drapiezniki z rzeki

Drapieżniki z małej rzeki

Kiedyś ubolewałem nad faktem, że nie mieszkam nad dużą rzeką. To właśnie tam – jak mi się wydawało – mam szansę na spotkanie z dużymi drapieżnikami. Niemal co weekend jeździłem do Głogowa, Sandomierza czy Szczucina. Aż przyszedł moment, że trzeba było się przeprosić z moimi wodami.

Zaczęło się od startu w zawodach spinningowych,które rozgrywano na lokalnych wodach. Trzeba było się ich nauczyć. Trochę trwało, nim zrozumiałem, że nawet w niewielkiej rzece, można spotkać okazałe szczupaki, sandacze czy bolenie.

Cenna każda dziura

Mijał maj, potem okres letniej kanikuły a efektów nie było widać. Pojedyncze ryby, zazwyczaj niewielkich rozmiarów, były klasycznym przyłowem. Żadnych reguł czy prawidłowości. Aż przyszło gorące i suche lato i rzeki zaczęły odsłaniać swoje tajemnice. Nad brzegami górnej Odry i Wisły spacerowałem godzinami, obserwując i zapamiętując gdzie znajdują się najgłębsze i najciekawsze miejsca. Kiedy jesienne deszcze przykryły całą rzekę, wiedziałem już, nad który fragment rzeki mam się udać.Skrupulatnie obławiałem wszystkie dołki i głębokie rynny. I zaczęły się pierwsze,regularne połowy. Z każdym rokiem zdobywałem nowe doświadczenia. Rzecz jasna nie zawsze ryby żerowały, ale wiedziałem już, że łowię w dobrym miejscu. Czasem zaglądałem nad „moje dziury” w środku lata i niemal zawsze świeciły pustkami.Teraz już wiem, że o tej porze roku ryby rozpływają się po całej rzece i trudno je zlokalizować. Ale gdy tylko robi się chłodniej a wody w rzece przybywa, spływają się na jesienno – zimowe żerowiska. W jednej dziurze zdarzało mi się złowić sandacza,bolenia i szczupaka a i sumek czasem zaglądał.

Złota godzina

Wielka woda, która od czasu do czasu przetacza się przez nasz kraj, nie wpływa tak diametralnie na moje łowiska. Tonie przykosy, które nurt może przenieść o kilka kilometrów. Solidne, kamienne umocnienia trzymają rzekę w ryzach. Dla mnie to dobrze, bo wiele z moich miejsc od lat się nie zmieniło. To pomaga w zaplanowaniu wyprawy. Zabieram jedno pudło z konkretnymi gumami i z główkami jigowymi o optymalnej wadze i zazwyczaj wiem, że niczego nie trzeba zmieniać.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 33 WŚ 10/2019.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy