Każdy karp foty wart

Każdy karp foty wart

Każdy z artykułów, które od lat piszę do naszego magazynu, ma gdzieś swoje podwaliny. W większości sama pasja i przebywanie nad wodą inspiruje mnie do napisania tekstu. Przygody, taktyka,techniczne tajemnice karpiowej profesji… Dostaję od Was wiele wiadomości, niektóre zaowocowały całkiem nowym spojrzeniem na wędkarstwo. Ktoś mi kiedyś powiedział - ilu karpiarzy tyle zróżnicowanych zdań na dany temat. I to jest prawda.

Ostatni samotny wyjazd na pobliską wodę miał być w moim wykonaniu swoistym resetem i naładowaniem akumulatorów. Gdzieś w kompletnej głuszy i braku cywilizacji postanowiłem zaszyć się na kilka dni sam, by odpocząć od natłoku obowiązków. Potrzebowałem tego jak ryba wody. Okolica była przepiękna, by zrealizować to marzenie. Śpiew ptaków, rechot żab, szum wiatru, zapach wody i dzięcioł, który stukał w pobliskie drzewo. Czujecie to? No tak, ale nie przyjechałem się tu tylko wyspać… Po kilku godzinach obozowisko jak i wędki przygotowane były na nadchodzącą noc. Dowody trafiły moje ulubione ananaski, a ja popijając kawę rozkoszowałem się samotnością na łonie natury.

Doceniajmy to, co nas otacza

Kiedy położyłem się w namiocie, usłyszałem po jakimś czasie trzask i łamane pod stopami gałęzie. Nie… Pomyślałem sobie, kto mógł tu trafić i jak mógł mi przerwać ten błogi stan. Wyskoczyłem jak oparzony, a moim oczom ukazał się widok dwóch karpiarzy. Rozmawiali w języku angielskim, co jeszcze bardziej dało mi domyślenia. Podeszli, przywitali się, a jeden z nich odezwał się do mnie po polsku. Okazało się, że to emigrant, który zachlebem wyjechał na Wyspy i tam łyknął karpiowego bakcyla.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 32 WŚ 9/2019.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata - szczegóły tutaj.

Autor artykułu

Robert Adamski
Robert Adamskistały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Kalosze