lina-na-lina

Lina na lina

Wiosna to czas uzupełniania pudełek. Odwiedzamy sklepy, by kupić nowe żyłki, haczyki, spławiki. Dziś będzie o linach na lina, czyli o właściwościach, cechach i najlepszym doborze linek. Artykuł jest wynikiem moich kilkunastoletnich testów z różnymi rodzajami żyłek, plecionek, a nawet fluocarbonu.

ŻYŁKA

Najprostszym sposobem jest użycie grubej żyłki, ale wtedy będzie mniej brań. Duże liny omijają haczyk uwiązany na grubej żyłce, którą widzą i wyczuwają. Łowiłem na grube żyłki, nawet 0,25 mm, ale gdy linów nie było, schodziłem do 0,16–0,18 mm. Brań było więcej, ale większą rybę, która wplątała się w roślinność, traciłem. Przestałem używać przyponów, ponieważ węzeł osłabia zestaw, i ponownie stosowałem grubsze żyłki, ale zacząłem kombinować z ich kolorami. Żyłki tonące, dostępne w ciemnych kolorach, na czystej wodzie zawodziły. Na przezroczyste żyłki brań było więcej, ale trudno taką żyłkę zatopić. Tworzył się balon, który ściągał zestaw z łowiska. Polecono mi przezroczystą mocną żyłkę Elite i znów wróciłem do przyponów, schodząc nawet do 0,12 mm. Niestety, żyłka ta ma wadę, którą jest tendencja do skręcania się i tworzenia supełków. Nie pomagają najlepsze krętliki, więc warto zrobić w domu więcej przyponów.

PLECIONKA

Testowałem jako przypon plecionki 0,06–0,10 mm i nanofil, ale ich używanie w spławiku jest dla mnie profanacją. Ich zaletą jest mała średnica, choć trzeba uważać, ponieważ wiele z nich jest przegrubiona. Nie mogę pojąć tego zabiegu stosowanego przez wiele firm. Inną zaletą plecionek jest to, że w razie zaczepu lub podczas ciężkiego holu wśród roślinności dobrze ją tną. Wadami są sztywność powodująca, że przynęta nienaturalnie się prezentuje, i utrata koloru (wyblakła jest zbyt widoczna). Efekty były różne – raz ryby brały dobrze, innym razem nie, ale stosując plecionki dziwnie się czułem i testy z nimi zakończyłem z mieszanymi uczuciami.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Daniela Sypniewskiego na stronie 40 WŚ 04/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy