Dwie godziny

Dwie godziny

Luty to beznadziejny miesiąc dla spinningisty mieszkającego z dala od górskich rzek. Każda wyprawa na trocie i pstrągi wiąże się z koniecznością pokonywania setek kilometrów, co może być uciążliwe, tym bardziej gdy mamy szansę wyjechać dosłownie na kilka godzin łowienia. Co więcej, biorąc pod uwagę słabą aktywność ryb, na jaką zazwyczaj można liczyć w tym okresie, przestałem podążać za tymi gatunkami za wszelką cenę, a jedyne wyprawy nad pstrągową rzekę traktuję jako urozmaicenie krótkiego urlopu nad morzem, na Podlasiu czy Lubelszczyźnie. Rzeki nizinne także nie zachęcają do łowienia. Gęsta woda i wszechobecne barwy szarości nie zwiastują sukcesów. Nawet jazie i klenie z niewielkich rzek nie reagują jeszcze dobrze na spinningowe przynęty. Choć w głowie wracają wspomnienia o wczesnowiosennych okoniach, trzeba poczekać, aż zejdzie lód, a pierwsze marcowe promienie słońca zaczną delikatnie ogrzewać wodę. Na razie pozostaje łowienie na lodzie i choć pełnia lutego to nie zawsze najlepszy okres na łowienie błystką, tym bardziej gdy warstwa lodu od kilku tygodni pokrywa już wodę, mimo wszystko warto wybrać się na ryby, choćby po to, by przez krótką chwilę poczuć zew kolejnej przygody i przetrwać ten najkrótszy w roku, ale jakże trudny miesiąc.

Każdy, kto kiedykolwiek łowił w lutym spod lodu, wie, że nie zawsze bywa łatwo i przyjemnie. Wędkowanie polega bardziej na szukaniu ryb niż ich regularnym łowieniu. Nic dziwnego, z czasem ryby opuszczają zimowiska, w których jeszcze niedawno można je było z powodzeniem łowić. Szczególnie w popularnych rejonach łowiska, często odwiedzanych przez wędkarzy ze świdrami. Duża presja, dokładne obłowienie każdego fragmentu dna i brak spokoju to dla ryb nieprzyjemne warunki.

Cały artykuł Rafała Mleczaka czeka na Was na stronie 22 WŚ 2/2019.

Autor artykułu

Rafał Mleczak
Rafał Mleczak redaktor naczelny Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
rapala pike program