Wędkarski Świat

Forum
Teraz jest Śr, 18 września 2019, 01:53

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 851 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 31, 32, 33, 34, 35  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt, 10 sierpnia 2018, 21:09 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Dziś dla odmiany dwa bolki.
Czarowałem czym miałem, ale jak zwykle Hermes otworzył wodę.


Załączniki:
1-IMG_20180810_183100.jpg
1-IMG_20180810_183100.jpg [ 134.28 KiB | Przeglądane 3524 razy ]
1-IMG_20180810_185642.jpg
1-IMG_20180810_185642.jpg [ 288.24 KiB | Przeglądane 3524 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 11 sierpnia 2018, 20:57 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Nie wspomniałem wczoraj, bo w sumie i nie było się czym chwalić, ale w kontekście dnia dzisiejszego warto wspomnieć, że wczoraj, zanim zacząłem machać Hermesami, używałem mniejszego kalibru szukając brzan. Tydzień wcześniej miałem jedną w tej okolicy, ale nie dała sie zatrzymać i weszła w kamienie przecierając żyłkę. Wczoraj też miałem jedną, ale po kilkunastosekundowym odjeździe wyprostowała kotwiczkę i tyle ją widziałem. Jak sie później okazało wyłamała też ster. Tak więc dziś po południu wkleiłem ten ster, a kotwiczki w szczęśliwym woblerku wymieniłem na mocniejsze. Po obiedzie Asia wpadła na pomysł, żeby wyskoczyć gdzieś za miasto na spacerek, a że nie miała pomysłu gdzie - szybko wytypowałem fajne miejsce ;)
Nad wodą byłem po siedemnastej. Zacząłem obławiać drugą miejscówkę, pierwszy rzut, wobler schodzi łukiem w bystrze. Tu go przytrzymuje chwilę i mam walnięcie. Od razu wiedziałem kto tak walnął. Odjazd z nurtem na środek rzeki pewnie ze 20 metrów. Chciałbym powiedzieć, że pobiegłem za nią, ale po śliskich kamieniach to by było niemożliwe. Trafniej będzie powiedzieć, że zszedłem za nią kilkanascie metrów do miejsca gdzie woda była głębsza i spokojniejsza. To było dobre miejsce na ewentualne podebranie ryby. "Ewentualne", bo ona wciąż szalała gdzies daleko i o jakimkolwiek przejęciu inicjatywy wciąż nie było mowy. Gdy poczułem, że zaczyna trzeć pyskiem o kamienie postanowiłem przejść do bardziej siłowych rozwiązań. Za dużo brzan straciłem właśnie w tej fazie holu, a że żyłke miałem świeżutką, a i kij mocniejszy i prawdę mówiąc specjalnie pod takie okazje wybierany - czułem sie pewny w swoim postanowianiu. Nie powiem, że poszło jak z płatka, naprawdę się z nią siłowałem, ale w końcu się poddała. Nie opiszę swojej radości, gdy w końcu zobaczyłem ją w podbieraku, ale uwierzcie, że czułem się podobnie jak wtedy, gdy jakieś trzydzieści lat temu złowiłem na oczach kumpli pierwszego szczupaka 60+, a były to czasy, gdy o takim potworze żaden z nas nawet nie marzył.
Nie policzę nawet ile razy przegrałem z dużymi brzanami, na pociechę łowiąc kilka czterdziestek. Tym bardziej teraz jestem naprawdę szczęśliwy i kolejny raz czuję się w jakiś sposób wędkarsko spełniony.

P.S. Mocniejsze kotwiczki też nie dały rady. Jeden grot był na tyle wyprostowany, że brzana sama uwolniła sie w podbieraku. Ostatnie pół metra żyłki wyglądało jak mocno zużyta plecionka... pewnie jeszcze jeden odjazd rozstrzygnąłby sprawę na korzyść brzany :)


Załączniki:
1-IMG_20180811_175846.jpg
1-IMG_20180811_175846.jpg [ 136.4 KiB | Przeglądane 3506 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 25 sierpnia 2018, 20:02 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Nie taki był zamiar, nie takie miejsce, nie taka przynęta... i może dlatego branie też nie było boleniowe, lecz takie podejrzliwe, subtelne.


Załączniki:
1-IMG_20180825_165954.jpg
1-IMG_20180825_165954.jpg [ 2.32 MiB | Przeglądane 3368 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 4 października 2018, 21:02 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
22.09. drgnęły okonie, a właściwie okonki. Niemniej fajnie było w końcu połowic coś w miarę regularnie. Przez dwie godziny wydłubałem ich kilkanaście. Jedynym dyskomfortem były 3 obcinki.
26.09. urodziny. Niestety nie udało się dotrzymać tradycji, według której całe urodziny spędzałem nad rzeką. Nie mogłem jednak nie wyskoczyć chociaż na chwilę. Po pracy znów na dwie godzinki jadę nad wodę, tym razem nieco inaczej przygotowany. To właśnie te trzy obcinki natchnęły mnie do odkurzenia starych podlaskich przynęt. Woblerek, który miał być hitem, to nieużywany od kilkunastu lat Jaxon Holo Select. Wieki temu na Krznie i zbiornikach właśnie o tej porze potrafił zaskakiwać skutecznością i zamarzyłem sobie, żeby znów zaskoczył. Postanowiłem obłowić nim dokładnie wszystkie trzy miejsca i już w drugim odpalił, a na brzegu wylądowała sześćdziesiątka, co w moim przypadku na Dolnym Śląsku nie jest standardem :) Szczupak zaliczony, więc odkładam cięższy kij i do zmroku uganiam sie za okonkami, których kilka oszukuję.


Załączniki:
1-IMG_20180926_162209.jpg
1-IMG_20180926_162209.jpg [ 1.47 MiB | Przeglądane 3112 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 4 października 2018, 21:09 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Wczoraj po pracy jadę znowu. Te standardowe dwie godzinki robią się coraz mocniej naciągane - siłą rzeczy zachodzą na zmrok. Okazuje się jednak, że półmrok nie przeszkadza okoniom, a nawet nie powstrzymuje szczupaczków. Łowię około 10 okonków, których średnia długość jest już o parę cm większa niż tydzień wcześniej. Melduje się też szczupaczek, drugi zadowala się gumką. Oby tak dalej, to jeszcze ze dwa tygodnie i może ruszą się trzydziestaczki ;)


Załączniki:
1-IMG_20181003_161606-001.jpg
1-IMG_20181003_161606-001.jpg [ 1.28 MiB | Przeglądane 3111 razy ]
1-IMG_20181003_181938.jpg
1-IMG_20181003_181938.jpg [ 1.13 MiB | Przeglądane 3111 razy ]
1-IMG_20181003_182639.jpg
1-IMG_20181003_182639.jpg [ 1.55 MiB | Przeglądane 3111 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 4 października 2018, 22:56 
Offline
Forumowicz

Dołączył(a): So, 14 marca 2009, 18:23
Posty: 325
Lokalizacja: Radzyń Podlaski
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Okonie może na keitechy?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 5 października 2018, 07:13 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Dokładnie - Keitech Easy Shiner 3. O tej porze mniejszych juz nie zakładam, bo drobnica nie da szans większym rybkom.

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 8 października 2018, 16:49 
Offline
Forumowicz

Dołączył(a): So, 14 marca 2009, 18:23
Posty: 325
Lokalizacja: Radzyń Podlaski
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Przechowujesz w jednym pudełku z innymi gumami czy trzymasz je oddzielnie?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 9 października 2018, 13:34 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
No bez przesady. I tak mam tyle pudełek, że ledwo plecak domykam, bo przecież wszystko może sie przydać. Gumki w pudełkach dzielę ze względu na przeznaczenie (wielkość), a nie na producenta. Kiedyś nosiłem je w oryginalnych opakowaniach, ale przeszło mi gdy tylko trzeba było zacząć je zmieniać co chwilę.

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 9 października 2018, 15:55 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 8 sierpnia 2008, 05:13
Posty: 292
Lokalizacja: Bydgoszcz
Podziękował : 39 razy
Otrzymał podziękowań: 24 razy
włóczykij napisał(a):
No bez przesady. I tak mam tyle pudełek, że ledwo plecak domykam, bo przecież wszystko może sie przydać.


Mam to samo, szczególnie teraz na jesienne drapieżniki. Ostatnio złapałem się na tym, że rezygnuje z dodatkowego prowiantu lub zabieram mniejszą butelkę wody, ważne by nie zabrakło tej jednej, słusznej przynęty. A potem plecy się odzywają, szczególnie że ciężki opad też daje się we znaki, no i koniec końców i tak do wody wpada max 20% wabików.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 9 października 2018, 19:58 
Offline
Forumowicz

Dołączył(a): So, 14 marca 2009, 18:23
Posty: 325
Lokalizacja: Radzyń Podlaski
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Chodziło mi tylko czy nie wchodzą w reakcję między sobą lub gumami innych firm ze względu na kolor bo mnie w tamtym roku potrafily farbować.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 13 października 2018, 20:04 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Jeśli o to chodzi, to przynęty zawsze układam kolorami w przegrodkach. Gumy różnych producentów leżą obok siebie, jeśli są w podobnych kolorach. Wyjątkiem są sytuacje gdy chce je przebarwic celowo :)

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 24 lutego 2019, 14:10 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
W poprzednią niedzielę otworzyłem sezon. Przez zimę naczytałem się i naoglądałem o zanętach, ich składnikach, co czemu służy itd. i postanowiłem stworzyć coś sam. Ilość poszczegółnych składników została dobrana za pomocą wagi elektronicznej i co? Albo to był falstart, albo coś schrzaniłem :D
Pocieszam się, że łowiłem na granicy wody i lodu (dzień wcześniej w tym miejscu był jeszcze tylko lód) i zakładam, że rybki były mało aktywne.
P.S. Niemniej jak wcześniej wspomniałem - sezon otworzyłem :mrgreen:


Załączniki:
1-20190217_150822-001.jpg
1-20190217_150822-001.jpg [ 150.64 KiB | Przeglądane 1638 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 17 marca 2019, 22:19 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Sześć godzin na słoneczku. Pod nogami nieśmiało kiełkujaca, zieloniutka trawka, w koronach drzew istne ptasie radio, na przeciwnym brzegu dwa żurawie, na wodzie kaczki... czego chcieć więcej? Niby zerkalem na spławik, ale prawdę mówiąc bardziej nasluchiwalem i rozgladalem się dookoła chlonąc całym sobą to przedwiośnie :wink:


Załączniki:
20190317_220517.jpg
20190317_220517.jpg [ 767.43 KiB | Przeglądane 1514 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 16 kwietnia 2019, 19:49 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Po pracy wyskoczylem na godzinkę nad Starą Odrę. Liczyłem, że może jakiś okonek się trafi, a jak nie to też będzie fajnie odreagować nad wodą. Zeszło mi półtorej godziny. W tym czasie zlowilem 5 szczupaków (4 wymiarowe), kolejne dwa obciely mi gumki. Poza tym dwa wymiarowe bolenie (trzeci spadł) i okonka. Wszystkie ryby już wytarte, wszystkie zlowione na odcinku 100 metrów, wszystkie wzięły na imitacje narybku, czyli dwucalowy, przezroczysty Kajtek z brokacikiem na 3g główce. Dzień konia. Jak znam życie za dwa tygodnie nie zlowie ani jednego mimo że będę pod nie uzbrojony po zęby :D


Załączniki:
57198721_800880026945379_6372832066752479232_n.jpg
57198721_800880026945379_6372832066752479232_n.jpg [ 300.15 KiB | Przeglądane 1368 razy ]
57450995_2539277116299365_6922552537354600448_n.jpg
57450995_2539277116299365_6922552537354600448_n.jpg [ 274.71 KiB | Przeglądane 1368 razy ]
57484550_323897934994866_1068130157169999872_n.jpg
57484550_323897934994866_1068130157169999872_n.jpg [ 278.25 KiB | Przeglądane 1368 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 8 czerwca 2019, 20:45 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Postanowiłem przetestować echo na Odrze. Z pontonu nic nie złowiłem, ale prawdę mówiąc niewiele łowiłem, bo bardziej interesowało mnie to co pod wodą :lol:
Ale taka mała ciekawostka. Gdy juz wyciągnąłem ponton i ustawiłem do suszenia, postanowiłem chwilę pomachać za bolkiem. Plecy mnie bolały, bo odwykłem od wiosłowania, więc nie brałem ze sobą nic. Hermesik na agrafce był całym moim ekwipunkiem. Nic się nie działo, a ponton pewnie wysechł, więc wracam. Widzę jednak, że kalosze całe w błocie więc postanowiłem jeszcze wejść do wody i je opłukać. Wszedłem tam, gdzie spływałem. Spokojna niemal stojąca woda o głebokości 0,9-1,2m do połowy głebokości zarośnięta moczarką... krótko mówiąc kompletnie niebolkowa. Nie mam pojęcia co mnie podkusiło, żeby machnąć tu tym Hermesikiem. Woblerka prowadziłem tak jakbym szukał boleni w toni, co w tym przypadku oznaczało, że wobler płynął wpół wody - tuż nad moczarką. Chyba w trzecim rzucie strzał. Wyciągam szczupaczka pod wymiar. Kilka kolejnych rzutówi znów strzał - tym razem ryba spina się. Jakieś 5-6 rzutów dalej jeszcze jeden strzał - tym razem wymiarowy szczupaczek (55).
Złowiłem juz kilka szczupaków na boleniowe woblerki, ale zawsze był to przypadek. Dziś natomiast było to pierwsze, mozna powiedzieć regularne łowienie.
P.S. Wcześniej, jeszcze z pontonu obrzucałem tę wodę stricte szczupakowymi gumami i woblerami - bez kontaktu. :D


Załączniki:
1-20190608_150725.jpg
1-20190608_150725.jpg [ 338.29 KiB | Przeglądane 1074 razy ]
1-20190608_150710.jpg
1-20190608_150710.jpg [ 424.28 KiB | Przeglądane 1074 razy ]
1-20190608_150748.jpg
1-20190608_150748.jpg [ 343.1 KiB | Przeglądane 1074 razy ]
1-20190608_211717.jpg
1-20190608_211717.jpg [ 463.87 KiB | Przeglądane 1074 razy ]
1-1-20190608_192332.jpg
1-1-20190608_192332.jpg [ 353.6 KiB | Przeglądane 1074 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr, 3 lipca 2019, 22:45 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Chyba pierwszy raz w swoim wędkarskim żywocie czekałem na 1 lipca. Może nie było to wyczekiwanie podobne do podlaskiego odliczania dni, a nawet godzin do majówki, niemniej był plan, by z premedytacją dobrać się do brzan. Tydzień temu upatrzyłem sobie nawet miejscówkę, która zdawała się być odpowiednia. Co prawda wypatrzyłem ja z przeciwnego brzegu, ale zdawała się pasować, a niedostępność z brzegu drugiego dawała nadzieję, że prędko nie będzie zdeptana. Odczekałem swoje, bo wiadomo - pierwszego zawsze jest lipa i dzis po pracy przebiłem się najpierw przez podziurawioną, polna drogę, potem pieszo przez chwasty i stanąłem naprzeciw wytypowanej rafki. Woda fajnie kręciła obmywając kamienie z obu stron. Na samej rafce też widac było życie. Kilka razy nawet coś to życie zaniepokoiło. Byłem pewny swego. Mocniejszy kij, mocniejszy kołowrotek, a na nim świeżutka osiemnastka. W plecaku też próbowałem zrobic porządki po wiośnie - wybrałem woblerki 4,5-6,5cm zwłaszcza te z deesem, ale jak to zwykle bywa przemknęło mi przez myśl, że mogą się przydać i te mniejsze, a i boleniowe też warto mieć, no i kilka gumek... Skończyło sie jak zwykle - plecak ledwo się dopiął.
Zaczynam od zeszłorocznego killera, czyli sieka. Niestety jest za lekki i nie mogę nim przerzucić rafki, następny na agrafce melduje się jakiś uklejopodobny wyrób, któregoś z forumiaków (chyba z Białej). Jest cięższy, a mimo to wciąż pływający. tym woblerkiem przerzucam rafkę i mogę spokojnie ją opukiwać. Rafka znajdowała się nieco w górę rzeki po skosie, więc z mojego stanowiska idealnie mozna ja było obławiać po łuku. W końcu potężny strzał. Oczyma wyobraźni już widzę piękną brzanę. Za chwilę na powierzchni pokazuje się pokaźna płetwa, która utwierdza mnie w tych domysłach. Hol jednak jest podejrzanie banalny, a że woda po wczorajszych deszczach mocno trącona więc dopiero przy brzegu przekonuję się, że to boleń. Taki koło sześćdziesięciu cm. Spokojnie czeka co zrobię, więc sięgam za plecy po podbierak, który oczywiście jest suchy jak pieprz. Wkładam go do wody, siatka nie tonie, boleń jakby wiedział co robi – muska siatkę nosem i zostawia w niej woblerka odpływając niespiesznie. Dziwna sprawa i jakos tak dziwnie ten woblerek wyglądał. Wyciągam go z siatki i oglądam. Woblerek ok, ale agrafka rozpięta i niemal wyprostowana, a nie był to ani siłowy hol, ani żadnej szarpaniny w podbieraku nie było… Wyciągam opakowanie z agrafkami – wytrzymałość 6kg. Skąd ja je wytrzasnąłem. No tak wiosną kupowałem coś na allegro i brakowało mi kilku złotych do przesyłki smart, więc dorzuciłem paczkę agrafek do zakupów. W czasie wiosny zapasy tych sprawdzonych wyszły, więc założyłem to co miałem i tak się skończyło. Przestrzegam więc przed tanimi agrafkami sygnowanymi marką na M, która kiedyś na początku lat 90-ych miała fajny sprzęt, a teraz ma to co ma. Zakładam nową agrafkę, co najmniej o rozmiar za dużą, ale przynajmniej pewną (na literę S) i mieszam dalej. Kolejne branie to raczej lekkie przytrzymanie, ale po zacięciu całkiem żwawo na drugim końcu. Tym razem niewiadoma też rozstrzygnęła się pod nogami – był to leszcz.
Słońce zaczęło zachodzić, gdy na mojej rafce zaczęło się dziać. Rybki wyskakiwały co chwile z wody i wiedziałem, że to nie brzany są tego powodem, ale postanowiłem konsekwentnie nie zmieniać arsenału. Gdy jednak po jakimś czasie kolejny bolek siadł na moją uklejeczkę, nie wytrzymałem i wyciągnąłem pudełko z boleniówkami. Na początek wyrób Pana Lipińskiego. Mam te woblery już pewnie trzeci sezon i wciąż nie mogę rozdziewiczyć. Sytuacja na rafce podpowiada jednak, że dziś może się to zmienić. Wystarczyły dwa rzuty, by tak się stało. Pięćdziesiątaczek melduje się na brzegu – dla spokojności wyjęty ręką. Niestety nie wiem czy walnął tak mocno, czy podczas holu gdzies uderzył – tak czy owak świeżo rozdziewiczony woblerek nie ma już stera. Wyciągam z pudełka następnego „Lipińskiego”. Tym razem to Ghost (poprzedni to Soul). Niestety temu nie było dane przypunktować. Szybko grzęźnie w kamieniach i jest po zawodach. Zakładam więc starego, poczciwego Hermesa i od razu mam strzał, którego nie zacinam. Bossssze – jak zwykle nie wymieniłem kotwic. Przekładam szybko brzuszkową kotwiczkę z uszkodzonego Soula i na do widzenia doławiam jeszcze jednego pięćdziesiątaczka. Gdy słońce zaszło rafka opustoszała.
Nie pomogły zmiany przynęt, powrót do deesów… nie działo się nic, a że do ciemności wolałem nie czekać, bo przez te pokrzywy wyższe ode mnie mółbym po omacku nie trafić zbyt szybko do auta – ewakuowałem się póki jeszcze cos widziałem. Tak wyglądało moje dzisiejsze do brzan pierwsze podejście.


Załączniki:
1-20190703_180521.jpg
1-20190703_180521.jpg [ 635.53 KiB | Przeglądane 894 razy ]
1-20190703_203418.jpg
1-20190703_203418.jpg [ 450.73 KiB | Przeglądane 894 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 7 lipca 2019, 17:34 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Dziś "retro party" sobie zrobiłem nad rzeką. Mam całe pudełko gum, których nie używam od lat. Przede wszystkim Relaxy i Mannsy. Są tam nawet ripperki, które malowalem na jesienne okonie pod koniec lat 90-ych. Do tego drugie pudełko z obrotowkami. Okazało się że niby stare, ale wciąż jare. Na kopyto Ralaxa, zlowilem kilka okonkow, jednego, ale największego na ripperka Mannsa (potem zaliczył obcinkę), natomiast debesciakirm okazała sie obrotowka Long nr 2. Zlowilem na nią z 10 okoni i wymiarowego szczupaczka.


Załączniki:
20190707_182456.jpg
20190707_182456.jpg [ 615.97 KiB | Przeglądane 843 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 25 lipca 2019, 09:37 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 12 kwietnia 2007, 12:01
Posty: 1062
Lokalizacja: pustynia wlkp
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 48 razy
Data:11-22.7.2019r. godź.17 - 14
Łowisko : rzeka Odra z pontonu
Pogoda :tmp około 27 lekki wiaterek z lekkim zachmurzeniem
Sprzęt : spin , TD 7-21 + spro red adr 10400
Połów : kilka kleni , 2 świnki , okoń
Przebieg połowu : Widząc jak jest na dworze a zrobiło się fajnie bez wiatru ciepło lecz nie gorąco/upalnie dlatego w trakcie szukania miejsca na wędkarski wypad do głowy wpadł pomysł by wyskoczyć nad Odrę nie koniecznie w celu połowienia jak poznania odcinka rzeki bo dla mnie nie licząc Lubowa i Ścinawy reszta rzeki to dziewicze miejsca dlatego miejscem wodowania był Lubów z racji znajomości miejsca , dojazdu itp.
Po dotarciu nad wodę spotkałem spoko wędkarza z którym wdałem się w dyskusje o wszystkim ryby , mieszkańcy państwa położonego w Palestynie ;) , polityce krajowej i P/O ZW i przez tę bajerę straciłem trochę czasu heh.
Wypakowywanie klamotów a nazbierało się tego nie mało - cały samochód i same ciężkie gabaryty takie jak ponton silnik wszystko powyżej 40kg +ciężkie do chwycenia ale po 20 minutach udało się zwodować pływadło w kancie klatki i to dzięki mega niżówce i piaszczystym brzegu.
W pierwszej kolejności z powodu późnej godziny popłynąłem w górę rzeki i tam na ładnym przelewie trafiłem klenia +- 40cm na smużaka oraz kilka pustych brań . Rekonesans odcinka w górę rzeki odfajkowany i można wracać do "bazy" to już raczej powolne płynięcie i sondowanie klatek dołków w celu namierzenia jak najgłębszych dołów lecz niestety Odra jest bardzo niska i średnia głębokość na środku to około 70-90cm , rynna przy opasce 1,4-2m a doły za szczytami główek 1,5m z kilkoma wyjątkami 3,5m :) tylko czy te główki zapamiętam ? wątpię przy tak dużej ilości ostróg to nie to co nad Wartą że na 20km rzeki 10 tam i każdą pamięta się dokładnie.
Wieczór i noc bez wędkowania bo nie lubię skradać się jak lis dlatego budzik został ustawiony na 3,30 :| standard wynurzyłem się o 5,10 byłem zły bo najlepszy okres żerowania minął ale od kilku lat tak mam że nie daję rady wstać tak wcześnie gdzie kiedyś normą były całe noce z wędką lub wstawanie o 3 no ale ... .
Z rana transport w górę rzeki i później powolne ciche spływanie na miejscówki przy pomocy wioseł . W trakcie łowienia zaliczyłem sporo pustych brań z czego jedno zakończone kilku sekundowym holem mogło wiązać się z dużą rybą ale spinka . W miejscu gdzie wieczorem trafiłem klenia tym razem na malutkiego woblerka siadły 2 świnki z czego jedna około 40cm do tego 1 okonek .
Około godź 9 przerwa na posiłek i wyprawa w dół rzeki do ciekawej opaski na której trafiłem małego klenika na smużaka i około czterdziestaka na chlebek i tutaj dopiero była zabawa bo zabrałem 2 kromki chleba krojonego do tego dziwne haki ale brań opór ale tylko jedną rybę wciąłem - wiem jak będę łowił następnym razem w ciągu dnia gdy upał da o sobie znać.
Napiszę jeszcze komentarz czysto techniczny podłoga w pontonie hałasuje , panele aluminiowe są bardzo głośne dlatego muszę to jakoś przerobić do tego woda w rzece nie za brudna nie za czysta - fajna jednym słowem co do komarów było ich bardzo dużo natrętnych ale nie były przesadnie uciążliwe.

Ocena wyjazdu : 41/10 - 4


Załączniki:
1.jpg
1.jpg [ 147.71 KiB | Przeglądane 696 razy ]
2.jpg
2.jpg [ 53.33 KiB | Przeglądane 696 razy ]
3.jpg
3.jpg [ 50.46 KiB | Przeglądane 696 razy ]
4.jpg
4.jpg [ 46.87 KiB | Przeglądane 696 razy ]
5.jpg
5.jpg [ 51.22 KiB | Przeglądane 696 razy ]
6.jpg
6.jpg [ 44.09 KiB | Przeglądane 696 razy ]
7.jpg
7.jpg [ 50.06 KiB | Przeglądane 696 razy ]
8.jpg
8.jpg [ 78.02 KiB | Przeglądane 696 razy ]

_________________
GŁÓWKI JIGOWE
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 1 sierpnia 2019, 18:55 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Postanowiłem po pracy zajrzeć nad rzekę i przetestować woblerki kupione na Zlot, bo tam jakoś nie chciały zadziałać. I znowu przyłów i znowu szczupak . Musiałem chyba rzucić mu na głowę, bo ledwo ruszyłem korbą - on już siedział. W roli głównej tym razem mały Fanatic od Huntera.
Chyba trzeba zacząć jeździć na Odrę że szczupakowką.


Załączniki:
20190801_182301.jpg
20190801_182301.jpg [ 6.95 MiB | Przeglądane 613 razy ]
20190801_194828.jpg
20190801_194828.jpg [ 5.82 MiB | Przeglądane 613 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 15 sierpnia 2019, 08:01 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 12 kwietnia 2007, 12:01
Posty: 1062
Lokalizacja: pustynia wlkp
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 48 razy
Data:12-14.08.2019r. godź.12 - 17
Łowisko : rzeka Odra z pontonu + stacjonarka
Pogoda :tmp około 24 bez wiatru do tego deszcz , kolejnego dnia silny wiatr i słonce , środa tak samo .
Sprzęt : spin , TD 7-21 + spro red 10400 , knebel sumowy
Połów : kilka kleni i okoni
Przebieg połowu : W tym roku namówiłem kilku kolegów by dopłacili okręg Legnica tak byśmy mogli wspólnie jeździć nad Odrę i tym razem udało nam się zorganizować wspólny wyjazd , ja tradycyjnie spinning z pontonu a że pływadło po złożeniu zajmuje cały samochód z złożoną kanapą tylną to nie było mowy by się pomieścić w osobówce i wymyśliłem że zabierzemy przyczepkę towarową i to był strzał w 10 bo klamotów mieliśmy opór ale w sumie nie ma różnicy na ile się jedzie 2 noce czy 10 kwestia tylko większej ilości jedzenia bo elementy biwakowe są te same.
W poniedziałek koło południa wyjechaliśmy nad Odrę a celem była miejscowość Bełcz Wielki czyli miejsce gdzie kiedyś kursował prom i od tego "promu" jakies 1-2km w dół rzeki , miejsce do którego jest jakiś dojazd , na google maps klatka wydawała się głęboka bez piachu w porównaniu do innych do tego jakieś drzewka w pobliżu choć cienia to one nam nie dawały bo były na północ od nas heh :/ .
W chwili dotarcia na miejsce zaczął padać deszcz dlatego szybko rozkladaliśmy namioty żeby mieć schronienie przed deszczem i w sumie się udało po czym każdy przyglądał się rzece - woda w porównaniu do niżówki jaką znam to dosyć wysoka , łąki w klatkach zalane , trawy pod wodą , barwa wody bardzo fajna ale bardzo duży uciąg i do tego słaba aktywność szczerbatych bolków. Po rozłożeniu obozowiska przyszedł czas na ponton i zbieranie drewna na opał tak żeby była możliwość wysuszenia się wrazie większego deszczu.
Po obowiązkach zaczęliśmy wędkować czyli jeden kolega poszedł na szczyt ostrogi łowić białoryb a ja wraz z II kolega popłynęliśmy uzbrojeni w spinningi w górę rzeki do miejsca do którego dopłynąłem będąc ostatnio tak aby + - poznać cały odcinek okręgu Legnickiego . W czasaie płynięcia w górę rzeki napotkaliśmy sporo "sumiarzy" lecz a nas dorwał rzęsisty deszcz więc to wędkowanie w poniedziałek było że tak powiem średnie . Pierwsza noc bez szału ja nawet nie rozłożyłem zestawów bo nie miałem przynęt a kumple łowili na uklejki , krąpie itp ale bez pobicia .
II dnia rano już woda opadła o około 80cm dlatego przesondowałem naszą klatkę aby upewnić się czy jest tam głęboko i faktycznie u nasady dołek na 2,5m a przy warkoczu na jakies 2m lecz w połowie między ostrogami juz 1m generalnie bardzo płytko a to była najgłębsza w okolicy klatka.
Tego dnia wypłynęliśmy w dół rzeki wiedząc że jest tam kamienna opaska przy której może uda się cokolwiek złowić i miałem rację na chlebek złowiłem 2 klenie do tego jeden duży zaszedł + kilka brań w tym czasie kolega na zero ale kilka zbiórek miał tylko coś nie zagrało heh.
Około południa przerwa w bazie , odpoczynek posiłek , spojrzenie na pogodę słonce + silny wiatr do tego tworzący sporą falę - to nie moje warunki nie da się pływać bo nic nie widać a co chwile haczyłem silnikiem o piach a średnia głębokość na środku rzeki na prostym odcinku to 70cm , na zew łuku 1,3m przy opasce rynna 1,8m czasem dołek do 2,5m jakoś nie chciało mi się wierzyć ale wszedłem do wody na środku klatki i przeszedłem z wodą do pasa na II brzeg :) kiedyś myślałem że Odra to potężna głęboka rzeka że za każdą ostrogą so doły na 4-5 metrów do tego liczne rynny a tu lipa podobnie jak Warta z tą różnicą że w Warcie są stare zniszczone umocnienia za którymi czasami trafi się dołek na kilka metrów a tutaj schematycznie identyczny układ bez niespodzianek choć pewnie są ciekawe miejsca ale ja takich póki co nie znam. We wtorek wieczorem już nie wypłynęliśmy przez wiatr i wywiezione przezemnie zestawy sumowe jeden poszedł w okolice warkocza pod powierzchnie a drugi na spad w dołku za ostrogą w pół wody . Kolega w nocy łowił na wątróbkę drobiową i jak to jest z wątrobą branie za braniem ale nic nie szło wciąć to taki standard pewnie małe kleniki albo jazgarze .
Środa- rano przegląd sytuacji i woda jeszcze opadła ponton stał już na suchym i wg wodowskazu w Ścinawie 9cm a w poniedziałek 120 więc różnica spora. Rano słonecznie i bez wiatru dlatego moje zestawy wziął na siebie kolega i ich pilnował jako swoich 2 kijów a my wypłynęliśmy w dół rzeki i ja złowiłem klenia może 30 cm i nie było tragicznie ale dzień wcześniej wieczorem narzekałem na mrowienie w dłoniach i uczucie gorąca a dziś już silny ból i co się okazało dłonie poparzone wszystkie odkryte miejsca które miałem opalone brązowe uległu spuchnięciu i poparzeniu a te białe NIC to skutek uboczny antybiotyków ktore biorę na II borelioze dlatego po kilku godzinach wymiękłem bo nie byłem juz w stanie trzymać wędki z bólu i wracając do bazy dłonie musiałem owinąć kamizelka i koszulką by chronić się przed tym czego nie nawidzę czyli słońcem na domiar tego jeszcze zaczęło mocno wiać dlatego uzgodniliśmy że około 13 zaczniemy się pakować .
Cały wyjazd fajny , pogoda nam nie dopisała jak nie deszcz to znowu upał i wiatr ale na to wpływu się nie ma , woda jako barwa super poziom wody też nie najgorzej , ryby nie aktywne , odcinek rzeki który przepłynęliśmy kiepski wg mnie ja tam nie znalazłem ani jednego fajnego miejsca .

Ocena wyjazdu : 1/10 - 3


Załączniki:
20190813_155455.jpg
20190813_155455.jpg [ 4.32 MiB | Przeglądane 473 razy ]
Komentarz: trochę cienia
20190813_155514.jpg
20190813_155514.jpg [ 4.99 MiB | Przeglądane 473 razy ]
20190814_084211.jpg
20190814_084211.jpg [ 2.28 MiB | Przeglądane 473 razy ]
20190814_084224.jpg
20190814_084224.jpg [ 2.87 MiB | Przeglądane 473 razy ]

_________________
GŁÓWKI JIGOWE
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 25 sierpnia 2019, 11:29 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Mniej więcej w tym samym czasie byłem nieco wyżej. Wodowskaz w Ścinawie pokazywał 7 cm, a ja byłem między dwiema zaporami - starą w Wałach Śląskich i nową gdzieś pod Malczycami. Nastawiony na bolenie, a może i jakąś brzanę, które rok temu w tych miejscach udawało mi się łowić, pojechałem na kamienisty odcinek z wartkim nurtem. Wyobraź sobie moją minę, gdy stanąłem na brzegu i zobaczyłem że woda stoi w miejscu. Dosłownie Odra wyglądała jak jakaś miniatura rynnowego jeziora. Ani centymetra uciągu. Na powierzchni oczywiście martwica. Jak sie później okazało - pod powierzchnią też. Prawdę mówiąc to zacząłem się zastanawiać, czy cały ten mój arsenał woblerków, które miały się trzymać nurtu i nie wyskakiwać na powierzchnię na cokolwiek zda się na takiej wodzie.
Pojechałem parę km dalej na znaną wielu z Was opaskę na wysokości starorzecza w Głosce. Tam to samo - woda stała, a na kamiennej opasce pojawiły się kępy zielska! Kiedyś były tu klenie, bolenie, brzany, jazie..., a pod nogami buszowały kiełbie - teraz matwica, a sama woda zachęca bardziej do odległościówki niż poszukiwania ryb reofilnych. Nie ulega wątpliwości, że ze wspaniałej wody zrobił się odcięty z dwóch stron kanał, a o poziomie wody i jej uciągu decydują zapory.
Zdesperowany przeprosiłem Wrocław. Choć nie lubię łowić w mieście to jednak kilka dni później zajrzałem na Kanał Powodziowy. Gdy poznawałem wrocławskie wody - tam miałem fajne wyniki. Przez ten czas kanał przeszedł gruntowny remont. Teraz nie ma tam wierzb, ani innych drzew, które 10 lat temu dawały cien i schronienie. Są nowe kamienie, jest na nich siatka, a wszędzie dominuje roślinność za- i wynurzona. Wody może z pół metra, ale to też jak widać po brzegach jest zmienne i uwarunkowane spietrzeniem wody stojącym na początku kanału. Przez dwie godziny machania wydłubałem chyba z 5 okonków wielkości palca.
Kolejne podejście to inny, niegdyś okoniowy dla mnie kanał. Znowy trzygodzinna rundka po pracy, której efektem był jeden szczupaczek. Woda w tym kanale też stała, była płytka, a każda próba opuszczenia przynęty nieco głebiej niż pół metra kończyła się zebraniem nitkowatych glonów.
Wczoraj postanowiłem ominąć te wszystkie zapory na Odrze. Pojechałem na opaskę do Ścinawy. Pamiętałem, że była tam kiedyś długa opaska pod mostami. Wciąz jest, a woda choć niska swoim uciągiem przypomina tę, która niegdyś płynęła poniżej Wałów. Niestety nie tylko ja wpadłem na pomysł odwiedzenia tej miejscówki. Na miejscu z dziesięć samochodów. Na opasce spinningiści, jakiś wędkarz z chlebkiem puszczanym po powierzchni, drugi z bolonką i chyba ze trzech tyczkarzy. Ogólnie ciasno. Znalazłem kawałek wolnej opaski i wydłubałem dwa okonki dłoniaki.
Pora chyba poszukać innego hobby, bo prawdę mówiąc nie mam już pomysłów, gdzie na DŚ można połowić ryby jak za dawnych lat. I nie mówię tu o mieście, bo wiem że we Wrocławiu jest ryba i że ją łowią. Mam na myśli dziką, bazludną wodę z uciągiem, w której cos jeszcze pływa.


Załączniki:
1-20190816_161950.jpg
1-20190816_161950.jpg [ 344.99 KiB | Przeglądane 334 razy ]
1-20190822_171412.jpg
1-20190822_171412.jpg [ 589.39 KiB | Przeglądane 334 razy ]
1-20190824_174058.jpg
1-20190824_174058.jpg [ 322 KiB | Przeglądane 334 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 9 września 2019, 12:39 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
W sobotę znowu mnie naszło na retro. Po prostu żal patrzeć na te kilogramy błystek leżące od lat gdzieś w głębi szuflad. Dodatkowo znalazłem kopytka Relaxa, ripperki Mannsa - niektóre nawet nie kłute. Przecież kiedyś to były tak łowne gumy, że niemożliwe, by teraz nie kusiły ryb. Musiałem to sprawdzić raz jeszcze. Wróciłem też do starych przyzwyczajeń, czyli zamiast 5 pudeł z przynętami posegregowanymi tematycznie, które co tu dużo gadać - swoje ważą, co ma znaczenie szczególnie, gdy chce się zrobić parę kilometrów po kamieniach brzegiem rzeki. Tak więc teraz było jedno niewielkie pudełko, a w nim kilka ripperków, kilka kopytek i parę obrotówek. Tymi przynętami w ciągu 2-3 godzin udało mi się wydłubać dziewięć okonków i trzy krótkie bolki. Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze wyniki – nie było źle i pewnie dłubałbym dalej, gdyby nie sytuacja z obrotówkami. Otóż najpierw zaliczyłem obcinkę Meppsa 2. Walnięcie było porządne. To skłoniło mnie do założenia następnego Meppsa na okoniowym wolframiku. Zauważyłem, że stalka nie przeszkadza okoniom, a gdy następny mocny strzał zakończył się smętnie wiszącą żyłką – wkurzyłem się. Nie mam pewności, czy szczupak łyknął błystkę razem z 25 cm przyponem, czy ryba przetarła żyłkę w momencie uderzenia (ostatni odcinek był zniszczony w dwóch oddalonych od siebie o parę centymetrów miejscach), w każdym bądź razie to skłoniło mnie do powrotu do auta po cięższy zestaw. Oczywiście łowiąc plecionką z długim przyponem do 10kg żadnego szczupaka się nie doczekałem. Wydłubałem za to pięknego okonia, którym chwaliłem się już w Lidze. On też brał dwa razy. Najpierw skubnął delikatnie gumę prowadzoną leniwie z nurtem rzeki i dopiero gdy podałem przynętę drugi raz – zassał 9 cm gumę – subtelnie, ale razem z agrafką :D


Załączniki:
1-20190907_143414.jpg
1-20190907_143414.jpg [ 969.08 KiB | Przeglądane 167 razy ]
1-20190907_161023.jpg
1-20190907_161023.jpg [ 871.98 KiB | Przeglądane 167 razy ]
1-20190907_161314.jpg
1-20190907_161314.jpg [ 1.12 MiB | Przeglądane 167 razy ]
1-20190907_175956.jpg
1-20190907_175956.jpg [ 702.57 KiB | Przeglądane 167 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 9 września 2019, 12:43 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
W niedzielę musiała być powtórka.
Niestety przestało padać, przestało wiać, a zamiast chmur coraż śmielej zaczęło przyswiecać słonko. Rybom też sie to nie spodobało. Wydłubałem trzy okonki. Obrotówki kolokwialnie mówiąc były olewane. Jedyną przynętą, która była w stanie ruszyć rybki był retro ripperek Mannsa.


Załączniki:
1-20190908_171340.jpg
1-20190908_171340.jpg [ 1.98 MiB | Przeglądane 167 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 14 września 2019, 20:07 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5062
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 52 razy
Otrzymał podziękowań: 100 razy
Rano miałem wenę. Ripperki Mannsa, markery, włóczka, zapalniczka, super glue... czyli przeróbka gum na podlaski sposób. Nad rzeką zameldowałem sie po 14ej. Oczywiście zacząłem od moich nowiuśkich cukiereczków. Wyobraźcie sobie moja minę, gdy w ciągu kwadransa wyjąłem z 10 okonków. Po prostu rozpływałem sie sam nad sobą. Ależ ja jestem sprytny, a jak fajnie podrasowałem gumki. No po prostu Mistrz! Nawyki są jednak silniejsze od samouwielbienia, a skoro ryby biorą to trzeba poeksperymentować z gumami. Przerzuciłem 7-8 różnych gum, na 4 z nich okonie wciąz brały. W ten sposób moje samouwielbienie nieco ostygło. Okazało się, że jestem tylko w dobrym miejscu i dobrym czasie, a okonie po prostu żrą. Wystarczyło podawać gumę pod prąd i leniwie prowadzić ją przy dnie po łuku z prądem - ot i cała filozofia. Żarcie trwało 45 minut, a przynajmniej na tyle żarcia ja się załapałem. W tym czasie złowiłem ze 20 okonków w przedziale 22-28 cm. Po odfajkowaniu całej zaplanowanej trasy, wróciłem w to miejsce. Dołowiłem dwa krótkie bolki, dwa okonki i na pożegnanie klenia. Nawet jemu nie przeszkadzała goła plecionka. Jednak tym razem wszystkie ryby na obrotówkę. Minęła ledwie godzinka, a wszystkie tak chętnie atakowane gumy, teraz zostały totalnie zignorowane.


Załączniki:
1-20190914_142314.jpg
1-20190914_142314.jpg [ 91.98 KiB | Przeglądane 78 razy ]
1-20190914_160649.jpg
1-20190914_160649.jpg [ 77.45 KiB | Przeglądane 78 razy ]
1-20190914_184714.jpg
1-20190914_184714.jpg [ 109.82 KiB | Przeglądane 78 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 851 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 31, 32, 33, 34, 35  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL