twitching

Twitching – sposób na sandacza i szczupaka

W poprzednim numerze pisałem o mniejszych woblerach twitchingowych. Ale prawdziwe emocje czekają nas podczas polowania na sandacze i szczupaki. Oczywiście pozbawione sensu będzie wypłynięcie na środek jeziora i machanie woblerami kilka metrów nad stokiem górki. Są jednak miejsca i pory, gdy użycie tej metody jest wskazane i przynosi efekty.

O ile łowienie sandaczy na spinning ma swoje ograniczenia, o tyle szczupaka można łowić na mnóstwo sposobów. Twitching jest jedną z nich. Aby jednak nasz sukces nie był li tylko dziełem przypadku, warto wiedzieć, gdzie i kiedy sięgnąć po tego typu wobler. Przede wszystkim w płytkich łowiskach, czyli tam, gdzie szczupaki lubią przebywać. Na początku sezonu większość takich akwenów czy płytkich zatok dużych zbiorników jest pozbawiona jeszcze gęstej roślinności. W miarę upływu roku łowiska te stają się niedostępne dla większości wabików. Zanim więc przestawimy się na antyzaczepowe przynęty, warto odwiedzić takie łowiska z pływającym woblerem twitchingowym. Nawet w trakcie upalnego lata znajdziemy korytarze pomiędzy grążelami lub pływającym modelem uda nam się połowić tuż nad gęstym dywanem moczarki. Im częściej wybieram się na szczupaki, tym częściej odnoszę wrażenie, że niewiele jeszcze wiem. To, co rankiem działa, po południu nie daje nawet brania. W myśl tej zasady łowię aktywnie, nie tylko zmieniając przynęty, ale też urozmaicając sposób ich prowadzenia.

Zapraszam na drugi już artykuł o woblerach witchingowych i sposobie ich prowadzenia.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy