REKLAMA-TOP
sposob-na-karpia

Mój sposób na amura

Pod koniec sierpnia na jednej z amurowych zasiadek delektowałem się poranną kawą, gdy wcześnie rano odwiedził mnie jegomość na rowerze. Jechał drogą powyżej, a ja grzecznie powiedziałem dzień dobry. W głębi ducha nie chciałem, by zjeżdżał w moim kierunku, ale stało się inaczej. Czasami człowiek chce po prostu pobyć sam ze sobą, akceptując tylko otaczającą go naturę.

Chcąc nie chcąc zaczęła się rozmowa na mój temat. Jak się okazało, zjechał zaciekawiony moimi wcześniejszymi częstymi odwiedzinami wody bez wędek za to z wielkimi wiadrami. Kurtuazyjnie, nie wiedząc z kim mam do czynienia, zacząłem odpowiadać na pytania. Jak się później okazało, był to taki sam pasjonat jak ja, a o amurach z tej wody wiedział więcej niż ktokolwiek. W wiadrach, które widywał wcześniej, były śliwki mirabelki,kulki o smaku ananasa zalane dipem oraz spore ilości pelletu i kukurydzy.Miejscówka, którą przygotowywałem przez przeszło dwa tygodnie, pochłonęła około 200 kg towaru. Amury to niezłe żarłoki, a kiedy wejdą stadem, zanęta znika w zastraszającym tempie. Zaczęła się wędkarska bajera. Gość rozsiadł się wygodnie na mojej macie i zaczął zadawać pytania. Dlaczego nęcę w ten sposób?Skąd taka szkoła? No i w końcu czy są wyniki? Okazało się, że dużo wiedziało populacji ryb w tym jeziorze, ale gorzej było u niego z braniami. Zacząłem odpowiadać na pytania, przypominając sobie jak krok po kroku dobierałem się do amurów w tym łowisku.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 36 WŚ 10/2019.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy