Bezsenność na opasce

Bezsenność na opasce

"W czerwcu nie tylko dzięki dobrym braniom sandaczy ciągnie mnie na ryby. Jest to pierwszy miesiąc w roku, gdy rzeczny spinningista ma szeroki wybór gatunków, które może z powodzeniem łowić. To także czas, gdy mógłbym stanąć nad brzegiem Wisły o każdej porze dnia i nocy, bo większość drapieżników dobrze żeruje. Właśnie taki czerwiec lubię – gdy mogę łowić różne ryby od rana do wieczora i jeszcze dłużej. Bo czerwcowe noce często są tymi najlepszymi w sezonie.

W zasięgu wędki mamy teraz sandacze, bolenie, klenie, jazie i szczupaki. To dużo gatunków, które nie muszą występować koło siebie, ale w czerwcu na rzece mamy szanse łowić je wszystkie. Najlepszym miejscem do łowienia jest, moim zdaniem, kamienista opaska umacniająca brzeg na zewnętrznym zakręcie rzeki. Przy typowej opasce powinna iść wyraźna rynna z głównym nurtem, a sama linia brzegowa najlepiej, jeśli jest nierówna i poszarpana. Na idealnie równych i półkolistych opaskach bywam rzadko, a jeśli już, to tylko w okolicach ujść maleńkich dopływów i kanałków.

Opaska jest miejscówką, którą można porównać do ruchliwej ulicy w centrum miasta. Ryby poszczególnych gatunków pojawiają się na opasce, po czym odchodzą, by za chwilę inne zajęły ich miejsce. To taki fast food, gdzie przychodzi się szybko zjeść i idzie dalej. Na opasce występują też „godziny szczytu”, kiedy jest tłoczno od różnych gatunków, oraz okresy wolne od aktywnych ryb.

Alternatywą dla opasek mogą być kamieniste rafy, pod warunkiem że przelewa się przez nie odpowiednio dużo wody. Przy niskiej wodzie ryby pojawiają się na rafie raczej tylko w nocy. W dzień nie możemy liczyć na nic więcej oprócz dyżurnego klenia, a raczej klonka, i patrolującego okolice bolenia. ..."

Szymon Rąpała przygotował dla Was artykuł na temat łowienia na opasce, znajdziecie go na stronie 16 WŚ 6/2017. 

Autor artykułu

Sylwia Gościmska
Sylwia Gościmskastały współpracownik Profil autora

Komentarze (0)

Zaloguj się tutaj, aby dodać komentarz
« Wróc do listy
Dargon