lin

Łańcuch wabi liny

Ciekawą i śmieszną historię opowiedział mi Piotr Lorenc. Piotr jest wielkim zwolennikiem łowienia linów. Co roku, wiosną, poświęca dużo czasu na przygotowanie łowiska, nęcenie i łowienie tych pięknych ryb. Oczywiście łowi też wiele okazałych linów. Często rozmawiamy o rybach, jego wyprawach i spostrzeżeniach.

Ostatnio opowiedział mi historię, która zdarzyła się jego koledze. Ów kolega także lubi łowić liny i w miarę regularnie wyrusza na ryby. Łowi na jeziorze z pomostu. Po drugiej stronie jeziora ma swój pomost starszy wędkarz, który najprawdopodobniej od lat nęci swoje miejsce linowe. Żeby nikt nie wchodził na jego pomost, wybudował do niego zwodzoną kładkę, którą w pozycji otwartej blokuje łańcuchem i kłódką. Gdy przychodzi zanęcić łowisko, musi odpiąć kłódkę i zwolnić łańcuch. A robi to codziennie. Podczas tej czynności ogniwa łańcucha ocierające o metalowe kółko wydają charakterystyczny, głośny dźwięk. Jak się okazuje, liny kojarzą ten hałas z nadchodzącym jedzeniem i jak na zawołanie ruszają w okolice kładki starszego wędkarza. Wtedy podobno reszta wędkarzy może zwijać wędki i iść do domu.

Więcej ciekawostek znajdziecie na stronie 12 WŚ 8/2016.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy