Wobler to nie mucha, a vertikal to nie szarpak

Wobler to nie mucha, a vertikal to nie szarpak

Jakie pytania tym razem zadali nasi czytelnicy? Poniżej kilka wybranych:

1. Czy na końcu zestawu muchowego wolno uwiązać mały wobler w celu łowienia np. kleni, które często lepiej reagują na wobler niż na klasyczną muchę? Kiedyś był przepis mówiący, że mucha musi się składać z trzech różnych materiałów, ale teraz nie mogę znaleźć w przepisach takiego zapisu. Zresztą często widuję kolegów łowiących na gumowe imitacje owadów lub silikonowe imitacje ikry, a pod względem formalnym nie widzę różnicy między woblerem a gumą. Jacek z Krakowa

2. Pan Jakub z Warszawy pyta, czy wolno łowić trzymając linkę w ręku. Pisze, że w ten sposób często łowi się sumy w rzekach metodą vertikala, gdzie wędka leży oparta o burtę, a wędkarz trzyma linkę w ręku i wraz ze zmianą głębokości opuszcza lub podnosi przynętę, głównie po to, by utrzymać ją w odpowiedniej odległości od dna i w stożku echosondy oraz by szybko i precyzyjnie uniknąć zaczepów, gdy łódka płynie w dryfie, często z prędkością 4 km/h. Od czasu do czasu porusza się przynętą, jeśli ta wymaga poruszania w celu prezentacji jej walorów (dotyczy to np. popularnych ostatnio teaserów, ale również dużych jaskółek czy pęczków rosówek), ale nie w sposób ciągły, choćby dlatego, że ciągłe opuszczanie i podnoszenie przynęty tylko płoszy suma.

– W jednym z archiwalnych numerów pisał Pan, że intencją ustawodawcy było wyeliminowanie szarpaka, co znalazło wyraz w RAPR, a ta metoda z szarpakiem nie ma nic wspólnego –  łowi się wyłącznie ryby żerujące w toni, które można złowić wyłącznie wtedy, gdy zaatakują przynętę. Zresztą gdyby nie było wolno w ogóle łowić w pionie, to sformułowanie „w sposób ciągły” byłoby niepotrzebne. A skoro ono pojawiło się w rozporządzeniu, to moim zdaniem oznacza, że łowienie z podnoszeniem i opuszczaniem przynęty, ale nie w sposób ciągły, nie jest wykroczeniem. W tej metodzie po braniu puszczamy linkę, po czym zacinamy i holujemy rybę wędziskiem. Przecież w innych metodach również zdarza się, że branie wyczuwamy nie wędziskiem, ale poprzez linkę trzymaną w ręku. Miałem ostatnio dyskusję ze strażnikiem, który w końcu odpuścił, nie mogąc podać przepisu zabraniającego łowienia w ten sposób, ale proszę o stanowisko prawnika w tej sprawie.

3. Pan Janek ze Szczecina pyta, w jakim celu zostały ustanowione te wszystkie przepisy. Na przykład w czasie spinningowania nie wolno stosować żadnych dodatkowych wskaźników brań instalowanych na lince, ale wolno stosować elektroniczne sygnalizatory brań, atraktory zapachowe, barwniki itp. Czemu ma służyć ten przepis? Komu i czemu przeszkadza, że wędkarz założy na żyłkę kawałek pianki?

Wyczerpujące odpowiedzi na te pytania znajdziecie w WŚ 10/2017 na stronie 88. 

Autor artykułu

Wojciech Koźmiński
Wojciech Koźmińskistały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Dargon