Spinki

Spinki

Pewnego dnia nad wodą młody karpiarz zapytał, co według mnie jest najważniejsze w przygotowaniach do wyjazdu na ryby, na co zwrócić szczególną uwagę, aby przechytrzyć te największe sztuki.

To trudne pytanie, na które chyba nikt z nas nie zna jednoznacznej odpowiedzi. Na sukces składa się bowiem wiele czynników, ale dla mnie najważniejszy zawsze będzie sam zestaw końcowy, w szczególności przypon. Możliwości wyboru mamy wiele. Tak też było ostatnio…

Nad urokliwy, mały zbiornik wybrałem się po wcześniejszym telefonie do kolegi. Z rozmowy wynikało, że ryby się ruszyły i zaczęły intensywnie żerować. Omijana przez wielu hektarowa „kałuża” swego czasu dała mi wiele pięknych ryb. To jednocześnie bardzo chimeryczna i wymagająca woda z racji występowania dużej ilości naturalnego pokarmu. Pomimo wszystko lubię tam jeździć. Łowisko znajduje się w pięknej okolicy, jest tylko moje i tam zawsze następuje psychiczny reset. (...)

Zbliżał się ciepły majowy wieczór i – jak ją nazwaliśmy – godzina braniowa. Tak około 21.00 dobrze było być w pobliżu wędek, bo wcześniej karpie właśnie około tej godziny meldowały się na zestawach. Tak było i teraz. Pierwszy odjazd u kolegi. Podcięcie i siedzi. Widzę uśmiech na jego twarzy, który niczym pędzący pociąg znika po paru obrotach korbką. Spiął się… Sami wiecie, jak boli wędkarska porażka. Może to było jedno jedyne branie podczas całej zasiadki? A tu taka niemiła niespodzianka. No cóż. Obejrzeliśmy wspólnie hak z przyponem. Wszystko w porządku, więc zestaw wraz ze świeżą przynętą powędrował z powrotem do wody. (...)

Jest! Hol odbywa się pewnie, a ryba jeździ raz w lewo, raz w prawo. Wybieram kolejne metry żyłki, a upragniona zdobycz jest coraz bliżej. – Te przypony to killery, widzisz jak pewnie wpinają – krzyczę do Krzyśka. I w tym momencie ryba spada mi z haka. Nieee. No co jest? Dwie spiny na nasze dwa niezawodne przypony. Lepiej nikomu tego nie mówić… (...)

Mogliśmy tak siedzieć i nic nie robić i nie wiadomo, jakim wynikiem skończyłaby się zasiadka. Chwila namysłu, przeszukanie karpiowej encyklopedii, którą mam w głowie, i zmiana przyponu spowodowała, że znowu się udało. Dziś ten przypon mam zawsze w swoim piórniku, (...).

Cały artykuł znajdziecie na stronie 40 WŚ 6/2017.

 

Autor artykułu

Robert Adamski
Robert Adamskistały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
SUZUKI PIASECZNO MARINE