Sumowa jazda

Sumowa jazda

"Chciałbym podzielić się z Wami wędkarską przygodą, która przydarzyła się mi około dwa tygodnie temu.

Cele były dwa, czyli brzana i sum, więc zabrałem ze sobą dwie wędki. Dobór miejscówki był taki (z czysto logistycznych powodów) żeby główki z brzanami były nie daleko miejsca, gdzie będę łowił sumy. Przemyślenie tematu: najpierw brzany a chwile przed szarówką zacznę polowanie na sumy.

Sprzęt, który używam do połowu brzan to:

-wędka Rapala North Coast 2,60m/21g c.w.

-kołowrotek Rapala Shift 2500,

-plecionka Sufix 832 średnica 0,15 model Ghost.

Pojawiłem się na miejscówce jakieś dwie godziny przed zmierzchem. Na pierwszej główce spędziłem jakąś godzinkę. Mimo, że brzany pokazywały swoją obecność nie udało się żadnej skusić wiec udałem się na następna główkę, która jest bardziej zróżnicowana. W nurcie dwie płytkie rafki a po między nimi rynna. Ponad 30 min bez efektu nawet brania, zacząłem kombinować. Pomyślałem ze można spróbować bardziej ryć dno i założyłem wobler Rapala Shad Rap 5. Jakieś 15 min rzucania bez efektu i już lekko znudzony myślę, żeby zrobić jeszcze kilka rzutów i pójść kilka główek niżej polować na suma.

Następny rzut wykonałem bardziej w stronę małych zwar tworzone przez rafy i kiedy Shad Rap tylko w nie wjechał poczułem mocny strzał i w tej samej sekundzie w około tego miejsca drobne ryby wystrzeliły ponad powierzchnie wody. Zaciąłem, siedzi! Ryba gwałtownie odjeżdża pod kątem 45 stopni i staje w środku Odry... Od razu zacząłem się zastanawiać, dlaczego takie mocne branie oraz dlaczego tak wystrzeliły te rybki, nigdy tak nie miałem przy braniu brzany... W tym samym czasie postanowiłem holować rybę, ale bez skutecznie tylko ją zdenerwowałem a po chwili gruby odjazd pod prąd w kierunku główki na przeciw, po drugiej stronie rzeki i do tego kilka mocnych kopnięć. Teraz wiadomo jest sum i możliwe ze nie mały...

Sum popłynął w zakole blisko zwalonego drzewa, robił kilka razy taki manewr ze podpływał w zakole główki i za chwile w środek klatki blisko nurtu i z powrotem. Zdecydowałem się na ryzykowny manewr zszedłem ze szczytu i wszedłem w środek główki, gdy doszedłem sum znów zaczął podpływać w środek klatki w granice spokojnej wody i nurtu. Zablokowałem szpule kołowrotka ręką i na silę zacząłem wciągać go w nurt, kij wygiął się do granic możliwości, ale wytrzymał i udało się... Wtedy dopiero narobiłem bałaganu, wąsaty kolega zrobił zwrot i spływał z nurtem. Podbiegłem do zakola swojej główki a tu Zonk! Patrzę na kołowrotek kończy się plecionka, a sum dalej spływa, patrzę w stronę główki poniżej, a tam straszny busz, a brzeg stromo usypany kamieniami, a po środku rośnie drzewo. Znów patrzę na kołowrotek, a tam dosłownie jeden zwój plecionki w tej chwili dostałem takie uderzenie adrenaliny, że mnie lekko sparaliżowało, ale nie było nawet opcji się poddać bez walki...

Wpadłem na świetny pomysł, otworzyłem kabłąk kołowrotka, żeby podkład wywijał się swobodnie, bo na pewno węzeł by nie wytrzymał. Mimo bardzo ciężkiego brzegu jakoś udało się przebiec, zwinąć podkład i nawinąć znów plecionkę. Kolejne trzy główki były nieco lepsze do biegania choć jeszcze cztery razy kończyła się linka. Widziałem, że sum już jest zmęczony i stanąłem między trzecią, a czwartą tamą i wciągnąłem jakoś rybę pomiędzy tamy. Po kilku minutach podebrałem suma za szczękę i wytargałem na brzeg... Sum mierzy 165 cm i jest to mój nowy rekord.  :)

To był ekstremalny test charakteru oraz sprzętu, na którym wiem, że mogę polegać.

Przemek Kowalski"

Więcej informacji na temat sprzętu RAPALA znajdziecie tu: http://normark.pl/

 a także na profilu na FB: https://www.facebook.com/RapalaPolska/

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Storm