Okonie na przynęty twarde

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu, jak głosi staropolskie przysłowie, a więc przyszedł czas na omówienie przynęt twardych używanych do łowienia okoni.

Jesień to czas prawdziwych okoniowych żniw. Pasiaki ruszają na intensywny żer, ale zachowują się bardzo chimeryczne. W poprzednim numerze opisałem różne możliwości wykorzystania przynęt gumowych, teraz przyszła pora na klasykę. Kojarzy nam się ona przede wszystkim z przynętami oldschoolowymi, wypada zatem zacząć właśnie od nich, a konkretnie od najbardziej oldschoolowej z nich, czyli wahadłówki.

BŁYSTKA WAHADŁOWA

O tym, że w niektórych sytuacjach jest wręcz niezastąpiona, decydują różne czynniki. Jednym z nich jest olbrzymia różnorodność modeli: wąskie i szerokie, imitacje uklejek i karasków, mniej lub bardziej zamiatające tyłem czy kolebiące się na boki. Mogą działać na zmysł wzroku lub na linię boczną ryb. Prawdę mówiąc, mój okoniowy asortyment wahadłówek jest praktycznie kopią pstrągowego. Wśród nich wysoko cenię mikrokarlinki, działające właśnie na linię boczną ryb, ale także wydłużone mikrowyderki, które ładnie migoczą na boki. Jedynym ograniczeniem, jakie stawia przede mną łowienie na te nie- wielkie wahadłówki, jest głębokość ich prowadzenia. Na wodzie o głębokości do 5 m sprawdzają się praktycznie wszędzie, gdyż nawet jeśli poprowadzić taką blaszkę metr–półtora nad dnem, to okoń i tak do niej wystartuje.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Pawła Mireckiego na stronie 20 WŚ 11/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy