Wyjątkowy sezon
Kolejny rok stał się historią, pięknym wspomnieniem zapisanym w pamięci i na zdjęciach. Jaki był? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Dla mnie był jednocześnie trudny i wyjątkowy. Nowy rok przywitał mnie odpowiedzialną funkcją redaktora naczelnego miesięcznika z wieloletnią tradycją. Rola, którą miałem przyjemność pełnić, znacznie ograniczyła czas, jaki mogłem przeznaczyć na wędkarstwo. Musiałem więc mądrze planować wyprawy i w pełni wykorzystywać każdą wolną chwilę nad wodą. Dzięki temu odwiedziłem ciekawe miejsca, poznałem smak nowych przygód, sporo się przy okazji nauczyłem i wyholowałem wiele pięknych ryb, pobijając jednocześnie swoje życiowe rekordy. ZACZĄŁEM Z PRZYTUPEM Długo zwlekałem z inauguracją minionego sezonu. Tak naprawdę, pomijając podlodowe epizody i spacery nad pstrągową rzeką, rozpocząłem go marcowym wyjazdem do Holandii. Moim celem były oczywiście wielkie okonie i wyholowanie ryby powyżej 50 cm, czego przez wiele lat starań nie udało mi się osiągnąć w Polsce. Jednak wody Holandii to nie stawy hodowlane wypełnione…
