sum-dryf

Sum na grunt – Dryf

Październik to ostatni miesiąc sumowego sezonu – miesiąc, w którym sumy, po wakacyjnym bombardowaniu ich różnymi wabikami i technikami, nabierają cech ryb „nie do złowienia” Receptą na taką frustrującą wędkarzy sytuację jest łowienie w dryfie.
Jest jeszcze ciemno. Łódź spływa wolno z nurtem, meandrując w zakamarkach przyburtowej rynny. Krótka, mocna wędka leży na burtach, przy burcie duży spławik, a pod nim w toni zawieszona przynęta. Jaskrawy ekran echosondy wyświetla w ciemnościach kolejny odcinek podwodnego baletu. Tu i ówdzie w toni oraz przy powierzchni widać niewielkie, zbite stadka drobnicy zawieszone jakby w próżni, a pod nimi, przy dnie, rysują się większe i mniejsze przegrubienia odstające skośnie od dna niby konary. Co jakiś czas widać też przez chwilę grube linie unoszące się nad dnem i opadające gwałtownie aż do całkowitego zniknięcia. To sumy zaciekawione obiektem unoszącym się nad ich głowami badawczo patrolują swój rewir.

W taki sposób najkrócej można opisać łowienie w dryfie. Ta aktywna metoda daje możliwość dyskretnej penetracji dużego obszaru łowiska i pozwala zmierzyć się z nieufnymi i wyuczonymi już przez trwający od lipca sezon rybami, które teraz swą opieszałością doprowadzają niejednego sumiarza do depresji. Nieśpieszne łowienie w dryfie, podczas którego łódka spływa jak chce, niesiona nurtem lub wiatrem, jest swego rodzaju terapią uspokajającą, a co więcej – daje nam duże możliwości poznania topografii łowiska, a także interpretacji zachowań ryb znajdujących się pod łodzią oraz ich reakcji na prezentowaną przynętę.

Łowienie sumów w dryfie jest przyjemne i skuteczne. Krzysztof Krygier prezentuje swój zestaw, opisuje miejscówki oraz technike łowienia. Więcej informacji znajdziecie w artykule „Dryf” w „Wędkarskim Świecie” 10/2014, na stronie 70.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy