W wędkarstwie nie ma nic pewnego

Od kilku już lat każdej jesieni razem z Tatą i jego przyjaciółmi polujemy na jeziorowe drapieżniki. O tej porze roku pogoda potrafi płatać figle, przez to często uniemożliwia przeprowadzenie skutecznego rekonesansu na całym jeziorze, zmuszając nas do łowienia jedynie w osłoniętych od wiatru zatokach. Tym razem jednak silny wicher przyczynił się do niecodziennego odkrycia.

Przygotowując się do wyprawy, spakowałem zestawy większych gum (tzw. kotletów), które często dają bardzo dobre wyniki w po- łowie szczupaków. Wziąłem również zestaw okoniowy na wypadek gorszej pogody lub słabszego żerowania san- daczy i szczupaków. Jezioro, na którym łowiliśmy, było o tyle nietypowe, że wy- stępowała tam bardzo duża migracja ryb, przez co miejsca pełne białorybu jednego dnia, na następny dzień były praktycznie puste. Jedynym sposobem na skuteczne namierzanie ławic ryb było codzienne skanowanie jeziora za pomocą echosondy i częsta zmiana miejscówek. Aura nas nie rozpieszczała, zmieniały się kierunki i siła wiatru, jak również temperatura powietrza. Jakby tego było mało, to ciśnienie skakało raz w górę, raz w dół.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Tomasza Mireckiego na stronie 30 WŚ 12/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy