Czas klenia

Czas klenia

Wiosna nad brzegami Dunajca kojarzy mi się z pierwszymi kwiatami podbiałów oraz seledynem wszędobylskich wierzb kontrastującym z białą pianą kwitnących, dzikich mirabelek. Szmaragd dużej rzeki o górskim charakterze cieszy moje oczy po okresie zimowej szarości. Gdzieniegdzie słychać śpiew skowronków i pierwsze czajki rozdzierające powietrze swym przejmującym krzykiem, pilnujące bacznie miejsc gniazdowania.

Dzisiaj chciałbym zabrać Was nad szczególną dla mnie rzekę, w miejsca gdzie stawiałem pierwsze wędkarskie kroki, gdzie podczas licznych wypraw mogłem nauczyć się zachowania kleni, które do dziś są dla mnie rybami wyjątkowymi. Od kilkunastu lat moje wyprawy nad Dunajec - z racji sporej odległości - stały się niestety rzadsze. Zawsze jednak z niecierpliwością czekam na kwiecień, bo wiem, że jeśli spłynęła już brudna, pośniegowa woda, jest duża szansa, aby połowić te wymagające ryby. Bardzo często łowię ,,na upatrzonego” i chyba to w tym wędkowaniu najbardziej mnie pociąga. Zbiórka dużego klenia może nie jest tak emocjonująca jak dynamiczny atak bolenia, ale zapewniam, że na relatywnie delikatnym sprzęcie hol ryb w przedziale 40 cm - 50 cm jest dużą frajdą.

Ciąg dalszy artykułu na stronie 15 WŚ 4/2019.

Zachęcamy również do prenumeraty Wędkarskiego Świata - szczegóły tutaj.

Autor artykułu

Piotr Gołąb
Piotr Gołąbstały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Decathlon