Odzyskana Utrata

Odzyskana Utrata

"Utrata – podobnie jak Bzura, do której uchodzi w Sochaczewie – była do końca lat 90. synonimem zanieczyszczenia wód. Liczne zakłady przemysłowe zlokalizowane wzdłuż jej biegu powodowały nieustanny dopływ ścieków. Brak sieci kanalizacyjnej i sprawnych oczyszczalni również przyczyniał się do takiego stanu. Niekorzystny efekt potęgowała regulacja, która przekształciła niegdyś naturalnie meandrującą rzekę w prosty, nieciekawy kanał. Poza źródłowymi odcinkami w Utracie nie występowały ryby. Jednak wraz z upadkiem przemysłu oraz stopniową poprawą gospodarki ściekowej wody Utraty zdecydowanie się oczyściły. Spowodowało to niespodziewane konsekwencje. 

Na początku należy przedstawić nieco dokładniej naszą główną bohaterkę. Utrata to rzeka osobliwa. Liczy zaledwie 78 km długości, a powierzchnia jej dorzecza wynosi nieco ponad 800 km2. W górnym biegu, w pobliżu źródeł na Wysoczyźnie Rawskiej, położonych na południowy zachód od Warszawy, rzeka ma charakter nizinnego strumienia z wartko płynącą, czystą, zimną wodą. Sytuacja ta zmienia się diametralnie, gdy Utrata wpływa na obszar aglomeracji warszawskiej w okolicach Pruszkowa.

Utrata staje się rzeką uregulowaną, pozbawioną nadbrzeżnych zarośli i drzew. Przede wszystkim jednak przyjmuje liczne dopływy ścieków oczyszczonych – zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, przez dopływy, między innymi Raszynkę, Regułkę oraz Żbikówkę. Łącznie w środkowej i dolnej części zlewni Utraty funkcjonuje obecnie ponad 40 oczyszczalni ścieków. Skąd tak duża ich liczba? Niewielki obszar zlewni Utraty jest zamieszkały przez kilkaset tysięcy ludzi i niemal w 25% zabudowany. Naturalne zasoby wodne Utraty nie wystarczyłyby więc na zaopatrzenie ludności i drobnego przemysłu, a zatem woda jest doprowadzana z licznych źródeł zewnętrznych, między innymi z wodociągów warszawskich, a także jest pompowana z głębokich studni. Koniec końców trafia do naszej rzeki, oczywiście po oczyszczeniu. (...)

Na tym jednak nie koniec. Rozwój roślinności w korycie Utraty jest na tyle intensywny, że powoduje istotną zmianę warunków hydraulicznych rzeki. Gęsty labirynt łodyg i liści skutkuje bowiem zatamowaniem swobodnego przepływu wody, w konsekwencji zmniejszeniem jej prędkości. Pomiary wykazały, że maksymalna prędkość wody zmniejszyła się z 70–80 cm/s do jedynie 5–10 cm/s. Zmniejszenie prędkości – zgodnie z równaniem ciągłości strugi – pociąga za sobą zwiększenie głębokość koryta, miejscami nawet o 1 m, co w przypadku niewielkiej rzeki jest zmianą ogromną, szczególnie że takie sztuczne „wezbranie” trwa nawet pół roku! (...)

Na koniec podsumowanie tej krótkiej opowieści. Historia Utraty uświadamia, jak skomplikowane, choć pozornie niezbyt oczywiste zależności i interakcje mają miejsce w ekosystemach wodnych. Ponadto przykład Utraty pokazuje, że presja człowieka – w tym przypadku wkomponowany w rzeczne życie dopływ ścieków – może mieć daleko idące konsekwencje dla populacji ryb. Działanie oczyszczalni można postrzegać pozytywnie. Oczyszczalnie zapewniają stabilny przepływ rzeki w okresach suchych, a woda, wzbogacona w pierwiastki biogenne, stanowi świetne środowisko do rozwoju roślinności i bezkręgowców. Nie zawsze więc silna ingerencja człowieka w środowisko niesie ze sobą wyłącznie negatywne skutki. Pewne jej aspekty mogą być korzystne z punktu widzenia ichtiofauny. ..."

Cały artykuł, który przygotował dla Was Maksym Łaszewski znajdziecie na stronie 80 WŚ 10/2017.

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Storm