Szczupaki z jeziora leszczowego
To czas, by nad wodą gościć jak najczęściej. Tylko dzięki temu będziemy w stanie zrozumieć zachowania ryb w danym okresie, a co za tym idzie skutecznie i świadomie je łowić. Jeziora typu leszczowego podobnie jak jeziora sielawowe to łowiska, w których panem jest szczupak. Świetne warunki do wzrostu z racji łatwego, dużego i kalorycznego pokarmu sprawiają, że w takich jeziorach możemy liczyć na naprawdę duże esoksy. Pełnia jesieni to zaś doskonały czas na walkę z rybami będącymi w najlepszej z najlepszych kondycji. Szczupaki już u progu tej pory roku są nieźle wypasione (szykują się pomału do tarła) i mają zakodowane wielkie żarcie. Przynęty, które najlepiej mi się sprawdzają, są długości 15–20 cm. Kształtem przypominają leszcze lub płocie – główne składniki szczupakowej diety w jeziorze leszczowym. Dobrym pomysłem jest też zastosowanie barw okonia, który świetnie się wyróżnia, a esoksy lubią żerować również na pasiakach. Okonie zresztą też podążają za stadami leszczy…
Grunciarz – to brzmi dumnie
Nie ma chyba wędkarza, który nie próbował łowić ryb z gruntu, ale już zapewne zostało niewielu pamiętających koncert dzwonków nad wodą. Mowa o dzwonkach umocowanych do wędek gruntowych, których to z kolei można by spokojnie obecnie użyć do połowów w morzu. W dzisiejszych realiach dzwonki nad wodą to już rzad- kość, a i wędki przeszły metamorfozę. Teraz „drgają” i nie potrzeba już sygnalizatorów rodem z dzwonnicy. Drżenie szczytówek – o tym tu mowa – to pożądanie coraz większej rzeszy wędkarzy odchodzących od starych metod gruntowych i, niestety, od zwykłej metody spławikowej. Chociaż tych drugich w zupełności rozumiem, bo teraz sam przedkładam gapienie się w drgające szczytówki niż w skaczący spławik. Drgające szczytówki, przez wędkarzy nazywane feederami, przeżywają w ostatnich czasach prawdziwy rozkwit. Wydawałoby się, że to sprzęt dla leniucha, ale kto tak uważa, jest w błędzie. Feeder to nie tylko wędka i kołowrotek, najważniejsza w zestawie jest bowiem szczytówka, która…
Brzana na metodę
Wędkuję już ponad 35 lat metodą gruntową, spławikową, spinningową, pod- lodową… Tak naprawdę do dnia dzisiejszego nie potrafię określić, która z nich przynosi mi najwięcej satysfakcji. Mogę jednak stwierdzić, że moimi ulubionymi łowiskami są rzeki, a najbardziej cenionym przeze mnie gatunkiem jest wąsata królowa nurtu: brzana. Smukła, ale „mięsista” budowa ciała tej miedziano-oliwkowej ryby zdradza jej charakterystyczną cechę – niezwykłą siłę, co w połączeniu z nieustępliwością i instynktem walki czyni z niej godnego przeciwnika. Nie bez powodu ryby tego gatunku nazywane są rzecznymi siłaczkami. METODA NA BRZANĘ Do niedawna większość brzan łowiłem na klasyczne feedery z przelotowym koszyczkiem zanętowym. Pozostałe zaśkusiłem na woblery podczas polowania na rzeczne drapieżniki. Mam jednak szczęście, że na ryby od kilku lat jeżdżę z przyjaciółmi, którzy mają dosyć elastyczne podejście do wędkarstwa. Zaraziliśmy się method feederem, który wymyślono do łowienia ryb spokojnego żeru w niezbyt głębokich łowiskach. Stopniowo modyfikowaliśmy jej zastosowanie i z czasem zaczęliśmy…


