Łowienie karpi z Raymarine Dragonfly 5Pro

Łowienie karpi z Raymarine Dragonfly 5Pro

Każdy wyjazd na nowe łowisko wiąże się z czasem poświęconym na jego poznanie. Nie zawsze mamy sposobność porozmawiać z kimś, kto zna dane jezioro lub rzekę. Łowienie karpi „na oślep”, na nowym akwenie, mija się z celem. Należę do pasjonatów, którzy preferują bardzo dokładną inwigilację podwodnego świata. Jednakże zanim dojdzie do przewlekłego poznawania intersujących mnie miejsc, w pierwszej kolejności muszę je wytypować. Pierwszą czynnością jest obserwacja wody. Nie trzeba w tym celu siedzieć i wpatrywać się w każdy metr kwadratowy lustra wody. Ja wykorzystuję do tego okres, w którym rozbijam obozowisko. Osoby, które mnie znają, przeważnie zadają mi pytanie, dlaczego tak się guzdrzę. Wbrew pozorom nie jest to zmarnowany czas. Widząc jakiś spław, czy oznaki żerowania, mam już wstępnie nakreślone, gdzie zacznę szukać celu swoich wypraw.

Mając już punkt zaczepienia ruszam na wodę z moim ulubionym urządzeniem - echosondą. Po wielu latach doświadczeń z różnymi firmami, w końcu postanowiłem zakupić coś, co spełni większość moich potrzeb. Wybór był trudny, postawiłem na Raymarine Dragonfly 5Pro. Może niektórych zdziwi ten wybór, ale kupując urządzenie otrzymałem dużo więcej, coś, co normalnie jest nieosiągalne. Mówię tu o pomocy oraz dzieleniu się wiedzą kolegów z Raymarine Team. Urządzenie jest bardzo proste w obsłudze, ale sama interpretacja wskazań urządzenia oraz możliwości jego wykorzystania, to już inna bajka. Bezinteresowna pomoc chłopaków z Raymarine TEAM Krzysztofa Drzażdzyńskiego oraz Łukasz Marczyńskiego dość szybko pozwoliła mi na wykorzystanie sprzętu w boju. Oczywiście cały czas poznaję możliwości oraz funkcje sprzętu, ale nie zmienia to faktu, że okiełznanie takiego cacka sporo ułatwia wyznaczenie odpowiedniej miejscówki do położenia zestawu.

Pływając po znanym mi akwenie z nowym sprzętem, sam jestem niejednokrotnie zadziwiony tym, co mogę odkryć. Niektóre miejsca, które na poprzednich urządzeniach pokazywało mi np. jedną górkę, okazuje się kilkoma wgłębieniami i wypłyceniami.

W takich miejscach lokalizacja zestawu ma duże znaczenie. Położenie przynęty nie z tej strony górki lub w nieodpowiednim dołku może oznaczać porażkę. Przy odpowiednim ustawieniu czułości wskazań, mam możliwość śledzenia, w którym miejscu ląduje zestaw końcowy oraz zanęta.

Zapewne niejeden zapyta czy jestem pewny tego, co wskazuje echosonda. Zawsze sprawdzam to, co pokaże echo. Jest na to wiele sposobów. W tym celu wykorzystuję długą sztycę, stukadełko, tubę oraz kamerę podwodną. Dużo tego, ale wolę być pewny wybranej miejscówki.

Z czasem dochodzi się do wprawy i nie trzeba używać nic poza echosondą, szczególnie podczas obławiania znanego już łowiska. Bardzo łatwo można połączyć w całość to, co widzimy na echo, z tym, co widzimy na lub pod lustrem wody. Przecież nikt nie przesunie podwodnego głazu lub ogromnego konaru drzewa bez specjalnego powodu.

Dragonfly 5Pro daje mi możliwość zapisania wyszukanych miejscówek za pomocą lokalizacji GPS, dlatego późniejsze namierzenie łownych punktów jest banalnie proste. Oczywiście nasze miejsca możemy lokalizować wzrokowo trzymając się charakterystycznych znaczników na brzegu, ale co, jeżeli nasze miejsca znajdują się na dużych zbiornikach w sporych odległościach od brzegu lub wywozimy zestaw w nocy? Funkcja GSP jest w tym wypadku nieodzowna. Jeżeli urządzenie daje nam taką możliwość, dlaczego z niej nie skorzystać.

Urządzenia Raymarine posiadają bardzo przydatną funkcję szybkiego uśpienia echo, co powoduje znikome zużycie energii akumulatora. Dla mnie jest to waży aspekt. Osobiście używam echosondy podczas całej zasiadki. Nawet w czasie wywózki, czy powrocie z wywózki, obserwuję jak wygląda ukształtowanie podwodnego świata. Niejednokrotnie taka obserwacja pozwala wytypować nowe, nieznane mi miejsca, które w późniejszym czasie przyniosą efekt w postaci zdjęć z pięknymi rybami.

Należę do osób, które lubią zabawić się z nowinkami technologii. Dragonfly 5Pro pozwala mi na wykonanie zrzutu ekranu w dowolnym momencie. Daje mi to dodatkową sposobność do wnikliwego analizowania wytypowanych lub interesujących mnie miejsc. Taką analizę mogę wykonać od razu lub po powrocie do domu. Nie zawsze mogę wygospodarować czas na sprawdzanie zarejestrowanych obrazów podczas zasiadki. Po powrocie do domu, mogę to zrobić na spokojnie. Dzięki temu mogę wytypować nowe, potencjalne miejsca, w których próbuję przechytrzyć podwodnego przeciwnika podczas następnego wyjazdu.

Z karpiowymi pozdrowieniami
Przemysław Badyniak

https://www.facebook.com/EchosondyRaymarine/

http://eljacht.pl/index.php/produkty/raymarine



Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Dargon