Wędkarski Świat

Forum
Teraz jest Śr, 3 czerwca 2020, 00:11

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 163 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt, 3 maja 2019, 21:21 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5210
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 78 razy
Otrzymał podziękowań: 178 razy
Nie szkoda Ci zębów lub/i blanku? :)

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 3 maja 2019, 22:21 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 22 stycznia 2008, 17:51
Posty: 5283
Lokalizacja: Fordon/CINcinati
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
Szkoda było multika w piasku tarzać. Blank może nie niezniszczalny, ale mu nie zaszkodzi.
A zęby... Karol też musi mieć robotę :D

_________________
www.kolo4bydgoszcz.vot.pl

"Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia." A.Poniedzielski.
"W czasie deszczu ryby mokną"Radowan Dragunov


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 4 maja 2019, 22:04 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 11 października 2013, 18:51
Posty: 204
Lokalizacja: Biała Podlaska
Podziękował : 29 razy
Otrzymał podziękowań: 31 razy
Morrum Twoja relacja ewidentnie emanuję szczęściem i radością z wypadu :wink: Fajnie się czyta 8)

_________________
Nadbużańskie B.P.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 24 października 2019, 22:58 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 22 stycznia 2008, 17:51
Posty: 5283
Lokalizacja: Fordon/CINcinati
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
makar92 napisał(a):
Morrum Twoja relacja ewidentnie emanuję szczęściem i radością z wypadu :wink: Fajnie się czyta 8)



No to teraz w drugą stronę...

Na rybach nie byłem od ... lipcowego zlotu nad Wartą. Ale umówiłem się z kumplem z roboty, który znalazł w międzyczasie pracę równie niewdzięczną a ponad dwukrotnie lepiej płatną, na ryby na jezioro Leszcze koło Złotnik Kujawskich. Problemy transportowe załatwiłem w ten sposób, że ugadałem się z koleżanką rozwożącą towar, że mnie podrzuci, bo to zaraz obok jej trasy. Tyle, że koleżanka wzięła na wtorek wolne. Ale dogadałem się z kolegą ją zastępującym. Tyle, że mój punkt był za końcem jego listy objazdu okolicy. Wyszedłem z domu tuż po piątej a nad wodą - po pasjonującej jeździe autem bez fotela pasażera we mgle niczym mleko i z szybą, która po wyłączeniu silnika narychmiast zamieniała się w skraplacz, a odparowywała gdy dojeżdżało się do kolejnego klienta - byłem o 8:30. Pół godziny zajęło mi napompowanie Kabaczka po uprzednim założeniu jednoczęściowej podłogi, przygottowanie kijków i takie tam. Jako, że uparłem się na łowienie tylko castem (miałem mojego spin trawelka w odwodzie na wypadek silnego wiatru z tradycyjnego na pontonie kierunku czyli w ryj), przygotowałem 3 zestawy. Mój klasyczny ulubiony uncjowy patyk z Tatulą 100, dżerkówkę Guide Select Cast z podpiętym Team Dragonem i testowo kolejny kij od Kamila z Łodzi - ciężki badyl pod większe gumy 230cm w teorii 40-120 z podpiętym Cardinalem C3 rocznik '95. Przy okazji testowałem jeden z parki jerków które dostałem od kolegi. Od niego zacząłem. Przy jednostajnym prowadzeniu (podobnie jak jego lżejszy, smukły kolega) nie wykazywał niczego fajnego, był wręcz anemiczny - wiem że jerki się prowadzi inaczej, jednak i takie prowadzenie bywa skuteczne, zwłaszcza gdy jerk sam pracuje jak Slider 7mka czy Westin Swim. Ale wystarczyło lekkie pszyspieszenie, nawet z korbki, by przynęta zrobiła fenomenalny, szeroki odjazd. Kąt dziewięćdziesiąt stopni? Bez większego wysiłku jerk osiągał 120! A w opadzie... nie dość, że nie lusterkował, a wibrował niemal jak cykada to jeszcze w pozycji lekko skośnej, głową w dół. Byłem szczerze zaskoczony i zachwycony. Nie sądziłem, że tak ciężki (około 70g sprawdzę jeszcze) jerk, szybko tonący do tego, może mieć tak piękną pracę. Jednak brak efektów skieriwał mój wzrok na badyl do gum. Zapięty na nim był Pig Shad jr 20cm z ciężarkiem 25g. Miałem wrażenie, że pod tą kombinacją kij dopiero zaczyna się ładować.
Następnym razem założę Piga 26cm -sama guma 130g- bo mam wrażenie, że ogarnie to bez problemu. Ale największym zaskoczeniem był dla mnie multiplikator. Przyzwyczajony do niskoprofilówek z hamulcami magnetycznymi miałem lekkie wątpliwości czy ogarnę antycznego okrąglaka bez wspomagaczy rzutowych.
No i cóż, rzucało się mniej plątliwie niż Tatulą a samo łowienie było bardzo fajne. Zestaw dopasowany niemal idealnie.
Tyle że ani jerki ani duże gumy nie kusiły szczupaków. Tak więc finalnie najwięcej łowiłem uncjówką na mniejsze jerki, wahadłówku i gumy w nadziei na branie jakiegokolwiek szczupaka, choćby małego.
Mimo zimnego, wyraźnego wiatru mgła utrzymywała się twardo aż do południa. Atmosfera niesamowitości towarzyszyła moim połowom, psuły ją tylko dźwięki z pobliskiej szosy. Do południa jedynie odstrzeliłem Meppsa Syclopa (wina agrafki!) nie doczekawszy się ani brania.
Tuż po południu mgła zaczęła się podnosić a do mnie dołączył kolega na swoim pontonie.
Jezioro dla mnie nietypowe, czysta woda, za pasem przybrzeżnych trzcin 2,5-3,5m i czyste, piaszczyste dno. Jedynie w jednym rejonie (tam gdzie leży teraz moja wahadłówka) troszkę mułku i rogatka.
Kolejne 3 godziny desperacko starałem się skusić cokolwiek do brania. Założyłem nawet obrotówkę, co w przypadku rzucania tym nielotem z zestawu castingowego oznacza kłopoty, ale przeszedłszy na rzuty boczne jakoś dawałem radę. Niestety. 6 godzin pływania i ostrego kombinowania spełzło na niczym.
Kolejne łowisko w okolicy, słynące za czasów panowania nad nim PZW z ciekawego co najmniej rybostanu, okazało się wyczyszczonym z ryby przez dzierżawcę lub/i lokalesów. Coraz bardziej oswajam się z myślą, że albo będę musiał ograniczyć swoje ambicje do wędkarstwa uklejowo - krąpiowego albo na ryby będę musiał jeździć daleko.
Dawno nie odniosłem aż tak spektakularnej porażki, więc śmiem twierdzić, że nie "ryba nie brała", bo chociaż maluch by zostawiały ślady na gumkach lecz po prostu ryb już tam nie ma...
Moja ocena wyprawy- 2/10 za wyrwanie się z chaty i niesamowitą mgłę :wink:

_________________
www.kolo4bydgoszcz.vot.pl

"Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia." A.Poniedzielski.
"W czasie deszczu ryby mokną"Radowan Dragunov


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 25 października 2019, 19:08 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 12 kwietnia 2007, 12:01
Posty: 1173
Lokalizacja: pustynia wlkp
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 73 razy
Michał fajnie opisana wyprawa a co do efektów to spokojnie zaliczyłeś taki wynik jaki u mnie jest normą od której są czasem wyjątki :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 25 października 2019, 21:12 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 22 stycznia 2008, 17:51
Posty: 5283
Lokalizacja: Fordon/CINcinati
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
Tylko teraz nabijają się ze mnie w pracy, że nic nie złowiłem.
Najlepiej zbił mnie kumpel pochodzacy z okolic tego jeziora. "Na Leszczach byłeś?! Po c..j, przecież tam taka wiara mieszka że tak siatami trałują że tam nawet zielsko już nie rośnie". No kuźwa a ja się zachwycałem że nic się kotwic nie czepia.
Ale przynajmniej nadzieja, że kolejny wypad nie będzie już gorszy :)

_________________
www.kolo4bydgoszcz.vot.pl

"Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia." A.Poniedzielski.
"W czasie deszczu ryby mokną"Radowan Dragunov


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 25 października 2019, 21:41 
Offline
Zaawansowany Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 7 grudnia 2007, 21:28
Posty: 703
Lokalizacja: Łódź
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
A ja Ci michal gratuluje ze byłes w koncu na rybach
Tfuu nad wodą

_________________
http://kwejk.pl/obrazek/683175/walka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 7 listopada 2019, 16:51 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 22 stycznia 2008, 17:51
Posty: 5283
Lokalizacja: Fordon/CINcinati
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
Udało się wybrać "do domu" na ryby. Z racji braku auta pojechaliśmy z kuzynem na jeziorko Plątnowo, na które można dojechać miejskim autobusem.
Wstałem o 3:30 by PKSem dotrzeć jak najprędzej do Bydgoszczy. U rodziców byłem o 5:45 tam szybka kawa, przebieranko i bieg na rzeczony autobus. (Pisząc te słowa jadę tramwajem na dworzec, w domu będę około 18:30).
Przygotowane miałem 3 zestawy -do 18, około 40 i 100g. W ruch poszły jerki, gumy i wahadła. Widać było życie, drapieżniki goniły drobnicę aż miło. Tyle że w okolicach środka zbiornika, gdzie z brzegu nie sposób było dorzucić.
Obejście z obłowieniem jeziorka zajęło nam około 4 godzin. W tym czasie trafiliśmy jedno branie - szczęśliwie na moją najłowniejszą wahadłówkę, którą nota bene chwilę wcześniej wpakowałem haniebnie w zaczep, a łowiłem nią nadal tylko dlatego, że przezornie nawinięta nieco mocniejsza niż potrzeba plecionka okazała się mocniejsza niż jeden z grotów kotwiczki. Ryba nie była duża, ot stykowiec.
Z pozytywów poznana nowa woda, którą miałem pod nosem kupę lat a nigdy tam nie łowiłem.
Fajne stanowiska z mini pomostami, bardziej pod stacjonarne metody połowu, ale cóż. Brzegi w miarę czyste - nie powiem że w ogóle nie było śmieci, ale jak na polskie standardy nie było źle. Efekt psuły worki z zebranymi śmieciami rzucone w nieładzie w miejscu dojazdu. Koło z Solca Kujawskiego będące gospodarzem wody na pewno dba o wodę . Zabrakło tylko "wisienki na torcie" w postaci wywiezionych śmieci (głównie paczki po zanętach, opakowania po robakach oraz różnego rodzaju naczynia po napojach).
Baterie naładowane, czas wracać do ponurej codzienności.


Załączniki:
20191107_081135.jpg
20191107_081135.jpg [ 958.39 KiB | Przeglądane 1587 razy ]
20191107_081142.jpg
20191107_081142.jpg [ 778.42 KiB | Przeglądane 1587 razy ]
20191107_113548.jpg
20191107_113548.jpg [ 1.52 MiB | Przeglądane 1587 razy ]

_________________
www.kolo4bydgoszcz.vot.pl

"Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia." A.Poniedzielski.
"W czasie deszczu ryby mokną"Radowan Dragunov
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 14 listopada 2019, 22:05 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 8 sierpnia 2008, 05:13
Posty: 332
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy
Tak jak wspominałem, dodając komentarz do postu @włóczykija, też nosiłem się z zamiarem wypróbowania "karbowańców" po przeczytaniu jednego z artykułów w WŚ ("przynęty naprawdę miękkie"). Zaopatrzyłem się w sklepie w kilka sztuk odpowiednich gumek, haków offsetowych i różnej gramatury czeburaszek. W sobotę 09.11. byłem nad pierwszym zbiornikiem, gdzie w zeszłym roku regularnie łowiłem grube okonie, jednak był to bardziej rodzaj rekonesansu, bo zdawałem sobie sprawę, że ryby jeszcze nie są poustawiane na moich ulubionych głębokich blatach, gdyż po prostu nie ma tam jeszcze białorybu. W drugim rzucie na tantę od fishupa trafiam niewielkiego okonka, myślałem że będzie to dobry prognostyk przed dalszą częścią dnia, niestety była to jedyna rybka tego dnia na tym łowisku. Ciśnienie niskie, z nieba siąpi, do tego wieje, nic przyjemnego, ale wraz z kolegą zdecydowaliśmy się odwiedzić jeszcze jeden odcinek Wisły. Obławiając bodajże trzecią już ostrogę, a dokładnie dołek po jej zapływowej stronie trafiłem również na tantę nieco ponadwymiarowego szczupaczka. Na tym zakończyłem sobotnie połowy. Następnego dnia celem mojego wypadu była Brda, odcinek mocno oblegany i obstawiony przez amatorów rybiego mięsa, ale udało się znaleźć swój kawałek wody i zacząłem skrupulatnie opukiwać dno. Na końcu zestawu zaczepiłem jedną z karbowanych przynęt w kolorze rażącego seledynu i zacząłem opukiwać dno, po kilku minutach udało się oszukać przyzwoitego pasiaka, wziął jak wabik leżał na dnie, a hakiem przebiłem się od spodu pyska, zastanawiające... Dalsze minuty upływały na kombinowaniu, zmianie przynęt, sposobu prowadzenia, od mocnych podbić, po bardzo leniwe wleczenie po dnie. Jakieś kontakty z rybą były, ale nic co można było spuentować zacięciem i holem. Postanowiłem założyć 10cm cannibala na zwykłym 7gramowym dżigu i doczekałem się porządnego walnięcia zaraz po podbicu przynęty, początkowo byłem przekonany, że to przyzwoity szczupak, jednak po chwili zdałem sobie sprawę, że holuje naprawdę fajnego garbusa. Rybka podebrana ręką, trzecia "40stka" w tym sezonie, do tego wyrównana życiówka, stosunkowo szybka sesja i mimo dezaprobaty przebywających w pobliżu wędkarzy (mocne słowo) rybka odzyskuje wolność. Usatysfakcjonowany ponownie założyłem karbowańca i po kilku minutach pod nogami zaliczam obcinkę, na tym kończę. W poniedziałek postanowiłem powrócić do pierwszego łowiska, na którym byłem dwa dni prędzej, tylko że zamiast obławiać stacjonarnie, ulubioną miejscówkę, zacząłem szukać oznak życia na wodzie. W końcu namierzyłem stada drobnicy, które co jakiś czas coś niepokoiło. Stosunkowo jak na ten zbiornik płytki blat z pojedynczymi roślinami w sąsiedztwie "grubej" wody. Miejcówka niemalże letnia, ale jednak "żywa". Na pierwsze branie nie trzeba było długo czekać, szczupak zdradził swoją obecność śladami zębów na gumie, ale nie dała frajdy z holu. Przez kolejną godzinę mam jeszcze kilka ciekawych brań, ale bez ryby na brzegu. Tylko chyba mój upór doprowadził do tego, że w końcu mogłem się cieszyć z ładnego okonia, który pięknie zassał przynętę. Tym razem ponownie skutecznym okazał się karbowany seledyn. Na tym zakończyłem weekendowy połowy.


Załączniki:
IMG_20191109_073854.jpg
IMG_20191109_073854.jpg [ 3.45 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
IMG_20191109_123114.jpg
IMG_20191109_123114.jpg [ 4.29 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
IMG_20191110_103338.jpg
IMG_20191110_103338.jpg [ 4.02 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
IMG_20191110_114214.jpg
IMG_20191110_114214.jpg [ 3.2 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
IMG_20191110_131756.jpg
IMG_20191110_131756.jpg [ 3.15 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
IMG_20191111_121454.jpg
IMG_20191111_121454.jpg [ 4.07 MiB | Przeglądane 1518 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 15 listopada 2019, 13:23 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 22 stycznia 2008, 17:51
Posty: 5283
Lokalizacja: Fordon/CINcinati
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
Czyli na Spornej bez zmian. Dawaj Maciek zgłoszenie pasiaka :)

_________________
www.kolo4bydgoszcz.vot.pl

"Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia." A.Poniedzielski.
"W czasie deszczu ryby mokną"Radowan Dragunov


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 11 maja 2020, 09:15 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 8 sierpnia 2008, 05:13
Posty: 332
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy
morrum napisał(a):
Maciek, na Brdzie już gryzą, po ciemku też.

Motyla noga, to znowu zaczną się nieprzespane nocki i spóźnienia do pracy :?
Do tej pory na Wiśle byłem dwa razy za kleniem, ale moje ulubione przelewy jeszcze puste, albo zajęte przez "Januszy" z trzema wędkami lub przez spacerowiczów, którzy w dobie pandemii skutecznie okupują sporą ilość główek.
Na Brdzie przy okoniowaniu uwiesiły się dwie małe kluski, ale dopiero zaczynają się ustawiać w kamieniach pod brzegami, nie wiem jak temat wygląda wieczorem i nocą, będzie trzeba sprawdzić. Za to widziałem tarło płoci i pięknych leszczy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 14 maja 2020, 07:05 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 8 sierpnia 2008, 05:13
Posty: 332
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy
Byłem, zobaczyłem, nic nie złowiłem. Celem był mój bankowy, miejski odcinek. Czas połowu od 22:00 do 24:00. Zamiast miejscówek, z których w zeszłym sezonie ściągałem klenie, to zastałem odsłonięte kamienie, tak niskiej wody na tym odcinku nie widziałem. Nie wiem czy kluchy odeszły bardziej w koryto, czy zmieniły odcinek rzeki, czy jeszcze jest jednak za wcześnie na nocne smużenie, a może ze mnie dupa nie wędkarz.
Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 25 maja 2020, 08:12 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 8 sierpnia 2008, 05:13
Posty: 332
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy
Krótkie podsumowanie: Brda w piątek z fajną wodą, do tego klarowna, okonie biorą, ale przebić się do wymiarowego już problem, nie wspominając już o ligowych. Zresztą cały sezon tak wygląda, pasiaków przerzuconych multum, ilości ogromne, ale rozmiarowo póki co to tylko dwa u kolegów 30+. W sobotę po otrzymanych newsach zaplanowałem wieczorno-nocny połów, woda już duża niższa jak dzień wcześniej, póki nie zapadł zmrok brały okonie, póżniej zacząłem rzucać smużakami, jedyne zbiórki miałem na mocno pracujące smużaki, w tym lilbuga, efekt niestety mizerny dwa małe kleniki i jedno fajne przytopienie, ale niezacięte. Moje bankówki z zeszłego roku to teraz sterta kamieni bez wody. Klenie jeszcze niepoustawiane jak lubie, ale przyjdzie jeszcze na nie pora.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 163 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL