streamer w małej rzece

Streamer w małej rzece

Kwiecień to wyjątkowy okres. Pstrągi są już bardzo aktywne i potrafią gonić swój pokarm zaciekle z prądem. Atomowe uderzenie, często poprzedzone podwodnym błyskiem, w szybko prowadzony streamer zostaje w pamięci wędkarza na całe życie. Jeśli „domalujemy” do tego brania w kameralnej, naturalnie płynącej przez dzikie bory rzeczce, to możemy powiedzieć, że spełniło się jedno z wędkarskich marzeń.

Poświęćmy ten moment streamerowi, gdyż wraz ze wzrostem temperatury zaczną się intensywne rójki owadów i pstrągi będą coraz trudniejsze do złowienia na tę przynętę. Łowienie streamerem jest bardzo wymagającą metodą muchową, szczególnie w małej rzece. Na sukces składa się wiele czynników. Owszem, możemy liczyć na łut szczęścia i rzucać czarną pijawkę z prądem pod kątem 45°. Niestety, postępująca bezrybność polskich łowisk, w których możemy spotkać pstrąga potokowego – główny cel naszego polowania, ogranicza nasze wysiłki, skazując nas tak czy inaczej na przypadkowe branie. Moim celem nie jest zdołowanie Was, więc powróćmy do tematu streamera.

Ciąg dalszy artykułu Mariusza Augustynowicza na stronie 65 WŚ 04/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Zobacz też:

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy