Wędkarski Świat

Forum
Teraz jest Wt, 27 października 2020, 12:32

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 291 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 10:44 
Offline
Zaawansowany Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 27 stycznia 2007, 11:34
Posty: 549
Lokalizacja: POZNAŃ
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
W dzisiejszym świecie można zgodnie z prawem zrobić wszystko, ale czy jest to właściwe i moralne każdy na to pytanie musi sobie odpowiedzieć i postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami i sumieniem.


Ostatnio edytowano Śr, 30 maja 2007, 20:54 przez ANGLER-73, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 12:04 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 6 marca 2007, 23:43
Posty: 50
Lokalizacja: Olsztyn
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
ANGLER-73 napisał(a):
W dzisiejszym świecie można zgodnie z prawem zrobić wszystko, ale czy jest to właściwe i moralne każdy na to pytanie musi sobie odpowiedzieć i postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami i sumieniem.


Nie nie można zrobić wszystkiego. Nie uważam, aby zabieranie ryb z rybnego łowiska zgodnie z limitami było czymś złym (ja nie zabieram).


Ostatnio edytowano Śr, 30 maja 2007, 20:55 przez sochun, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 14:26 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 6 marca 2007, 23:43
Posty: 50
Lokalizacja: Olsztyn
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Ja wypuszczam, ale jak ktoś lubi zjeść rybę,... tylko nie mówcie, żeby pójść do sklepu bo tam są te same ryby, ale złowione przez rybaków. Wodejszo łowi w Niemczech nie w Polsce, najlepiej będzie jak się wypowie.

Co do limitów to wolę się nie wypowiadać. :evil:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 17:54 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 12 lutego 2007, 13:59
Posty: 38
Lokalizacja: Medyka
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Radowan napisał(a):
Limity ustalane były dość dawno.
Od tamtej pory duże zmiany zaszły w ekosystemie i oprócz wyławiania rybom grożą inne niebezpieczeństwa jak wysychanie zbiorników, zanieszyszczenia i inne tego typu.
Wybacz Sochun, ale limit na przykład takiego okonia jest chory.
Masz dziennie do wyłowienia 5kg.

Otóż to, rozumiem że ktoś lubi ryby, ale na Boga co innego brać do domu rybę mającą 50cm a co innego 5 25cm-wych, mi by się nawet patroszyć tego nie chciało.
Ja ryby biorę sporadycznie tylko po to żeby w domu nie gadali że chodzę na ryby, a nic nie łapie (3/4 idą do wody)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 19:00 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 22 stycznia 2007, 21:00
Posty: 255
Lokalizacja: Oława
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Radowan na zlocie poruszaliśmy temat zabierania ryb.
Zawsze uważałem ,że NIE MA NIC ZŁEGO w zabraniu ryby na kolację. Ale nie dozwolonego kompletu szczupaków czy sandaczy bo " tak wolno ". Jedna sztuka wystarczy każdemu. Okoni też nie trzeba zabierać 20 szt , bo tyle się złówiło.
We wszystkim trzeba zachować umiar.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 23 maja 2007, 19:49 
Offline
Zaawansowany Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 11 marca 2006, 11:52
Posty: 569
Lokalizacja: Rzeszów
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Zawsze lepiej zrobić 10 fotek rybce niż na styk ją "wydusić z berchetów". Nie ma sensu brać aż takiej ilości ryb, jaką widze w wiaderku.
Gdzieś w sieci napotkałem się na wprowadzeniu przez użytkowników forum, własnego kodeksu odności etyki wędkarskiej. Zaostrzali oni sobie moralnie wymiary ochronne i okresy. Udostępnili nawet film o tym pomyśle. Może warto założyć taki kodeks?
U niektórych ludzi, np. pewnego, wiekowego Pana znad wody uwydatnia sie twierdzenie - "Jeśli ja nie wezmę to inni wezmą"! :evil: I tłumaczyć takiemu że to nie te czasy, kiedy ryby były karmione ściekami, resztkami z masarni i odrzutem po produkcji soczków dla dzieci od Alimy Gerber. Z tego co mi sie wydaje brano o wiele mniej ryb, ponieważ nie pachniały zbyt przyjemnie.. Ja sam bym wolał te czasy kiedy było bardzo dużo ryby, choć nie dało sie jej zdjeść..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 24 maja 2007, 14:19 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 12 lutego 2007, 13:59
Posty: 38
Lokalizacja: Medyka
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Sandacz napisał(a):
Może warto założyć taki kodeks?

Popieram, tylko jest jeden mały problem, nawet jeżeli on powstanie, to wątpie czy wszyscy będą go przestrzegać :sad:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 28 maja 2007, 23:16 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 2 listopada 2006, 14:14
Posty: 466
Lokalizacja: Konin
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Interesująca dyskusja. Dołożę swoje "5 groszy". Proszę mi wytłumaczyć, czym szanowni forumowicze się kierują? Humanitaryzmem? A może dbałością o populację ryb? Pięknie. Trafiony "głęboko w gardło" kotwicą szczupak prawdopodobnie zdechnie przed końcem dnia. pomijam już, że wyłowiony jest podziurawiony, podduszony, parzony samym dotykiem i zapewne w głębokim szoku, co już odbiera nam prawo do piętnowania kogokolwiek, kto weźmie go na kolację (mówimy o wymiarowych sztukach). Proszę mnie nie zrozumieć źle, ja wypuszczam sporo ryb. Ale paranoja jaką jest piętnowanie kogoś za zabicie złowionych ryb śmieszy mnie, szczególnie jeśli wypowiadają się "oprawcy"... Powiedzcie mi, jaką szansę ma ryba z hakiem w żołądku? Czy doprawdy zamiłowanie do łowienia odbiera wam jasność oceny sytuacji? Wyrzucając poranioną rybę (nie piszę tu o delikatnych ranach), którą można - w zgodzie z prawem - wziąć i zjeść, to dla mnie bezsensowny wyrok śmierci. Zaiste, umyka mi sens tego postępowania.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 08:29 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): N, 6 maja 2007, 06:30
Posty: 36
Lokalizacja: szczecin
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
juz odpisalem w poprzednim poscie, pozdrawiam Stefan Wodejszo

_________________
Stefan Wodejszo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 14:23 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 12 lutego 2007, 13:59
Posty: 38
Lokalizacja: Medyka
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Rozumiem i szanuje wędkarzy którzy biorą ryby do domu, mają do tego pełne prawo i napewno nie uważam ich za gorszych czy co gorsza nieuczciwych
Morth napisał(a):
Powiedzcie mi, jaką szansę ma ryba z hakiem w żołądku? Czy doprawdy zamiłowanie do łowienia odbiera wam jasność oceny sytuacji? Wyrzucając poranioną rybę (nie piszę tu o delikatnych ranach), którą można - w zgodzie z prawem - wziąć i zjeść, to dla mnie bezsensowny wyrok śmierci. Zaiste, umyka mi sens tego postępowania.


Drogi kolego, gdyby każdy wędkarz podzielał twój tok myślenia, to zapewniam cię że w polskich wodach nie było by co łapać. Jaki sens mają w takim razie wymiary ochronne ryb, po co wypuszczać niewymiarowe ryby, skoro większość z nich i tak nie dożyje wieczora, po co media promują zasadę złów i wypuść???
Owszem są sytuacje że ryba jest wyławiana w takim stanie iż mamy taką świadomość że może nie dożyć następnego dnia, wtedy jak najbardziej należy skrócić jej cierpienia, ale takie sytuacje zdarzają się rzadko,
A po za tym już teraz jest bardzo wielu wędkarzy którzy wypuszczają swoją zdobycz, gdyby twoja teoria się sprawdzała to na naszych wodach pływały by setki śniętych ryb, a przecież tak nie jest. Według mnie zasada złów i wypuść ma sens!!!!! I napewno będę do niej namawiał wszystkich moich znajomych(wielu już mi się udało przekonać). Oczywiście nie wierze w to że każdy wędkarz bedzie wypuszczał 100% złowionych ryb(sam też tak nie robie) Ale uważam że gdyby każdy uwolnił przynajmniej połowę tego co złowi, w przeciągu kilku lat zobaczylibyśmy ogromną różnicę w rybostanie polskich wód


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 15:13 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 2 listopada 2006, 14:14
Posty: 466
Lokalizacja: Konin
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Toniu3546 napisał(a):
Drogi kolego, gdyby każdy wędkarz podzielał twój tok myślenia, to zapewniam cię że w polskich wodach nie było by co łapać.


Obawiam się , że Nokill to w Polsce świeża sprawa? Jak to się ma do wcześniejszych okresów? Problemem jest raczej kłusownictwo.

Toniu3546 napisał(a):
Jaki sens mają w takim razie wymiary ochronne ryb, po co wypuszczać niewymiarowe ryby, skoro większość z nich i tak nie dożyje wieczora, po co media promują zasadę złów i wypuść???


A kto podważa sens wymiarów ochronnych? Ryby niewymiarowe oczywiście należy wypuszczać (nawet poważnie ranione) bo tak stanowi prawo. Ale czepiać się o to, że ktoś bierze wymiarowe ryby?

Po co media promują nokill? Nie wiem. Wiem także, że promują wiele rzeczy z którymi się nie zgadzam i ich nie stosuję.

Toniu3546 napisał(a):
gdyby twoja teoria się sprawdzała to na naszych wodach pływały by setki śniętych ryb, a przecież tak nie jest.


Ja nie twierdzę, że każda raniona ryba zdycha. Podważam tylko humanitaryzm metody. Jak zależy Wam na rybostanie do tego stopnia, że tępicie ludzi biorących rybę do domu, to proponuję nie łowić, nie kaleczyć, nie zabijać. Nie będzie pachnieć hipokryzją.

Toniu3546 napisał(a):
Ale uważam że gdyby każdy uwolnił przynajmniej połowę tego co złowi, w przeciągu kilku lat zobaczylibyśmy ogromną różnicę w rybostanie polskich wód


A ja uważam, że uczciwy wędkarz, który bierze ryby w ilości wystarczającej na posiłek dla rodziny nie przyczynia się spadku rybostanu.

Dużo groźniejsi są kłusole, z prądem i sieciami. Ale jak widać można się czepiać o kilka okonków (które tak szczerze powiedziawszy nie są materiałem na wielką ucztę - przynajmniej dla mojej rodziny ;) )


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 18:43 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 12 lutego 2007, 13:59
Posty: 38
Lokalizacja: Medyka
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Morth napisał(a):
Jak zależy Wam na rybostanie do tego stopnia, że tępicie ludzi biorących rybę do domu

Ja w żadnym stopniu nie staram się tępić ludzi którzy zabierają złowione ryby do domu, jeśli tak mnie zrozumieliście to BARDZO PRZEPRASZAM, po prostu staram się przekonać ludzi(nie tylko na forum) do wypuszczania większej ilości ryb, wieże że służy to większemu dobru i że kiedyś polskie łowiska będą tak samo rybne jak np; Niemieckie, czy Angielskie. Jak wcześniej napisałem, rozumiem wędkarzy którzy biorą ryby do domu, ale staram się również namawiać ich do wypuszczania ryb. Aha co do kułsownictwa, to tak na pewno jest ono największym z problemów, ale czy aby jedynym??? Oczywiście najłatwiej jest zwalić całą winę na kłusowników, ale warto też przeanalizować swoje postępowanie. Czy ja złowiąc załużmy 5 kilowych leszczy był bym uczciwy biorąc je do domu, a wiedząc że abym ja i moja rodzina się najadła wystarczą mi dwa???
Jeśli kogoś uraziłem swoimi poglądami to naprawdę bardzo przepraszam, nie miałem takiego zamiaru
Ps, może rzeczywiście niech któryś mod przeniesie te posty do odpowiedniego działu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 19:48 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5272
Lokalizacja: Jaszkotle
Podziękował : 89 razy
Otrzymał podziękowań: 208 razy
Miałem zignorować ten temat, gdyż wraca on jak bumerang na nasze forum (i nie tylko na forum), nie wnosząc niczego nowego. Widzę jednak, że zaczynacie moim zdaniem zbytnio fantazjować :
Toniu3546 napisał(a):
(...) Drogi kolego, gdyby każdy wędkarz podzielał twój tok myślenia, to zapewniam cię że w polskich wodach nie było by co łapać. Jaki sens mają w takim razie wymiary ochronne ryb, po co wypuszczać niewymiarowe ryby, skoro większość z nich i tak nie dożyje wieczora, po co media promują zasadę złów i wypuść???
(...)


Wybacz, ale z moich obserwacji wynika, że w naszym kraju zasada "złów i wypuść" jest wprowadzana w życie przez tak nieliczną grupę wędkarzy, że nie zaryzykowałbym jeszcze stwierdzenia, że właśnie to jest czynnikiem decydującym o takim a nie innym rybostanie naszych wód.
Co do Twego pytania o sens wymiarów ochronnych i wypuszczania ryb niewymiarowych, to odpowiedzi juz dawno udzielili ludzie, którzy je ustalili. Chodzi o to, że każda ryba ma prawo (a może nawet obowiązek :grin: ) przynajmniej raz w życiu odbyć tarło. Stąd podobno takie, a nie inne wymiary określające wielkość ryby dojrzałej płciowo. I nie ma co dyskutować nad sensem wypuszczania ryb niewymiarowych, po prostu masz ją wypuścić i koniec, robiąc inaczej łamiesz prawo.
Jeśli chodzi o ich kondycję po złowieniu... no cóż, ja zawsze powtarzam (nie wiem czy słusznie), że ryba podobnie jak każdy inny żywy organizm, ma o wiele wieksze mozliwości regeneracyjne, gdy jest młodsza, dlatego wierzę, że sobie poradzi.
O wiele gorsze okaleczenia zadają im ptaki na nie polujące, że o kłusownikach nie wspomnę, ale to już zupełnie inna para kaloszy, która ma swoje miejsce w innym dziale.
Zgodzę sie natomiast z niektórymi przedmówcami, że ten temat niewiele wnosi, a co najwyżej może sprowokować kolejną kłótnię, których ostatnimi czasy nie brakuje na naszym forum.

Pozdrawiam

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 19:57 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 19 lutego 2006, 16:10
Posty: 2069
Lokalizacja: OP
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Skoro poruszyliście już temat wymiarów i tarła,to ja jestem za wprowadzeniem wymiaru górnego dla wszystkich gatunków.Większe ryby trą się o wiele skuteczniej i powinny być chronione,ponieważ tarło naturalne jest nabardziej porządane.Oczywiście wymiar dolny powinie pozostać...To tyle co chciałem dorzucić ze swojej strony.

_________________
"Lasy to świątynie dostojne, drzewa to ołtarze wysmukłe,
a my jesteśmy skromnymi kapłanami w służbie leśnych Bogów"
Henryk Skolimowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 29 maja 2007, 22:43 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 22 stycznia 2007, 21:00
Posty: 255
Lokalizacja: Oława
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Problem górnego i dolnego wymiaru ochronnego poruszyliśmu już w poście "wędkarze kontra rybacy ". Jednak fakt ,że problem ochrony ryb przewija się przez wiele różnych postów , daje nadzieję , że my , wędkarze , zaczynamy spoglądać na rzeczywistość coraz bardziej trzeźwym okiem , potrafimy wyciągać wnioski i uczyć się na błędach poprzednich pokoleń. Apeluję do użytkowników tego forum : podsycajmu temat ochrony ryb ! Głośno mówmy o problemach naszych wód ! Inaczej nigdy nie będzie lepiej. A to od nas zależy czy coś się w tej materii zmieni.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Maciek " Figoos " Trembecki
Wodom Cześć !!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 17 czerwca 2007, 21:04 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 3 czerwca 2007, 13:08
Posty: 81
Lokalizacja: Mińsk Maz
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
nie wiem co robie źle....
ale od początku. jastem nad malutką rzeczką 6m szerokości i wody troche powyżej kolan, woda przejrzysta jak z kranu.
Prowadzę sobie pomarańczowego malutkiego twisterka na gramowej główce, z cieniutką żyłką, a okonie podpływaja (wszystko tam widać) skubią ogon i odpływaja. złowiłem tam wtedy tylko jednego. nie wiem co im nie pasuje. Może coś doradzicie...
Pomimo małej wielkości rzeczki są (i widziałem) okonie po ok. 30cm

_________________
Arek C.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 17 czerwca 2007, 21:30 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2006, 16:41
Posty: 1068
Lokalizacja: Grajewo/Białystok
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy
Każdy, kto miał do czynienia z tą rybą to wie, iż Okoń jest łatwy do złowienia tylko wtedy kiedy żeruje. Nigdy nie łowiłem w rzece, ale z doświadczeń z połowu okoni w jeziorze mogę podsunąć Ci parę pomysłów. Zastosuj wszystkie przynęty jakie masz. Od twisterów w jaskrawych kolorach po stonowane barwy. Obrotówki, kopyta i woblery. Nie wahaj się założyć większej przynęty np. kopyto lub twister dł. 5cm. Może to sprowokować okonie do ataku. Zmień także prowadzenie. Spróbuj opadu i wolnego szurania po dnie. Zmontuj trok na długim przyponie. To tak pokrótce. Jeśli to nie pomoże to pozostaje zakamuflować się w krzakach i wystawić tylko wędkę ponad wodę. Wypuść woblka z prądem i powoli zwijaj. A jeżeli bawimy się już w totalnego desperata to rzuć woblerkiem nad głowę okoniom. Myślicie pewnie, że ześwirowałem :wink: :mrgreen: ale ostatnio na rybkach pod pomostem grasowało stadko maluchów. Tylko odprowadzały twistery i obrotówki, aż założyłem woblera dł. 3cm. Spokojnie spływał z falą pod kładkę i wtedy następowało branie. Nie możliwe :?: A jednak :wink: Okonie atakowały niemal nie poruszającą się przynętę.

Coś jeszcze... Arek o wiele większe szanse masz na udany połów, jeżeli jest pochmurno. Przynajmniej tak jest u mnie.

Opisałem co ja bym zrobił wedle mojego skromnego doświadczenia znad jezior :wink:

Pozdrawiam

_________________
"Nie kręć bezmyślnie korbką - tchnij w przynętę życie. :wink:" Włóczykij, FWŚ
Wędkarstwo to nie hobby, to nie pasja... to sposób na życie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 18 czerwca 2007, 06:52 
Offline
Zaawansowany Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 20 czerwca 2006, 15:01
Posty: 874
Lokalizacja: Watford,ENG
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Cytuj:
nie wiem co robie źle....
ale od początku. Jestem nad malutką rzeczką 6m szerokości i wody trochę powyżej kolan, woda przejrzysta jak z kranu.
Prowadzę sobie pomarańczowego malutkiego twisterka na gramowej główce, z cieniutką żyłką, a okonie podpływaja (wszystko tam widać) skubią ogon i odpływaja. złowiłem tam wtedy tylko jednego. nie wiem co im nie pasuje. Może coś doradzicie...
Pomimo małej wielkości rzeczki są (i widziałem) okonie po ok. 30cm


To przeczytałem właśnie wczorajszego wieczoru.
Powiem Ci , że jesteś w trudnej sytuacji. Woda jest nie wielka i z Twojego opisu jest bardzo przejrzysta .
To dodatkowe utrudnienie. Nie będę opisywał przynęt , które poleciłbym Tobie , bo to mija się z celem , a i Daniel zrobił to już przede mną.
Jeśli zmiany przynęt nie skutkuje to skupiłbym się raczej na prowadzeniu wabika i zaskoczeniu okonia.
Okoń to drapieżnik w najlepszym tego słowa znaczeniu i jeśli chodzi o zaskoczenie jest przeważnie „głupi” na takie poprowadzenie przynęty.
Możecie mi nie wierzyć , ale w odpowiednim dniu można wytłuc całe stado prowadząc odpowiednio i zaskakując odpowiednio okonie.
Wspomniałem , że okoń to drapieżnik. I jak to drapieżnik każdą przynętę , która podpływa do niego i nagle ucieka przeważnie atakuje.
Twój opisany przez Ciebie sposób prowadzenia przynęty jest bardzo statyczny i jednostajny . Okoń ma tutaj dużo czasu na przyjrzenie się przynęcie i może ocenić , czy ona mu pasuje , czy nie. A w dodatku przy dużej przejrzystości wody nawet kropka na twisterze może mieć znaczenie.
Proponowałbym Ci zaskoczyć okonia.
Robi się to bardzo prosto. Jednym ze sposobów zaskoczenia okonia to sposób prowadzenia przynęty z prądem rzeki. Rzucamy wtedy przynętę ( obrotówka ) za domniemane lub zaobserwowane stanowisko okonia ( po prąd ) i ściągamy przynętę tak , aby przecięła rejon zajmowany przez okonie w bliskiej odległości z większą szybkością. Nie mogę powiedzieć Tobie jaka to będzie odległość , gdyż zależy to od dnia. Raz skuteczną odległością będzie to jeden metr , a innym razem będzie trzeba przeciągnąć przynętę jeszcze bliżej.
Jednak nie należy od razu przeciągać przynęty jak najbliżej stanowiska okoni , bo efekt tego może być opłakany. Po prostu wypłoszymy okonie na długie godziny.
Efekt szybkiego prowadzenia przynęty jest bardzo skuteczny wtedy gdy okoń jest bardzo nie zdecydowany i potrzebuje dodatkowego bodźca zachęcającego go do ataku.
A takie zaskoczenie w postaci szybko pojawiającego się pokarmu i zarazem znikającego doskonale go pobudza.
Taki , ale nie tak szybki efekt można uzyskac prowadząc przynętę w poprzek rzeki i wachlarzowato obławiać całą szerokość rzeki.
Jednak okoń w takim razie widzi przynętę znacznie dłużej , gdyż zachodzi ona go z boku i mija prowadzona z prądem .
Te dwa sposoby są jednak skuteczne i są warte przetestowania.
Miłych eksperymentów.
Pozdrawiam.

_________________
The Photo House


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 22 czerwca 2007, 14:57 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 12 maja 2007, 22:12
Posty: 50
Lokalizacja: Biała Podlaska
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Witam, Zdradźcie , o ile nie jest to jakaś wielka tajemnica na jakie przynęty macie ostatnio najlepsze wyniki jeśli chodzi oczywiście o okonia. Wiem,żę z tą rybą jest dużo kombinowania i trzeba czasami sprawdzić multum przynęt, no ale może jakaś jest ostatnio naprawdę skuteczna i niezawodna.
pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt, 22 czerwca 2007, 17:27 
Offline
Forumowy Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 4 września 2006, 16:41
Posty: 1068
Lokalizacja: Grajewo/Białystok
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy
koplej napisał(a):
może jakaś jest ostatnio naprawdę skuteczna i niezawodna.

Niezawodna powiadasz :mrgreen: Odpowiedź brzmi: nie ma takiej ;). Wszystko zależy od wody. Na "moim" jeziorku w ostatnich dniach sprawdzają się jaskrawe woblerki dł. 3cm, srebrne obrotówki nr 3 typu long, no i perłowe kopytko z czarnym grzbietem dł. 3cm. Czyli ogólnie wszystko w naturalnych kolorach.

P.S. tylko ciiiichutko :roll: :cool:
koplej napisał(a):
wielka tajemnica

_________________
"Nie kręć bezmyślnie korbką - tchnij w przynętę życie. :wink:" Włóczykij, FWŚ
Wędkarstwo to nie hobby, to nie pasja... to sposób na życie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 28 czerwca 2007, 23:16 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 23 maja 2007, 08:32
Posty: 8
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
A ja mam takie pytanko odbijegające od tematu...
Jak zlokalizować okonie i jakim sposobem prowadzenia przynęty je zachęcić do brania(mała rzeczka obficie porośnięta zielami :P)
Bo najgorszy mam problem z znalezieniem okoni ;/
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N, 1 lipca 2007, 11:55 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 5272
Lokalizacja: Jaszkotle
Podziękował : 89 razy
Otrzymał podziękowań: 208 razy
Tenusik napisał(a):
...Jak zlokalizować okonie i jakim sposobem prowadzenia przynęty je zachęcić do brania(mała rzeczka obficie porośnięta zielami ...


Im mniejsza woda tym ostrożniejsze ryby - to prosta zasada, która mimo wszystko nie przekreśla naszych szans. Co prawda na takiej małej rzeczce raczej nie zobaczysz widowiskowych powierzchniowych ataków okoni, niemniej można wytypować miejsca w których przebywają.
Dawno temu, taka właśnie niewielka rzeczka była moim ulubionym łowiskiem. Wiła się leniwie wśród pól. Co jakiś czas na jej brzegu rosły pojedyncze wierzby i brzozy. Także co kilkadziesiąt metrów uchodziły do niej rowy melioracyjne. Właśnie te miejsca były często stanowiskami ryb - także okoni. Podstawą sukcesu było ostrożne podejście do wody. Najlepiej było przykucnąć kilka metrów od brzegu w miejscu maksymalnie oddalonym od potencjalnego stanowiska ryb, pozwalającym jednak na precyzyjne podanie przynęty kilka metrów dalej. Precyzja też jest ważna. Każdy rzut zakończony wyszarpywaniem przynęty z brzegu czy z podwodnej zawady skończy się niewątpliwie wystraszeniem ryb.
W tamtych czasach nie znałem jeszcze gumek. Najlepszą przynętą były wtedy obrotówki. Sprawdzała się większość małych modeli, ale bezkonkurencyjne były małe obrotówki mimośrodowe (garbatki) w kolorze miedzi lub mosiądzu, koniecznie z krwistoczerwonym chwostem.
Jeśli jednak nie posiadasz takowej to i tak mam dla Ciebie dobre wieści. Kilka lat temu włócząc się po okolicznych wodach ze spiningiem, zajrzałem nad ową rzeczkę uzbrojony w paproszki. O dziwo okonie stały w tych samych co 20 lat wcześniej miejscach. Pamiętam, że wtedy spodobał im się 3 cm różowy twister z białym ogonkiem.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 25 lipca 2007, 09:28 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): Wt, 24 lipca 2007, 20:12
Posty: 14
Lokalizacja: Chojnice
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Witam wszystkich :wink:
Widzę,ze temat już dawno nieodswiezany :cry:
Ale cóż,napiszę co chcę napisac,i może znajdzie się ktoś,kto udzieli mi fachowej pomocy.Mianowicie chodzi o połów okonia na żywca.Niewiem,czego lepiej uzyć- haku,czy kotwicy.W wielu poradnikach poleca się stosowanie haczyka,gdyz umożliwia on prostsze wyhaczenie ryby.Ale tu z kolei pojawia się nowe pytanie-jak zahaczyc małego zywczyka,aby zacięcia byly skuteczne :sad: ?Niestety,jestem w tych spawach zupełnie zielony,i chciałbym,żeby ktos doswiadczony podzielił sie zemna swoją wiedzą.
Z góry wielkie dzieki :wink:
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr, 25 lipca 2007, 22:32 
Offline
Zaawansowany Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 14 lutego 2006, 20:53
Posty: 738
Lokalizacja: Gdynia
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 1 razy
Jeżeli chodzi o żywca i okonia to zdecydowanie lepszy będzie pojedyńczy hak.
Żywca najlepiej zakładac za pyszczek.
Warto jeszcze dodatkowo założyc tzw. podkładkę tj. kawałeczek np. plastykowego kółeczka pomiędzy pyszczek a grot haka.
Nie spadają żywczyki podczas zarzucania zestawu.

_________________
>> SOLVKROKEN POLSKA TEAM <<


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So, 28 lipca 2007, 12:39 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): Wt, 24 lipca 2007, 20:12
Posty: 14
Lokalizacja: Chojnice
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Dziekuje Panu bardzo.
Wczoraj zaliczylem swoja pierwsza wyprawe z zywcem-bylo naprawde genialnie :mrgreen:
Problem zaciecia znikl bardzo szybko,gdyz okonie tak gleboko polykaly haki,ze tak naprawde niemusiałem zacinac.
Jako przynety uzylem malych karasi,ktorych jest malo w lowisku,poniewaz niewiedzialem,jak zdobyc male ukleje,od ktorych roji sie w jeziorze.napewno bylyby skuteczniejsze niz karasie,ale coz,i tak bylo ok.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 291 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL