Trudne pstrągowe początki

Trudne pstrągowe początki

„Ciepły grudzień zazwyczaj zwiastuje doskonałe wyniki w styczniu. Ryby po odbytym tarle szybciej wracają do kondycji i żerują często i nierzadko przez cały dzień. Rzeka rzece nierówna i nie w każdej wszystko przebiega tak samo. Na moich nizinnych rzekach pstrągowych pośniegowa woda przepływa szybciej niż np. na Sanie czy Dunajcu. Mimo cieplejszej zimy w górach zazwyczaj zalega śnieg i bywa, że do marca chłodzi wodę. Z tego więc powodu styczniowy sukces w dużej mierze zależy od wyboru wody. Uwielbiam kameralne łowienie w niewielkich rzekach. Zakręciki, zwaliska, miniprostki. Trzeba się nieźle nakombinować i często zmieniać przynętę. Raz jest głębiej, raz płytko. Nurt to zwalnia, to znów przyspiesza. Nawet jeśli ryby nie biorą, trudno o nudę. Taka woda szybciej się nagrzewa i odnoszę wrażenie, że pstrągi są bardziej aktywne. Niełatwo przewidzieć, jak w styczniu ryby będą reagowały, dlatego moje pudełka na ten okres wypełniają różne przynęty. Są obowiązkowe gumy, szczególnie te bez pracy własnej – robakopodobne. Nimi najczęściej łowię subtelnie spławiając je z nurtem. Wpuszczam w głębokie dołki czy pod zwaliska. Zawsze mam z sobą nieśmiertelne obrotówki. To doskonała broń na pstrągi potokowe o każdej porze roku. Zimą potrafią czasem zdziałać cuda. No i koniecznie woblery. Nie tylko te, które równo i jednostajnie pracują w nurcie, ale przede wszystkim…”

Wojciech Krzyszczyk prezentuje swój sposób na zimowe pstrągi. Szczegóły znajdziecie w artykule „Trudne pstrągowe początki” w „Wędkarskim Świecie” 1/2019 na stronie 58.

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Decathlon