Kleniowy mecz
Artykuł nie będzie o kopaniu piłki z kleniami, jak mógłby sugerować tytuł. Kwiecień to specyficzny okres, który można podzielić na dwie różne, odmienne połowy. Niczym mecz piłki nożnej. Nierzadko na początku miesiąca zastaję nad wodą końcówkę zimy, by kilkanaście dni później chłonąć ciepłe promienie wiosennego słońca. WIOSNA NA MAŁYCH BOISKACH Na pierwsze wypady w sezonie, poświęcone kleniom, wybieram raczej niewielkie, nizinne rzeki lub górne odcinki tych „średnich”. Tutaj przyroda budzi się do życia w pierwszej kolejności. Mniejsze cieki nagrzewają się szybciej, a ryby z każdym dniem stają się coraz bardziej pobudzone. Na łowienie w największych rzekach poczekam jeszcze miesiąc, ale na nudę narzekał nie będę. Ich dopływy już teraz tętnią pełnią życia. PIERWSZY GWIZDEK Mimo iż klenie z powodzeniem łowię już w marcu, przy okazji polowania na jazie, jednak dopiero na początku kwietnia gra z „kluskami” rozkręca się na dobre. Z niecierpliwością wyczekuję pierwszego w roku kilkudniowego okresu stabilnej, cieplejszej…
Zimowe ryby z małej rzeczki
Niewielkie nizinne rzeczki to bardzo ciekawe łowiska na zimową porę. Podczas ciepłych miesięcy stwarzają tak dobre warunki wzrostu wodnym roślinom, że te bujnie zarastają je od brzegu do brzegu, dając doskonałe schronienie rybom. Latem w małych, zarośniętych rzekach nie sposób łowić ani wędkarzom, ani rybakom i kłusownikom. Także naturalne drapieżniki mają problem, aby upolować rybę. Jeśli dodamy do tego doskonałą bazę żerową, robi się nam prawdziwy raj dla ryb, w którym bardzo szybko rosną. Łowiska takie otwierają swoje wody przed wędkarzami dopiero zimą. Kiedy na dno opadnie już cała roślinność, mamy wreszcie możliwość zarzucenia wędki. Zimą dodatkowym atutem jest niska temperatura, która skutecznie zniechęca wędkarzy do spędzania czasu nad wodą, dzięki czemu najczęściej jesteśmy nad rzeką sami w całkowitej ciszy i spokoju. Chociaż już sama cisza i spokój to wystarczające powody, aby wybrać się z wędką nad wodę, to warto jeszcze zadbać o to, aby złowić kilka ryb, co zimą…
Nowa ramka z amortyzatorem
„Brzany, klenie i świnki łowiłem od dawna w górskich rzekach głównie na małe woblery (2–5 cm). Znacznie rzadziej sięgałem po małe twistery na główkach dżigowych, ponieważ mają one skłonność do nurkowania i często klinują się w zaczepach na dnie (kamienie, głazy, gałęzie), co skutkuje dużymi stratami w przynętach i psuje przyjemność wędkowania. Natomiast zestaw z ramką, zwłaszcza w najnowszej, zmodyfikowanej wersji, umożliwił mi skuteczne łowienie ryb na małe twistery (z haczykiem zamiast główki dżigowej) oraz na sztuczne muchy w najtrudniejszych odcinkach rzeki, a straty w przynętach radykalnie zmalały. Zastosowanie małych przynęt wymusza użycie cienkiego przyponu (0,08–0,16 mm), bo na grubszej żyłce calowy twisterek na haczyku nr 8 lub mucha na dziesiątce sterczą jak na drucie i zachowują się w wodzie nienaturalnie. Cienki przypon bywa problemem, bo nie gwarantuje wyholowania ewentualnej dużej ryby, np. brzany lub grubego klenia. Wystarczającą gwarancję udanego holu zapewnia dodanie gumowego amortyzatora, łączącego przypon z ramką, a…


