Wędkarski Świat

Forum
Teraz jest Wt, 21 sierpnia 2018, 03:10

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 827 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: N, 20 marca 2016, 21:21 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 5 sierpnia 2010, 20:17
Posty: 460
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Gratki Grzesiu fajnej mamuśki :)
Ja w końcu opłaciłem haracz i mam nadzieję, że w tym tygodniu po raz pierwszy odwiedzę "moją" opaskę, ale odwiedzę po zmianie żyłek na lekkich spinnach. Jakbyś cierpiał na nadmiar wolnego czasu to zapraszam :)

_________________
Nie kłóć się z idiotą - sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 9 kwietnia 2016, 18:27 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Standard. W czasie tygodnia powyżej 20 C, t-shirt wystarczał. Przyszedł weekend zaczęło padać i wiać, a na termometrze ledwie 8 C. Pięć godzin moknięcia poskutkowało 7 krąpiami. Płotki... no cóż, albo zaczęły gody, albo zareagowały strajkiem głodowym na takie załamanie pogody.


Załączniki:
IMG_20160409_151904.jpg
IMG_20160409_151904.jpg [ 2.57 MiB | Przeglądane 10312 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 22 lipca 2016, 12:40 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 15 marca 2012, 20:34
Posty: 120
Lokalizacja: DeerMountain
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy
Mnie wczoraj nosiło.
Wróciłem po pracy do domu i po obiedzie zebrałem graty, żeby chociaż na chwilkę postać po (...) w wodzie.
W pierwszej kolejności wybrałem Siedlęcin pod mostem. Po przyjechaniu na miejsce stałem chwilę nad wodą i nic... Cisza całkowita, nawet spławu.
Ruszyłem więc poniżej zapory w Pilchowicach. Mimo ostrzeżeń, że elektrownia produkuje prąd i woda wartko płynie zajechałem na parking poniżej zapory niedaleko "Tartaku".
Radości mojej końca nie było jak okazało się, że woda spokojna, stan raczej niższy od normalnego.
Nad wodą nikogo. Już na moście widziałem, że w wodzie stoi jeden wędkarz i macha kijem.
Okazało się, że ta osobą jest niejaki Igor. Fachowiec i specjalista od muchy.
Nieśmiało podszedłem do wody.
Na moje pytanie czy coś pływa, odpowiedzią było spławienie się w dwóch miejscach jednocześnie rybek.
Wróciłem więc do auta i zabrałem się za graty.
Założyłem śpiochy, kamizelkę, zmontowałem zestaw i z gracją wpieprzyłem się do wody.
Pokazałem Igorowi moje straszydła z pytaniem, co założyć.
Zaproponował oliwkową nimfkę z beżową jeżynką na haku #16.
Zaliczyłem kilka wyjść, parę nieśmiałych brań.
Zmieniłem muchę na suchą, w podobnych kolorach, ale ze skrzydełkami CDC.
Jakieś nieśmiałe błyski pod lustrem wody, ale bez efektów.
Na odchodnym Igor pokazał mi miejsce, w którym dwa ładne Lipienie zbierały sobie pokarm.
W związku z tym, że mimo usilnych prób nie udało mi się ich przekonać do mnie, zmieniłem pole łowienia na sąsiednie, w którym pstrągi buszowały w najlepsze.
Założyłem zamiast sucharka, RedTaga. W trzecim rzucie targnięcie sznurem i wędką. Zacięte w porę, dwa szarpnięcia kijem i cisza (w duszy żal). Było "coś" ładnego. Puścił przypon i mam nadzieję, że ryba pozbyła się mojej przynęty.
Tym razem na końcu zestawu melduje się nimfka podobna do pierwszej, ale o ton jaśniejsza.
Trzy, cztery rzuty i jest gitara.
Brania są. Nie często i nie w każdym, ale są.
Maluchy do 30 cm brały. I było ich trochę.
Po 19.30 wylazłem z wody i cieszyłem się, że zamiast Siedlęcina, wybrałem Pilchowice i miałem szczęście, że w tym dniu akurat prądu nie produkowali.

Utwierdziłem się w przekonaniu, że:
- pstrągi nie zacinają się same ze względu na opór sznura (promowane w książkach)
- moje straszydła nie sa takie straszne (wszystkie muchy były Made by Radowan)
- wędkarz w wodzie jest mniej straszny, niż na brzegu - stałem w wodzie były spławy, brania - wylazłem na brzeg i cisza
- nie trzeba wywalać kilometra sznura, żeby łowić - większość brań była na 6-10m ode mnie
- porządek w gratach i zapięte zamki kieszeni to podstawa - przy podbieraniu pierwszej wypadły mi w kolejności: pudełko z muchami (wyłowione), podbierak (jak łapałem pudełko), kleszcze do wypinania
- w mojej wodzie #14 i mniej to najlepszy rozmiar przynęty - pół pudełka #10 mam na Odrę, i inne większe rzeki
- zdjęć nie robiłem, bo po co? szkoda czasu, telefonu i zamieszania - moje przeżycia i doznania są moje i mi to wystarczy
- wszystko co wyciągałem wracało do wody, czasem z wody nie wychodząc - wypinałem w wodzie

Jak ogarnę temat ze zdjęciami (tylko przynęt) to wstawię.

_________________
Nigdy nie ufaj:
- chudemu kucharzowi
- czystemu mechanikowi
- informatykowi, który ma dziewczynę

"Nigdy nikt nie będzie bardziej kompetentny w byciu Tobą niż Ty sam. I Ty nigdy nie staniesz się lepszy od kogoś w byciu nim" - zajebistość roku


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt, 11 listopada 2016, 19:25 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Na autostradowym termometrze 1,8 C, a nie było zbyt wcześnie. Do tego pochmurno, niestety bezwietrznie, ale za to mgliście. Pachniało rybkami. Na pierwszej główce mieszam wodę z pół godziny - nic. Podchodzi jakiś wędkarz. Opowiada, że w tygodniu jakieś okonki gryzły, a dziś od świtu nie miał nawet puknięcia. Kątem oka obcinam jego zestaw - paproch na troku. Nie moja bajka. Gadamy jeszcze chwilę i rozchodzimy się w przeciwne strony. Staję na kolejnej główce, pierwszy rzut ostatnim już, mocno sponiewieranym Sexy Keitechem i widzę drżenie szczytówki, jednak bez zassania. Poprawiam - jakiś delikatny pstryk, potem drugi... Po kilku próbach wyciągam pudełko z plecaka i zmieniam główkę na lżejszą o 1 gram. Prowadzę spokojniej, płynniej, co kilka obrotów cofam kij w stronę przynęty, by ta na chwilę opadła w toni (to często zachęca do zassania) i znowu czuję to niepewne drżenie, ale wciąż bez przygięcia. Znalazłem je i od kilkunastu minut czuję, że wciąż są, więc jeśli się przemieszczają to po woli, więc mam czas poeksperymentować nieco. Zmieniam kolor na Bluegill. Pierwszy rzut, pierwszy obrót korbki i od razu zdecydowane przygięcie. Okoń fajnie walczy, myślałem, że będzie spory, a okazało się, że ma około 30 cm. Kolejny rzut i sytuacja się powtarza, rozmiar też podobny. W ostatniej fazie holu miałem wrażenie, że coś mi błysnęło pod rybą. Czyżby coś goniło moja zdobycz? Łowię dalej. Gdy kolejny okoń zasysa Keitecha no moment zza chmur wychyla się słońce. Patrzę na kolejnego garbuska walczącego w toni i nagle kopara mi opada. Wokół mojego okonia krąży kilka podobnych. Wygląda jakby go odprowadzały. Ostatni raz widziałem podobną sytuację kilkanaście lat temu na Mazurach. Kolejnego też odprowadzają. Są chyba w jakimś amoku. Próbuję się pobawić. Zakładam Relax'a - niestety nie działa, potem Predatora - też zlekceważony. Znajduję w pudełku Divera - nie pamiętam kiedy ostatnio próbowałem łowić jesienne okonie woblerkami. Tym razem jednak okazuje się, że to działa! Okonek jest mniejszy i nikt go nie odprowadza. Drugi raz już nie podziałał. Wracam szybko do dzisiejszego killerka. Rzucam raz, drugi, piąty - jakieś delikatne puknięcie, a potem znowu cisza. Mieszam te wodę jeszcze z pół godziny różnymi przynętami jednak nic się już nie dzieje. Zmieniam miejsce - cisza, kolejna miejscówka podobnie. Po godzinie wracam na okoniową główkę, niestety już nie chcą się bawić. Składam kije i wracam do samochodu, po drodze spotykam wędkarza, z którym rano zamieniłem kilka słów.
- Woda chyba się podnosi - dlatego nie biorą, mój kolega też bez kontaktu, a u pana coś było?
Nie dał mi nawet odpowiedzieć, machnął ręką na rzekę i ruszył w przeciwną stronę.
P.S. Jak zawsze takie łowienie trwa chwilę - zaczyna się i kończy niespodziewanie - dziś na podstawie zdjęć wiem, że trwało 47 minut :D


Załączniki:
IMG_20161111_122312.jpg
IMG_20161111_122312.jpg [ 216.19 KiB | Przeglądane 9745 razy ]
IMG_20161111_123346.jpg
IMG_20161111_123346.jpg [ 208.4 KiB | Przeglądane 9745 razy ]
IMG_20161111_131047.jpg
IMG_20161111_131047.jpg [ 224.31 KiB | Przeglądane 9745 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 28 listopada 2016, 22:54 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 29 października 2010, 09:52
Posty: 50
Lokalizacja: Niemcy
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Witam Tomku jakie są szanse na wspólny wypad nad wodę po 22 grudnia.

_________________
Świat na trzeżwo jest nie do przyjęcia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 29 listopada 2016, 19:53 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 5 sierpnia 2010, 20:17
Posty: 460
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
SNAJPEROO7 napisał(a):
Witam Tomku jakie są szanse na wspólny wypad nad wodę po 22 grudnia.


Ożesz!!! w okoniową pytę, Rafalski się pojawił :)
Jeśli masz mój numer fona to dzwoń i się jakoś ustawimy, choćby na krótki wypad z kijem w łapach. Jak nie masz to wal na prv i wyślę.
Pozdrawiam Tomek.

_________________
Nie kłóć się z idiotą - sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 29 listopada 2016, 21:49 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 29 października 2010, 09:52
Posty: 50
Lokalizacja: Niemcy
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
No właśnie Tomeczku nie mam telefon zaginął w niewyjaśniony sposób razem z numerami, :evil: :evil: :evil: więc jak coś to napisz proszę mi Swój nr na prv dzięki. :lol: :lol: :lol: :lol:

_________________
Świat na trzeżwo jest nie do przyjęcia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 4 marca 2017, 19:12 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Sezon uważam za otwarty :D


Załączniki:
20170304_152556.jpg
20170304_152556.jpg [ 3.02 MiB | Przeglądane 9215 razy ]
IMG_20170304_141849.jpg
IMG_20170304_141849.jpg [ 3 MiB | Przeglądane 9215 razy ]
IMG_20170304_141919.jpg
IMG_20170304_141919.jpg [ 4.04 MiB | Przeglądane 9215 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 13 marca 2017, 22:16 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Tydzień później powtórka. Pół wiadra zanęty, ćwiartka pinki, kombinowanie na wszystkie sposoby i po dwóch godzinach płotka może 8cm. Po kolejnej godzinie następna - pewnie z 10 cm. Po południu trzecia - tym razem wymiarowa. Po niej przypłynęła łódka z jakimiś obcymi numerami i echosondą. Chyba jacyś badacze, albo fanatycy echosondy. Badali nią każdą klatkę (oczywiście zapytali czy mogą po cichutku) i stwierdzili, że w promieniu kilku km w ogóle nie widać ryb (tych moich pewnie echo nie wykryło :) ). Podsumowując lipa. Trzeba szukać innych wiosennych miejscówek.


Załączniki:
20170311_142218.jpg
20170311_142218.jpg [ 239.03 KiB | Przeglądane 9099 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 25 marca 2017, 19:24 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Szukałem innych miejscówek. Zacząłem od wyrobiska połączonego z Odrą, na którym połowiłem wiosną... 2009. Miejsca, które pamiętałem były pozajmowane. Pojechałem dalej wzdłuż brzegu. Pierwsze wolne stanowisko w trzcinach - 3 m od brzegu 4 m głębokości, dalej brakuje kija. Jakaś jama. Wiało coraz mocniej i do tego równolegle do brzegu. Jakoś mi nie zapachniało. Jadę szukać innych wód. Kilka km dalej widzę kątem oka jakiś kształt auta, daleko w lesie. Jest polna droga więc skręcam. Im bliżej byłem tym więcej samochodów wyłaniało się spomiędzy drzew i trzcinowisk. Chyba trafiłem :) Fajne, długie starorzecze. Znajduję jakiś wolny wyłom w trzcinach, badam głębokość - dookoła 2-2,5m mody z resztami roślinności na dnie. Woda osłonięta lasem, więc woda ledwo zmarszczona. Zasypuję miejsce i czekam na efekty, które pojawiają się po kilku minutach. To krasnopióry. W ciągu godziny łowię ich kilkanaście. Niestety - pierwsza, której zdjęcie załączam była największą. Kątem oka widzę, że sąsiedzi łowią to samo. Mnie to jednak nie satysfakcjonuje. Zwijam się i z nieco podkulonym ogonem jadę nad wodę, którą niedawno chciałem zamienić. Tu oczywiście jak zwykle wieje, dziś ze zdwojoną siłą. Kolejne miejsce zasypuję zanętą i czekam. Po jakich 30 minutach pierwsze nieśmiałe branie - płotka może wymiarowa. Następna jest na pewno wymiarowa, kolejna ma ponad 20cm... piąta, czy szósta to wreszcie tak długo oczekiwana mamuśka. Może nie rekordowa, ale już walczyła jak na odrzańską płoć przystało. Po niej było jeszcze kilka mniejszych, jakaś zabłąkana krasnopiórka, a na koniec dawno przeze mnie niewidziany jazgarz. Gdy kolejny jazgarz bierze w toni i jest wielkości mojego kciuka, uznaję, że już z nimi nie wygram. Miejsca nie zmienię, bo zanętę zużyłem, więc zwijam się do domu.


Załączniki:
20170325_105941.jpg
20170325_105941.jpg [ 158.19 KiB | Przeglądane 8973 razy ]
20170325_141501.jpg
20170325_141501.jpg [ 147.72 KiB | Przeglądane 8973 razy ]
20170325_142348.jpg
20170325_142348.jpg [ 98.8 KiB | Przeglądane 8973 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 2 kwietnia 2017, 18:37 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Mamuśka zaliczona, więc przyszła pora by odkurzyć spinning. Pierwszy wypad na odrzańską opaskę - chyba ze cztery kontakty z których dwa zacięte. Piszę "chyba" bo wszystkie były jakby w zwolnionym tempie, takie nieśmiałe, niepewne, od niechcenia. Sympatyczny przyłów walczył dzielnie, okonek zachowywał się jak... foliowy worek, ale patrząc na jego poziom zaawansowania w przygotowania do godów - trzeba to zrozumieć.


Załączniki:
20170331_144542.jpg
20170331_144542.jpg [ 187.78 KiB | Przeglądane 8838 razy ]
20170331_145138.jpg
20170331_145138.jpg [ 180.69 KiB | Przeglądane 8838 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 8 maja 2017, 11:21 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Lepiej późno niż wcale.
30.04. nie dojechałem do opolskiej Odry, bo wodę powstrzymywały jedynie wały. Nad Bugiem co prawda woda w korycie, ale łowiło się ciężko i żaden wymiarek (nie licząc okoni) nie chciał współpracować. Musiałem wrócić na Odrę i już jedynie na stanie ostrzegawczym otworzyć sezon.
Pierwsza główka z zalanymi w klatce wierzbami - pięć rzutów, trzy strzały, jeden zacięty. Dwa pierwsze w Hermesa na fabrycznych kotwicach (jak zwykle zapomniałem wymienić), dopiero ołówek Gębskiego załatwił sprawę. Nie ma się czym chwalić, ale cieszy pierwszy w sezonie bolek :)


Załączniki:
1-20170507_135445.jpg
1-20170507_135445.jpg [ 239.92 KiB | Przeglądane 8471 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 20 maja 2017, 19:21 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Radykalna zmiana pogody. Wczoraj 28C - dziś ledwo 18C, a do tego pochmurno z dosyć silnym wiatrem. Zajeżdżam na sprawdzoną miejscówkę. Parkuję, zmieniam buty, wypełniam rejestr, chwilę stoję przy bagażniku przerzucając niezbędne dziś rzeczy z plecaka do kamizelki... ale coś mi nie pasuje. Oglądam samochód z każdej strony i już wiem co jest nie tak - jedna opona siadła do połowy. Szybko wrzucam wszystko z powrotem i ruszam w kierunku najbliższej mieściny ze stacją i być może wulkanizatorem. Przejeżdżam ostrożnie jakieś 15km. Opona wciąż tylko w połowie "pusta". Pompuję na stacji, a żeby w razie czego nie ryzykować, postanawiam nie wracać na wcześniej wytypowaną miejscówkę tylko pokręcić się na okolicznej Odrze.
Wchodzę na pierwszą główkę. Tutejsze są wysokie i krótkie, niemal pionowo wchodzą w rzekę. U jej szczytu fajny warkocz. Pierwszy rzut na napływie, drugi taki, by z napływu przeciąć szczyt warkocza. I tu żeby nie być posądzonym o plagiat zacytuję, bo było niemal tak samo:
wiciu napisał(a):
...Po wejściu w granicę nurtów wolne prowadzenie i w końcu kilka szybkich obrotów. Jest!!! Konkret! Idzie ostro w nurt na hamulcu...

Boleń był nieco sfatygowany, choć nie miało to z pewnością wpływu na jego siłę, którą skutecznie przetestował mój świeżo zrośnięty nadgarstek. Ale do rzeczy - oczy miał wyłupiaste, natomiast cały pysk, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz pokryty bliznami, efektem czego był nieco zdeformowany.
Z tymi oczami to już nie pierwszy raz się spotykam i w zasadzie to nie wiem, czy to z powodu wysiłku, przebywania w obcym środowisku, czy czegoś jeszcze innego, ale obejrzałem sobie przed chwilą zdjęcia z poprzednich sezonów i widzę, że bolki z takimi oczami już mi się przytrafiały.
Drugiego dorwałem na zewnętrznym łuku, na wodzie po kolana. Walnął w momencie, gdy wobler zgarnął jakąś trawkę i wyskoczył z nią na powierzchnię. Był też trzeci - wyskoczył mi spod nóg, ale nie zapiął się.
Chyba z lenistwa, a może z wygody, w każdym bądź razie dawno już nie podkusiło mnie, by pojechać na nieznaną wodę - jak widać jednak warto. :)
P.S. Po powrocie do domu opona wciąż trzymała powietrze :D


Załączniki:
20170520_132327.jpg
20170520_132327.jpg [ 175.48 KiB | Przeglądane 8333 razy ]
20170520_160102.jpg
20170520_160102.jpg [ 383.12 KiB | Przeglądane 8333 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 22 maja 2017, 08:21 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 maja 2006, 11:18
Posty: 387
Lokalizacja: Śrem
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Co do wyłupiastych oczu - Jeden z moich ostatnich bolków (ten bardziej brązowy z bliznami, 62 cm) też miał taki defekt. Wyraźnie zwróciłem na to uwagę, bo, choć złapałem w życiu kilkadziesiąt boleni, to jeszcze czegoś takiego nie widziałem.

Nie wpłynęło to na jego siłę, bo dawał czadu w mocnym prądzie, a jak go wypuszczałem to odpłynął szybko.

Kiedyś czytałem, że wyłupiaste oczy robią się rybom, w czasie holu od gwałtownej zmiany ciśnienia, kiedy są wyciągane z dużej głębokości (powyżej kilkunastu m). W tamtym artykule dotyczyło to sandaczy. Wątpię jednak, aby miało to przełożenie również w przypadku boleni. Może się wypowie jakiś ichtiolog, bo sam jestem ciekaw?

P.s. - dr. google podaje, że wyłupiaste oczy u ryb akwariowych to efekt posocznicy...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 22 maja 2017, 08:38 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 9 stycznia 2007, 12:10
Posty: 348
Lokalizacja: P-kowo/Środa Wlkp.
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy
A czy ten boleń miał jakieś ślady obrażeń na głowie? Odrą pływa więcej statków i łodzi niż np. Wartą.

_________________
http://www.szczupakrogalinek.pl.tl/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 23 maja 2017, 17:41 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Adzio napisał(a):
A czy ten boleń miał jakieś ślady obrażeń na głowie? Odrą pływa więcej statków i łodzi niż np. Wartą.

Z zewnątrz zdeformowana szczęka, jakby ktoś ją rozszarpał, później się zrosła, ale widać, że jest nienaturalnie krótka w stosunku do żuchwy. Gdyby nie podobne obrażenia wewnątrz pyska - można byłoby podejrzewać śrubę silnika, a tak obstawiam raczej nieudany hol, lub po prostu siłowe wyrywanie przynęty z pyska.

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 1 lipca 2017, 20:19 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Po trzech tygodniach bez wędki i pięciu bez ryby w końcu wyrwałem się nad wodę. Zastałem typową letnią niżówkę. Łowiło się ciężko, zwłaszcza lekkim spinningiem przy wietrze, który momentami uniemożliwiał stanie w pozycji wyprostowanej, niemniej rybki się doczekałem :D
W godzinach popołudniowych ciekawe poruszenie na brzegach. Zaczęli pojawiać się ludzie z potężnymi kijami, wielkimi kołowrotkami i grubymi plecionami. Co niektórzy używali wyrwanych z brzegu kamieni do wbijania kutych podpórek na wędziska. Wszystkiemu towarzyszył nieukrywany entuzjazm. No cóż - to w końcu pierwsza w sezonie noc z wąsami :D


Załączniki:
20170701_124711.jpg
20170701_124711.jpg [ 337.43 KiB | Przeglądane 7762 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 2 lipca 2017, 11:07 
Offline
Forumowicz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 10 maja 2006, 11:18
Posty: 387
Lokalizacja: Śrem
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
włóczykij napisał(a):
. No cóż - to w końcu pierwsza w sezonie noc z wąsami :D


I się rozniesie po rzece wieczorami irytujący dźwięk dzwonków...

Wracając do powyższej, majowej, dyskusji o wyłupiastookich boleniach. Moja siostra studiuje weterynarię i ma przedmiot o chorobach ryb. Pytałem jej, a ona pokazała zdjęcie złapanego przeze mnie bolenia z taką dysfunkcją jakiemuś profesorowi.

Odpowiedź jest taka, że wyłupiaste oczy to istotny objaw wielu rybich chorób, z których wszystkie są poważne.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 15 sierpnia 2017, 15:05 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Wędkarsko 16-dniowy urlop zacząłem i skończyłem nad Odrą. Za każdym razem był to feeder, bo jakoś tak zatęskniłem ostatnio za gruntóweczką. Pierwszy raz wybrałem na miejsce połowu opaskę, na której nałowiłem się do woli... kiełbi. Dwa tygodnie później postanowiłem wziąć przykład ze starych grunciarzy i usadowiłem się na główce. Tym razem też nałowiłem się do oporu i też kiełbi - tym razem przeplatanych z rzadka niewiele od kiełbi większymi krąpiami.
Podsumowując nieco retrospektywnie - kiedyś taki urlop byłby dla mnie jednym wielkim wędkarskim maratonem z nieprzespanymi nocami, ogniskami, pontonami, rzekami, jeziorami, spinnigami, gruntówkami, spławikówkami... po prostu nadrabiałbym wszystkie zaległości wszystkimi możliwymi sposobami, by wrócić do domu nieprzytomny i pewnie potwornie zmęczony, ale z pewnością w jakiś sposób spełniony.
Tym razem zamiast całego tego wędkarskiego majdanu, na urlop zabrałem syna. Oczywiście wrzuciłem do auta dwa kije i dwa pudełka z przynętami - tak dla przyzwoitości. Przez ten czas pokazałem mu Białowieżę, Białą Podlaską ale z nieco innej niż dotychczas strony. Kilka dni spędziliśmy na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim zamieniając ponton i wędki na rower wodny, czy gokarty. Kilka następnych dni zwiedzaliśmy stolicę. Dzięki uprzejmości Artura mieliśmy okazję popływać stołeczną Wisłą, dzięki siostrze zwiedziliśmy Starówkę i kilka innych miejsc, na koniec zapuszczając się na Bulwary Wiślane, by tam podglądać nocne życie miasta. (swoją drogą pomijając przeloty przez Warszawę, na dłużej byłem w niej ostatnio pewnie ze 20 lat temu i przyznaję, że nie poznaję tego miasta. Warszawa naprawdę rozkwita. Gdy przed urlopem siostra proponowała mi, byśmy zatrzymali się u niej na dłużej - powiedziałem, że chyba żartuje myśląc że spędzę choćby część urlopu w mieście, a zwłaszcza w Warszawie. Gdy się w końcu skusiłem i chwilę tam zabawiłem, stwierdziłem, że nawet gdybym cały urlop przeznaczył na pobyt w Warszawie, to na pewno bym się nie nudził, a na koniec uznałbym, że czasu na nią było za mało :D )
Ale wracając do moich przemyśleń, z tych 16 dni urlopu nad wodą z wędką spędziłem może 8 godzin i wiecie co - nie żałuję. Powiem więcej - uważam, że to był czas spędzony w najlepszy możliwy sposób :D


Załączniki:
20170812_164003.jpg
20170812_164003.jpg [ 182.95 KiB | Przeglądane 7274 razy ]
20170812_165814.jpg
20170812_165814.jpg [ 143.07 KiB | Przeglądane 7274 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 21 sierpnia 2017, 14:14 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Wczoraj odwiedziłem miejską opaskę. Dziwne, bo odkąd pamiętam woda w tym miejscu płynęła dość wartko, a tym razem niemal stała w miejscu. Nie przeszkodziło to jednak, by i tym razem nałowić się do woli. Padło na okonie, a właściwie okonki, by nie powiedzieć okoneczki. Przytrafiła mi się też jedna obcinka, ale najfajniejsze były próby zbierania moich woblerków z powierzchni wody przez całkiem przyzwoite ryby. Przydarzyło się to w trzech różnych miejscach, na trzy różne i wcale nie takie małe woblerki (4-4,5cm). W jednym z miejsc, ryba po pewnej przerwie powtórzyła atak. Trzy z czterech ataków miały miejsce w momencie, gdy woblerek wpadał do wody, a i to musiał wpaść w odpowiedni sposób (przygaszony). Czwarty atak w chwili, gdy woblerek zanurkował z powierzchni. To ostatnie branie zaciąłem w tempo i przez chwilę poczułem przyjemny ciężar. Oczywiście obławianie tych miejsc na różne sposoby, różnymi przynętami nie przyniosło żadnych rezultatów. Być może sprawę rozwiązałby jakiś smużak poprowadzony w profesjonalny sposób, ale to niestety nie moja bajka.


Załączniki:
1-20170819_161109.jpg
1-20170819_161109.jpg [ 180.39 KiB | Przeglądane 7142 razy ]
1-20170819_171130.jpg
1-20170819_171130.jpg [ 144.96 KiB | Przeglądane 7142 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 28 sierpnia 2017, 20:40 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Wczoraj odwiedziłem "dziką " opaskę. Lekki spinning z myślą o okoniach, może kleniach... Na miejscu okazało się że połowa rzeki jest nad wodą. Niski poziom nie wróżył niczego dobrego. Przeszedłem połowę opaski z jednym spadem na koncie. Dopiero w niewielkim spowolnieniu, na może metrowej wodzie doczekałem się porządnego strzału w 3 cm Sieka. Ten wobler kolejny raz otworzył mi niską wodę i kolejny raz zrobił to leszczykiem. Potem zameldowało się jeszcze pięć okonków. Wstyd się przyznać ale niedawno na tej opasce, niemal w tym samym miejscu spędziłem cały dzień z feederem łowiąc kiełbie. Widać taki ze mnie grunciarz :lol:


Załączniki:
20170827_153104.jpg
20170827_153104.jpg [ 207.41 KiB | Przeglądane 6934 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 15 października 2017, 09:23 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Przez poprzednie dwa weekendy okonie całkiem nieźle współpracowały na podwrocławskiej Odrze. Woda po opadach była podniesiona i trącona. Teraz wszystko wróciło do normy. Woda opadła i oczyściła się, okonie też przygasły. W piątek po pracy wydłubałem ich jeszcze kilka, ale tylko jeden przekraczał 25 cm (wcześniej proporcje bywały odwrotne). Chyba już pora odłożyć lekki kij do następnego sezonu 8)


Załączniki:
IMG_20171013_170546-002.jpg
IMG_20171013_170546-002.jpg [ 2.21 MiB | Przeglądane 6159 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz, 17 maja 2018, 19:01 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Nie wklejałbym pewnie tego zdjęcia, gdyby nie fakt, że ten wyrostek walnął mi dziś z hukiem w 7 cm Rapalkę original minnow na boleniowym zestawie, gdzieś na środku rzeki :D


Załączniki:
IMG_20180517_170934-001.jpg
IMG_20180517_170934-001.jpg [ 148.29 KiB | Przeglądane 1525 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So, 21 lipca 2018, 11:35 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Po miesięcznej przerwie człowiek idzie na ryby trochę tak, jakby dostał obuchem w łeb. Nie wie gdzie, nie wie z czym, nie wie nawet za czym. Co prawda jakiś plan musi być, ale w moim przypadku był mglisty. Wziąłem kij, który miał mi służyć do połowu boleni, albo ewentualnego szukania brzan, ale w plecaku pudełka z przynętami wszelkiej maści, bo nigdy nie wiesz co się przyda. Tym razem było podobnie. Bolenia nie widziałem i nie słyszałem. Co przerażające - na moim odcinku Odry nie złowiłem w tym roku żadnego - żadnego też chyba nie widziałem. Słyszałem, że budowa tamy poniżej znacząco wpływa na charakter rzeki powyżej, a co za tym idzie na same ryby. Zmiany charakteru nie zauważyłem, natomiast z rybami rzeczywiście jakoś słabiutko. Finał był taki, że tym moim siermiężnym jak na okonia zestawem, wydłubałem kilka dłoniaczków i jednego sandaczyka, którego fotki wkleić nie pozwala mi regulamin, więc sami się domyślcie jaki musiał być :D


Załączniki:
IMG_20180718_164352.jpg
IMG_20180718_164352.jpg [ 3.06 MiB | Przeglądane 736 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N, 5 sierpnia 2018, 21:06 
Offline
Site Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 22 lutego 2006, 18:22
Posty: 4945
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 45 razy
Otrzymał podziękowań: 59 razy
Coś drgnęło. Dziś klenik i sześć okonkow. Mam nadzieję że to pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni. Dosyć mam tego (takiego) lata 8)


Załączniki:
IMG_20180805_214746.jpg
IMG_20180805_214746.jpg [ 837.12 KiB | Przeglądane 378 razy ]
IMG_20180805_215326.jpg
IMG_20180805_215326.jpg [ 1.25 MiB | Przeglądane 378 razy ]
IMG_20180805_215005.jpg
IMG_20180805_215005.jpg [ 1.16 MiB | Przeglądane 378 razy ]

_________________
"Człowiek, który sam sobie wystarcza, nikomu nie jest potrzebny" - Władysław Grzeszczyk
"Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza" - Witruwiusz
Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 827 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 30, 31, 32, 33, 34  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL