nocna zaporówka

Nocna zaporówka

Gdy zrobi się naprawdę ciepło, to dla mnie najlepszy okres, by wybrać się ze spinningiem na zaporówkę i zapolować nocą na mętnookiego drapieżnika. Dlaczego nocą? Ponieważ właśnie wtedy sandacze najlepiej żerują. Podpływają blisko brzegu i polują na drobnicę zgromadzoną na płyciznach.

Nocne łowienie ma swój niepowtarzalny klimat. Kiedy tylko zajdzie słońce, wchodzę w woderach do wody. Dookoła spokój i cisza, czasem tylko gdzieś za plecami można usłyszeć przechodzące dzikie zwierzęta, a nad głową odgłosy nocnych ptaków… Moje zmysły wyostrzają ją się i pozwalają lepiej odbierać piękno przyrody. Właśnie w takich warunkach branie sandacza z opadu staje się atomowym szarpnięciem, które na długo zostaje w pamięci. Ale może od początku. Długo nie mogłem przekonać się do nocnego łowienia. Zawsze uważałem, że jest nieskuteczne. I gdyby nie mój przyjaciel Seweryn, pewnie do dziś nie wszedłbym po zmroku z wędką spinningową do wody. To właśnie On odsłonił przede mną tajniki nocnego łowienia sandaczy. Moje przygotowania do takiej wyprawy zaczynają się na długo przed wędkowaniem. Podstawą jest znajomość wody!

Ciąg dalszy artykułu Mateusza Krzyka na stronie 18 WŚ 05-06/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Zobacz też:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy