na-streczacego

Na stręczącego

Każda wyprawa na ryby to pewnego rodzaju przygoda. Jej sukces zależy od wielu czynników, takich jak pogoda, przypon czy przynęta. W końcu nadchodzi czas upragnionego wyjazdu, a w głowie wiruje od natłoku myśli związanych z tym, jak się dobrać do ryb. Nowa woda, nowe wyzwanie. Jak to będzie? Czujecie ten dreszczyk?

WODA NIE DLA WYGODNYCH

Nad to przepiękne jezioro położone pośrodku lasu trafiłem po wielu perturbacjach związanych z załatwieniem pozwolenia na łowienie. Dzierżawca niechętnie widział tam kogokolwiek, a to za sprawą samych wędkarzy, którzy w taki czy inny sposób nie potrafili zaakceptować obowiązujących na łowisku zasad. Chodziło o spokój, czystość, a co najważniejsze – o nieingerowanie w naturalne środowisko. Nie było tam wytypowanych stanowisk ani zurbanizowanych brzegów. To była wyższa szkoła jazdy. Zakochałem się w tym miejscu, a karpie, które tam pływają, wystarczająco mobilizowały mnie do działania. Spacer z wyładowaną po brzegi taczką przez około 200 m po nierównym i błotnistym terenie i spanie w warunkach, w których trudno rozłożyć namiot.

Ciąg dalszy artykułu Roberta Adamskiego na stronie 38 WŚ 05-06/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Zobacz też:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy