edmund

Łowienie płoci na spławik

Płoć jest postrzegana przez zawodników jako ryba „dyżurna” w każdej sytuacji. Ale to nie do końca prawda. Drobne płocie możemy łowić zawsze i wszędzie, gdy tylko występują w danej wodzie. Ale jeśli mowa o rybach większych, sprawa się już nieco komplikuje – to już nie jest takie proste. Szybkościowe łowienie płoci to przede wszystkim nastawianie się na mniejsze sztuki, co nie znaczy, że nie można w ten sposób połowić ciut większych.

Mnie zdarzyło się kiedyś wygrać Mistrzostwa Polski na Kanale Gliwickim właśnie takimi już sporymi płociami, których złowiłem ponad 9 kg w każdej z dwóch tur zawodów. Jednak przy tym sposobie wędkowania łowienie większych ryb nie jest częste. Trzeba trafić z zanętą w dany dzień i miejsce. Napiszę tylko, że gdy po miesiącu zameldowałem się w tym samym miejscu z tą samą zanętą, płocie nie chciały w nią wchodzić. Ale to tylko przykład na to, że łowiąc szybkościowo, nie zawsze jesteśmy skazani tylko na rybi drobiazg. Szybkościowe łowienie oznacza posługiwanie się lekkim, poręcznym batem i precyzyjne nęcenie wprost na spławik.

Na zawodach najczęściej łowi się na białe robaki i ochotkę, czyli drobnicę. W łowieniu rekreacyjnym za to warto dać szansę kukurydzy i pęczakowi, bo większe sztuki mogą w nich gustować, zwłaszcza jeśli są do tego przyzwyczajone przez wędkarzy. Jak sięgam pamięcią, na zawodach w Polsce nigdy nie stosowałem ani kukurydzy, ani pęczaku. Raz na Węgrzech sięgnąłem po kukurydzę, ale zmiksowaną, na której rozrobiłem zanętę i to zdawało egzamin.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 15 WŚ 02/2021.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy