Śladami Bolka i Lolka

Śladami Bolka i Lolka

Za chwilę cały wędkarski świat ruszy na majowe łowy. Wielkie łowy, zgodne z obowiązującym od przynajmniej dekady schematem. Spinningiści będą testowali na boleniach imitacje uklei, przy których te prawdziwe wyglądają jak chińskie podróbki, do wody pójdą spinningowe i trollingowe przynęty już nie 3, ale 4D, a wszystko po to, by fejsbuk po majówce zapełnił się gratkami. 

Każdy jednak schemat ma jedną wadę. Szybko się nudzi, a przecież wiosna i maj oznacza coś nowego, pierwszego. I takimi były moje majówki przynajmniej przez pierwszych 30 lat mojego wędkowania. Każda inna, bez nadmiaru informacji o tym, co mnie spotka nad wodą, niosąca to zawsze intrygujące pytanie, co jest po drugiej stronie rzeki, i nadzieję na coś wyjątkowego. Wspomnę dziś kilka z nich. 

Moje niezapomniane majówki znajdziecie na stronie 4 WŚ 5/2018.

Autor artykułu

Marek Szymański
Marek Szymański zastępca redaktora naczelnego Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
rapala pike program