Dzienne sandacze z kamiennych raf

Sandacze bardzo lubią obecność kamieni i twardego podłoża, a i nam – wędkarzom zdecydowanie łowi się przyjemniej, gdy przynęta stuka o dno. Nie mniej niż twarde, kamieniste dno sandacze lubią gumowe przynęty, które dziś do złudzenia imitują pokarm, a uwieszone na zestawie wprawionego wędkarza potrafią doprowadzić te ryby do obłędnych ataków, za które je tak bardzo cenimy. Sandacze, które staram się łowić wraz z moimi kolegami, pochodzą z jezior o różnej charakterystyce. Pewne jest, że jeziora różnią się nie tylko linią brzegową, wielkością czy głębokością, ale także składem chemicznym wody, jej zabarwieniem czy rodzajem przepływu. Chcąc łowić skutecznie sandacze, musimy dokonywać analizy porównawczej jezior i szukać w nich wspólnych cech, które te drapieżniki lubią. Naturalnie, że niektóre jeziora będą miały atrakcyjną strukturę dla ryb na 90% swej powierzchni, inne zaś zaledwie tylko w kilku procentach, ale to właśnie te miejsca sprawiają, że o mętnookiego będzie nam trochę łatwiej, bo, jak wiemy, z pustego się nie naleje. Taką klasyczną sandaczową strukturą, którą zasadniczo znajdziemy w każdym z jezior, są kamienne rafy. Owszem, w jednym jeziorze będą to hektarowe połacie kamieni i głazów, w drugim zaś kamienny szczyt główki o wielkości kilku arów. Ważne jest, by takie miejsca odnaleźć, poznać i obło- wić. Odnalezienie takich struktur nie daje nam żadnej gwarancji udanych połowów.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Tomasza Suwalskiego na stronie 150 WŚ 10/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy