sporadycznie zdarzają się także nocki spędzone zazwyczaj w samochodzie.wcześniej, najlepiej koło południa, gdyż ciemności dopadają nas szybciej niż w środku sezonu. Przyjmijmy oczywiście, że woda, na której zamierzacie usiąść, jest Wam dobrze znana. Obojętnie czy jest to początek, środek czy koniec sezonu, wszystko należy wykonać starannie, a umiejscowienie zestawów nie może być dziełem przypadku. Szczególnie w tym okresie. Moje zasiadki ograniczam do późnych godzin wieczornych, aczkolwiek sporadycznie zdarzają się także nocki spędzone zazwyczaj w samochodzie.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 32 WŚ 12/2019.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy