morskie-wedkarstwo

Wiatr od wschodu – ryby chodu!?

„Każdy, kto miał do czynienia z wędkarstwem morskim, prędzej czy później spotkał się z powiedzeniem będącym tytułem niniejszego artykułu. Czy rzeczywiście sprawdza się ono na tyle, aby móc nazwać je prawidłem, które można zastosować wszędzie i w każdych okolicznościach?

Zarówno doświadczenia własne, jak i kolegów z klubu, którzy wędkują w różnych miejscach na polskich wybrzeżu, pozwalają stwierdzić, że sam wschodni kierunek wiatru nie przesądza o marnych wynikach połowów. Oczywiście wiele zależy od tego, gdzie, jaką metodą i na jakie ryby chcemy zapolować. I tak, jeśli chodzi o znane mi akweny portowe, słynne porzekadło sprawdza się całkiem dobrze (szczególnie w przypadku okoni). Na podstawie obserwacji w portach we Władysławowie czy Jastarni można by wręcz napisać równanie: długo wiejący wschodni wiatr i towarzyszące mu obniżenie poziomu wody = bardzo wyraźny spadek liczby brań. W takich warunkach nawet żarłoczne i niegdyś wszędobylskie babki bycze (gatunek inwazyjny, opisywany w WŚ) jakby tracą apetyt. To nie oznacza, że nasze szanse na wymiarowe pasiaki spadają do zera. Na przykład latem, przy ładnej pogodzie, większe sztuki mają zwyczaj podpływania w miejsca ze spokojną wodą, blisko nabrzeża, i intensywnego żerowania na krótko przed szarówką. Najwyraźniej to, skąd „dmucha”, nie robi im wtedy większej różnicy, byleby wiatr nie był zbyt silny. W takich okolicznościach dobrze sprawdza się 7–8-centymetrowa jaskółka na zestawie do drop shota.

Przy wschodnim wietrze nie maleje natomiast liczba brań belon. Jest wręcz odwrotnie, ale tylko wtedy …:

Więcej na ten temat przeczytacie w WŚ 1/2018 na stronie 67 w artykule, który przygotował dla Was Jarek Rusak z Władek Team.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy