Selekcja leszczy

Uciążliwa leszczowa drobnica to zmora wielu łowisk na Mazowszu, gdzie najczęściej wędkuję. W krańcowych przypadkach kompletnie uniemożliwia dobranie się do dużych ryb innych gatunków, ale także do wyrośniętych sztuk swojego własnego. O szczęściu może mówić ten, kto ma łowisko z tak ukształtowanym dnem i taką głębokością, aby wstępnej selekcji dało się dokonać już na etapie wyboru miejsca położenia zanęty.

Potem można pogłębić ten efekt przez nęcenie długo- okresowe wprost na trasach wędrówek wielkich łopat. A na koniec, w dniu finału, siedzieć z konkretnym kąskiem na haku i mieć pewność, że jeśli zaczną brać leszcze, to jest duża szansa na ich godziwe rozmiary. Rozmarzyłem się. Niestety, na mazowieckich płytkich stawach czy żwirowniach z płaskim na ogół dnem i tłumami wędkarzy na brzegu coś takiego trudno sobie wyobrazić. Może koledzy łowiący na bezkresie bużańskich starorzeczy maja takie możliwości, ale kto chce sobie po prostu przy sobocie albo po pracy wyskoczyć na rybki na pobliski staw – raczej nie.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Marcina Wośka na stronie 20 WŚ 07/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Autorzy