Mandula po szczecińsku
„Szczecińska Odra to łowisko inne niż wszystkie. Dzieli się na Odrę Wschodnią – Regalicę – i Odrę Zachodnią. Pomiędzy tymi dwiema rzekami tworzy się tzw. Międzyodrze. Są to setki kanałów i wysp łączące te dwie rzeki ze sobą śluzami. (…) Z nastaniem listopada i grudnia szczecińska Odra to największe łowisko sandaczy i okoni. (…) W zimne grudniowe dni najlepsze moje miejscówki to rynny o głębokości 6–11 m. Ustawiając się na rynnie, zawsze wybieram jej początek bądź koniec. Takie miejsca charakteryzują się zawsze zmianą głębokości, co przyciąga sandacze jak magnes. Takie ustawienie łodzi zawsze dawało mi lepsze wyniki w porównaniu z wynikami innych wędkarzy łowiących w tej samej miejscówce. Blaty zaś to trudne i kapryśne łowiska. Są jednak okresy, gdy sandacze bardzo chętnie zatrzymują się tam, aby napełnić swoje żołądki. Łowiąc na rozległych blatach, obieram prostą taktykę. Kilka rzutów i dalej w dół. (…) O tym, że mandula jest wyjątkowa, przekonałem…
