Zamknąć sezon pstrągowy

Zamknąć sezon pstrągowy

W sierpniu nad niewielkimi pstrągowymi rzekami wędkarze bywają z rzadka. W niektórych pstrąg występuje naturalnie, inne zostały nim zarybione przez człowieka. Płyną przez lasy, łąki i tylko czasem ocierają się o zabudowania niewielkich miast lub wsi. Obecnie są one zaliczane do rzek górskich. To właśnie moje ulubione łowiska.

Osłabiony terytorializm

Moja taktyka na sierpniowego pstrąga wynika z kilku rzeczy. Nadchodzi czas, w którym ryby te zaczynają przygotowywać się do tarła, dlatego częściej żerują intensywnie. Zaczynają też wędrówkę i przemieszczają się w górę rzek, w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do rozrodu. W przypadku ryb, które pochodzą z naturalnego tarła albo gdy ich ikra inkubowała się w konkretnym miejscu, będą one w większości płynęły do miejsca swoich narodzin. Te czynniki powodują osłabienie terytorializmu i grupowanie się ryb. Należy jednak pamiętać, że kalendarz to wynalazek człowieka. Natomiast w przypadku ryb, procesy te zależą od pogody i układu temperatur. Z mojego doświadczenia wynika, że w drugiej połowie miesiąca szansa na udany połów zdecydowanie wzrasta.

Pod prąd

W sierpniu łowię w górnych odcinkach i w niewielkich dopływach głównych rzek. Wyłącznie z wody, poruszając się pod prąd, a przynęty prowadzę z prądem. Spodniobuty, krótki szybki kijek, którym jestem w stanie podać przynętę w punkt, do tego kilka dosłownie przynęt i podbierak muchowy na plecach, to mój cały ekwipunek. Takie łowienie jest o wiele bardziej precyzyjne. Pozwala podejść do ryby bardzo blisko, bo kiedy brzeg jest zarośnięty i niedostępny staje się to jedyną możliwością. Przynęty ściągami jednocześnie podszarpuję, za wyjątkiem obrotówek, które prowadzę jednostajnie. Zanim poznałem pojęcie woblera twichingowego, tak właśnie prowadziłem pięcio- lub szcześciocentymetrowe tonące woblery. Podobnie można poprowadzić niewielką wahadłówkę lub przynętę gumową na lekkiej, symbolicznej główce. Przynajmniej kilka rzutów staram się oddać w każdej rynience czy dołku. Dokładnie obławiam podmycie brzegu, rynny za zwaliskiem, głęboki zakręt czyli wszędzie tam gdzie „nie widać dna”. Jeśli w pierwszych rzutach mam branie i łowię pstrąga, próbuję dalej. Właśnie w sierpniu takie miejsca potrafią obdarzyć kilkoma rybami. Bywa, że każdy następny pstrąg jest mniejszy od poprzedniego, choć zdarzyłomi się także odwrotnie.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Piotra Nadolnego na stronie 14 WŚ 8/2019.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata - szczegóły tutaj.

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Kalosze