woda

Bornholm

U nas trocie łowi się w rzekach. W bliskiej Skandynawii równoprawnym trociowym sportem jest łowienie w morzu. Łowi się na spinning, trolling na muchę i spidolino z muszkami i robakami na haczyku. Wędkuje się z brzegu i łodzi. Trociowanie brzegowe w morzu jest najtańsze i najbardziej ekstremalne.

Można powiedzieć, że ten sposób łowienia troci polega na łamaniu sobie nóg na potwornie dziurawych skałkach i dotarciu do miejsca, gdzie w zasięgu rzutu będzie trotka. Idealna głębokość łowienia to 1,5–3 m. Dobrze, jeśli wśród podwodnych, ciemnych skałek i otoczaków widać jasne łaty piachu. U nas niełatwo znaleźć łowisko z odpowiednim dnem. Jednak w Wisełce, w Kołobrzegu (na zachód od ujścia Parsęty) i w Orzechowie pod Ustką znajdziemy miejsca dogodne do trociowania i nie tak trudne jak na Bornholmie, gdzie miałem okazję łowić w grudniu z ekipą Andrzeja Zduna.

Bornholmskie skałki…
…porasta morszczyn. Sfalowana woda wymywa z niego robaki, którymi żywią się trocie. Im więcej morszczynu, tym lepiej. Jednak są to najbardziej śliskie glony na świecie, więc naprawdę trzeba uważać i stawiać kroki rozważnie. Niekiedy dotarcie do skałki wystającej z morza kilkanaście metrów od brzegu zajmuje wiele minut, podczas których wędkarz wykonuje iście karkołomne ewolucje. Dlatego uważam, że z punktu widzenia łowienia troci jest to sport zupełnie nieekonomiczny. Natomiast przed wejściem do wody warto poskradać się trochę i obrzucać przybrzeżne rewiry, gdyż zdarzało się nam nonszalanckim podejściem spłoszyć trocie żerujące przy samym brzegu.

Obowiązkowy sprzęt…
…to przede wszystkim neopreny z filcowymi podeszwami, ale i one nie za bardzo ułatwiają chodzenie po morszczynach. Oprócz neoprenów przydadzą się również: krótka kurtka muchowa z neoprenowymi śluzami na rękawach, kij do brodzenia, duży podbierak muchowy umocowany magnesem na plecach i dobrze dopasowana kamizelka asekuracyjna założona na lub pod kurtkę. Warto mieć okulary polaryzacyjne –  dzięki nim lepiej widać, po czym się chodzi i gdzie się rzuca. Najważniejszy jest…

…daleki rzut,
który determinuje dobór odpowiedniego sprzętu. Wędzisko 2,7–3,3 m o masie wyrzutowej 30, maksymalnie 40 gramów zestawiamy z kołowrotkiem o dużej szpuli (3000 lub 4000), na którą nawijamy plecionkę o średnicy 0,10 mm. Niektórzy fachowcy łowią na linki 0,08 mm. Trocie zwykle nie są wielkie,  najczęściej mają 50–60 cm. Czasem trafi się „siedemdziesiątka”. Dlatego w morzu cienka linka w zupełności wystarczy, pod warunkiem że pozwolimy wyszaleć się rybie z dala od brzegu, a gdy będzie już blisko, poluzujemy z wyczuciem sprzęgło kołowrotka.

Przynęty spinningowe…
…to przede wszystkim smukłe błystki o masie 10–25 gramów lub woblery bezsterowe. Dobrą renomą na Bornholmie cieszy się polspingowska makrelka 14 lub 21 gramów. Jeśli ktoś lubi żywszą pracę przynęty, może kombinerkami podgiąć jej koniec. Błystkę uzbrajamy ostrą kotwiczką założoną na podwójne kółko łącznikowe. Ponoć zmniejsza to liczbę spięć. Przydaje się dobra osełka do kotwic, które bardzo szybko tępią się na kamieniach. Sprawdzone kolory błystek to srebrny, żółtozielony fluo oraz czerwony i miedziany.

Wchodzimy do wody…
…bardzo ostrożnie, gdyż w każdej chwili można się wywrócić i wybić zęby na kamieniach. Dobre są miejsca możliwie najbardziej urozmaicone – z zatoczkami, dużymi głazami i rafkami, na których łamie się fala przyboju. Podczas niewielkiego wiatru wybieramy brzeg nawietrzny – jedynie podczas sztormu chowamy się na zawietrznym, ale tu wyniki zapewne nie będą zbyt dobre. Znalezienie dogodnego miejsca nie jest problemem, gdyż przeciwległe brzegi wyspy znajdują się najwyżej 30 km od siebie, a zwykle są usytuowane znacznie bliżej. Poza tym jest mnóstwo zatok, które w pewnym stopniu chronią wędkarza przed sztormem nawet na brzegu nawietrznym.

Po dojściu do wybranego stanowiska zarzucamy zestaw z całych sił w morze i zwijamy szybko plecionkę, by nawiązać kontakt z przynętą. Gdy sztormuje, trzeba rzucać w takim kierunku, żeby balon z plecionki nie był zbyt duży. Błystkę staramy się prowadzić tak, aby pracowała na grzbiecie fali przyboju. Gdy nie było przyboju, prowadziłem przynętę w sposób sprawdzony podczas połowów w szwedzkich szkierach z łodzi – czyli po 3-5 spokojnych obrotach korbką robiłem kilkusekundową przerwę. Niektórzy prowadzą wabik jednostajnie, inni jeszcze go podszarpują. Ważne, by błystka szła możliwie wolno, ale nie grzęzła w kamieniach, bo to zwykle oznacza stratę przynęty, którą trudno odstrzelić na długiej lince. Podczas prowadzenia wabika wędzisko powinno być uniesione na godzinę 14 lub 13.30. Tniemy bardzo mocno po wyczuciu każdego oporu lub trącenia. Holujemy spokojnym pompowaniem i ze względu na cienką linkę z dużym wyczuciem. Często dopiero pod nogami trotka zaczyna walczyć. Przy dobrze ustawionym hamulcu nie jest to groźne. Gdy osłabnie, zdecydowanie podbieramy ją podbierakiem i wynosimy na najbliższe kamienie.

Na Bornholmie…
…trocie łowi się przez całą jesień, zimę i wiosnę. W określonych porach roku obowiązują pewne ograniczenia. Są one szczegółowo opisane w informatorze, który bez problemu dostaniemy w sklepie wędkarskim w Ronne. Nawiasem mówiąc, na Bornholm można przyjechać bez sprzętu, bo wszystko kupimy na miejscu w bardzo atrakcyjnych cenach. Warto się targować – zwłaszcza przy większych zakupach. Sklep w Ronne to również najlepsze źródło informacji o pogodzie na najbliższe dni oraz o tym, gdzie aktualnie jest najwięcej troci i na co najchętniej biorą.

Dojazd na Bornholm w sezonie trociowym (poza okresem letnim) jest dość karkołomny. Ja płynąłem z Rostocku w Niemczech do Ystad w Szwecji, a następnie dopiero na Bornholm. Wysepka ma fantastyczny klimat. Wszystko tu jest niewielkie i skromne – chatki jak dla krasnoludków, rybackie kuterki jak modele prawdziwych kutrów. Miejscowi rybacy żyją bowiem naturalnie i pływają, gdy nie wieje. Tym bardziej że w ostatnich latach to turystyka stanowi główne źródło dochodów wyspiarzy. Tylko w 2006 tę 40-tysięczną wyspę (połowa mieszka w Ronne) odwiedziło prawie milion gości. Jesienią jest tu jednak spokojnie i bajkowo. Utrzymanie tego stanu gwarantuje bornholmskie prawo, które pozwala pobudować dom tylko inwestorowi płacącemu przez 5 lat podatki na wyspie, zaśi nadzór budowlany nie dopuszcza do żadnych ekstrawagancji kłócących się z tradycyjną zabudową. Bornholm latem to z kolei idealne miejsce na rodzinne wczasy z rowerem. Linia brzegowa wyspy ma długość 140 km – wszędzie można dojechać na dwóch kołach i podziwiać naprawdę piękne, wyspiarskie widoki i urokliwe minimiasteczka.

Tekst Marek Szymański
Fot. Marek Szymański i Andrzej Zdun

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy