Majówka na płyciźnie

Majówka na płyciźnie

(…) Pierwsze dni maja to dla mnie czas najbardziej finezyjnego i delikatnego łowienia. Rybą początku maja jest płoć. Ponieważ szukam płoci bezpośrednio przy brzegu, więc podstawową metodą jest bat z pełnym zestawem. To moment na bat w wersji mocno odchudzonej, czyli ze spławikiem o wyporności nie większej niż 1 g i przyponem z żyłki 0,08 mm. Na cięższe zestawy przyjdzie czas, gdy pojawią się większe ryby. Wiosną używam też mniejszych niż w pełni sezonu haczyków, czyli rozmiarów 12 – 16 w zależności od modelu. Za to podobnie jak latem podstawową przynętą jest konserwowa kukurydza. Oczywiście nie ograniczam się tylko do zwykłej kukurydzy z puszki, ale sięgam też po ziarna aromatyzowane. Wiosną bezkonkurencyjny jest charakterystyczny zapach anyżu. Łowię zazwyczaj na pojedyncze, niewielkie ziarno. Jeżeli brań jest dużo i biorą większe płocie, to wybieram większe ziarna, także zakładane na haczyk podwójnie. (…)

Na moich jeziorach zazwyczaj w trzeciej dekadzie maja zaczyna się już czas lina. W tym okresie odchodzę od bata na rzecz lekkiej maczówki. Nadal są to jednak zestawy o rozmiar subtelniejsze niż latem, czyli spławikowy zestaw płociowy z uwzględnieniem linowej niespodzianki, o którą naprawdę nie jest teraz trudno. Oznacza to mocowany jednopunktowo na stałe waggler o wyporności nie większej niż 2 g oraz przypon z żyłki 0,12 mm. W końcu maja stosuję już te same przynęty co w pełni sezonu.

Swoje sposoby na płocie i liny zdradzam w artykule „Majówka na płyciźnie” w „Wędkarskim Świecie” 5/2018 na stronie 20.

Autor artykułu

Paweł Daniec
Paweł Daniec stały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
rapala pike program