Neris – moja odwzajemniona miłość
W poprzednim numerze opisałem łowienie ryb łososiowatych w skandynawskich dużych wodach stojących. Łowiska te przedstawiłem jako alternatywę dla styczniowych wyjazdów nad polskie, zatłoczone rzeki. Jak czas i wyniki pokazały, nie myliłem się co do stanu naszych wód. Z niekłamanym żalem stwierdzam, że troci jest coraz mniej. Gdy jednak tylko zrobi się nieco luźniej nad pomorskimi rzekami i trochę powieje z pół- nocy, nie wykluczam, że z sentymentu znów je odwiedzę z wędką w ręku. W tym roku na start sezonu wybrałem jeszcze inny kierunek wyjazdu. Po 2 latach nieobecności udało mi się znowu odwiedzić Neris. Ta litewska rzeka wpadająca do Niemna jest, moim zdaniem, jednym z lepszych łowisk dużych ryb. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest tam łatwo złowić łososia lub troć. Wręcz przeciwnie, trzeba dużo samozaparcia i jeszcze więcej szczęścia, aby odnieść sukces. Jednak 500 km rzeki drożnej dla wędrówki ryb z płetwą tłuszczową działa na wyobraźnię. Oczywiście…
Sieje spod lodu
Sieje w środku zimy to mój ulubiony cel wypraw na lód. Są silne, waleczne, piękne i żerują stadami. Czego chcieć więcej? Tegoroczny sezon podlodowy zaczął się co najmniej dziwnie. W grudniu 2021 pierwszy lód pojawił się dwukrotnie. Najpierw był ten pierwszy „pierwszy”, potem przyszła odwilż i wszystko spłynęło, potem znów zamarzło, zrobił się drugi pierwszy lód, potem znów spłynęło. Słowem, tak jakby typowy w ostatnich dekadach kołowrotek pogodowy. Piszę te słowa w pierwszej połowie stycznia i wiele wskazuje na to, że znów pojawi się pokrywa lodowa, ale nie mam wielkich złudzeń co do jej trwałości. Jaki mamy klimat, każdy sam widzi. Niestety wiąże się to wszystko z tym, że najbardziej atrakcyjne łowiska na dużych jeziorach są cały czas niedostępne, bo aby skuł je lód, musi konkretnie i długotrwale przymrozić. Nie przestaję jednak mieć nadziei, że w środku zimy przyjdzie prawdziwy mroźny i długotrwały wyż, który skuje jeziora choćby w północno-wschodnim…
Okonie na lodzie
Czy uda się nam wyruszyć na grube, zimowe okonie z lodowej tafli? Wszystko zależy od pogody, a od paru lat większość polskich jezior staje się dostępna dla podlodowca dosyć późno. Mimo to uważam, że warto poczekać i zaaranżować parę wypraw w poszukiwaniu dużych okoni spod lodu. Zimą okonie przebywają w głębszych partiach wody, najczęściej w okolicach dna. W tym czasie warto ich szukać na głębokościach od 5 do 20 m. Duże osobniki występują w pojedynkę lub niewielkich grupach i są płochliwe. Na małej głębokości lubią miejsca zacienione przez lód mętny lub lekko zaśnieżony. Jeżeli chodzi o większe głębokości, to bywa róż- nie, czasami mam wrażenie, że po wywierceniu dziury brania ustają, więc na początek robię więcej przerębli i przystępuję do łowienia. Najczęstszymi miejsca- mi połowu są podwodne górki oraz blaty z dużą ilością kamieni i muszli. Jest to idealne podłoże, gdzie przebywają duże okonie. Ciąg dalszy artykułu autorstwa Damiana Dody…


