marcowa-zaba

Czas na marcową żabę

Siedząc kiedyś nad ulubioną pstrągową rzeczką, dostrzegłem zmierzającą w kierunku wody żabę trawną. Dla mnie był to sygnał, żeby wygrzebać z pudełka coś, co będzie jak najwierniej w kształcie oraz barwie przypominało obudzonego z zimowego letargu płaza.

Żaba, a właściwie wszelkie jej imitacje, od wielu lat jest mocno osadzona w kanonach pstrągowego spinningu. Nic w tym dziwnego. Dla pstrągów potokowych tak wartościowy i stosunkowo łatwy do schwytania pokarm to nie lada gratka. W rzekach, gdzie populacja żab jest liczna, po uboższej w pokarm zimie jest to dla nich swoisty szwedzki stół, z którego intensywnie korzystają. Choć tekst ten jest o połowach marcowych, imitacja żaby może być niezwykle skuteczna już w styczniu. Zdarzało mi się również łowić na nie piękne potokowce w kwietniu, a nawet w maju, bo choć masowo pojawiają się w rzekach na przedwiośniu, to przecież są aktywne do późnej jesieni, stanowiąc uzupełnienie pstrągowej diety.

DLA KAŻDEGO COŚ DOBREGO

Przynęt imitujących te sympatyczne stworzenia jest naprawdę sporo i każdy znajdzie coś dla siebie. Z doświadczenia jednak wiem, że nie warto zamykać się na jeden rodzaj wabika, bo może okazać się on w danym dniu bezużyteczny.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Piotra Gołąba na stronie 10 WŚ 03/2020.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata – szczegóły tutaj.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autorzy